Tradycja ręcznie tworzona, czyli karmelki w XXI wieku. "Tu nie liczy się czas, ale precyzja"
Tradycja ręcznie tworzona, czyli karmelki w XXI wieku. "Tu nie liczy się czas, ale precyzja" Fot. Materiały prasowe

W zmechanizowanym procesie produkcji żywności każdy wyjątek od tej reguły zasługuje na wyróżnienie. Nie inaczej jest w przypadku karmelków, gdzie dawne receptury i ręczne wyrobnictwo spotyka się z nowoczesnością. To od doświadczenia pracownika w dużej mierze zależy sukces produkcji.

REKLAMA
W dobie coraz szybszego życia, gotowych dań, wszechogarniającej mechanizacji przemysłu, można odnieść wrażenie, że ręczna produkcja jest niedzisiejsza. Wszyscy jednak cenimy dobre rzeczy, lubimy ich niepowtarzalność i zachwycamy się ich wyjątkowym smakiem. Zwłaszcza, gdy jest on niezmienny od pokoleń.
Karmelki z Wawelu oprócz starannie przeprowadzanej ręcznej produkcji są przygotowywane jedynie z naturalnych składników. Obok wody, syropu glukozowego i cukru, są to barwniki pochodzenia naturalnego np. chlorofil w przypadku karmelków zielonych, koszenila – czerwonych, beta karoten w przypadku żółtych czy kakao w karmelkach brązowych. Do karmelków nadziewanych wykorzystuje się orzechy, kakao czy mleko.
Jak właściwie powstają ponadczasowe słodkości? Jeśli tylko chcemy, możemy nadać im dowolny kolor, kształt, smak czy nadzienie. Aby jednak miały one odpowiednią, charakterystyczną, chrupiącą otoczkę, należy wykonać je ręcznie, z kunsztem i precyzją, według tradycyjnej receptury.
Proces produkcji, choć w przeważającej większości ręczny, nie obejdzie się bez wsparcia specjalnych urządzeń. Towarzyszą one mistrzom cukiernictwa na początku, jak i na końcu linii produkcyjnej. Na początek następuje połączenie cukru, syropu glukozowego i wody. Całość gotuje się do momentu idealnego połączenia wszystkich składników. Tak przygotowana masa trafia na stół i pod rękawice cukiernika – karmelowa baza jest bowiem plastyczna w temperaturze ok. 80°C i w takiej też należy ją wyrabiać.
logo
Fot. Materiały prasowe

Powstała masa przekładana jest do maszyny formującej. Tam uzyskuje się długi, karmelkowy baton. Na nim mistrz procesu produkcyjnego odciska jeszcze cienkie, białe wstęgi karmelu (uzyskane ze szklistej masy karmelowej, poprzez jej odpowiednie napowietrzenie). Następnie w proces wkracza mechanizacja – maszyna nadaje karmelkom unikalny kształt, tnie je na równe, małe kawałeczki i schładza.
Następnie trafiają one do koszy, gdzie przechodzą kontrolę jakości – sprawdzana jest ich wielkość i kruchość, a w przypadku karmelków nadziewanych – poziom nadzienia. Te, które przejdą test pomyślnie, przechodzą do maszyny pakującej. Każdy karmelek trafia do specjalnej, indywidualnej owijki. Dzięki temu nawet w upalny dzień nie sklei się z innymi we wspólnej torebce.
– Produkcja karmelków to proces, który towarzyszy nam od początku istnienia naszej firmy. Wymaga ręcznej, precyzyjnej pracy wielu osób. Jedni łączą ze sobą podstawowe składniki, tworząc złocistą, karmelową masę. Pozostali z kolei wyrabiają słodką masę, nadając jej właściwą, niepowtarzalną chrupkość. Dodatkowo, wzbogacają też każdego z cukierków charakterystycznymi, białymi paskami, oraz tłoczonym logo Wawel. I choć automatyzacja w fabryce słodyczy jest już na bardzo zaawansowanym poziomie, ta jedna, słodka produkcja pozostaje od dekad niezmienna – mówi Wojciech Winkel, dyrektor fabryki Wawel.