
Czego to nie wymyślą, aby ludzie przestali bać się chodzenia do dentysty. Kiedyś wystarczały odznaki "wzorowy pacjent", no ale czasy się zmieniają. W ramach wdrażania nowych technologii, w Katowicach testują specjalny guzik, dzięki któremu przestraszony pacjent w każdej chwili może wyłączyć dentyście wiertło.
REKLAMA
Nowa technologia przybyła nad Wisłę rzecz jasna z Ameryki. Pomysł? Banalnie prosty. Jeśli w czasie borowania nasz poziom stresu jest tak duży, że nie jesteśmy w stanie dłużej wytrzymać na fotelu, mamy do dyspozycji przycisk „panic button”, który przynajmniej na chwilę zakończy nasze męki.
Wielu pacjentów w fotelu przeżywa niewyobrażalny stres, który można porównać z lękiem wysokości lub lękiem przed pająkami. Towarzyszą mu szybkie bicie serca, skurcze mięśni, problemy z oddychaniem, a nawet halucynacje. Z panic buttonem w ręce pacjent jest w stanie samodzielnie kontrolować zabieg i jeśli poczuje, że stres jest zbyt silny, przerwać go.
„Panic button” działa już w gabinetach w Nowym Jorku, Detroit czy Los Angeles. Z jego pomocą można wyłączyć nie tylko wiertło, ale i skaler ultradźwiękowy używany do usuwania kamienia nazębnego.
Pojawia się jednak pytanie, co dalej? Przecież otwarty ząb i tak trzeba będzie "dokończyć". Jak wyjaśniają jednak lekarze, guzik ma wpływ przede wszystkim na naszą strefę psychologiczną i daje nam poczucie kontroli w sytuacji zagrożenia. Efekt jest taki, że aż o 50 do 80 proc. zmniejsza się strach u pacjenta. Guzik stresu jest używany bardzo rzadko, nawet przez osoby cierpiące na dentofobię, czyli szczególnie silny strach przed wizytami u dentysty.
Co ciekawe, system testowany w Katowicach powstał... 30 lat temu. W Ameryce stosuje się go u pacjentów, u których niezbędne jest podawanie morfiny. – Przy pomocy specjalnego guzika mogą oni samodzielnie dozować swoje dawki leku przeciwbólowego. W stomatologii rozwiązanie to stosowane jest dopiero od kilku lat. Jego twórcą jest dentysta - Michael Edwards – czytamy w informacji prasowej.
