https://www.flickr.com/photos/americaswildlife/6277356510 by americaswildlife/ CC BY 2.0

Jak podają zagraniczni managerowie, biurokracja niszczy polską służbę zdrowia. W innych krajach funkcjonują już szpitale bezpapierowe. Niestety Polsce wciąż daleko do tego ideału. Na temat papierowej dokumentacji medycznej i nowatorskich rozwiązań, które mogłyby pomóc uzdrowić naszą służbę zdrowia, rozmawiano w czasie zorganizowanej w Warszawie konferencji Polskiej Federacji Szpitali „Hospital Management. Wyzwania 2014”.

REKLAMA
Polska daleko w tyle za światowymi standardami ochrony zdrowia
Zdaniem dr. Mariusza Wójtowicza, członka zarządu PFSz, podczas gdy inne państwa stopniowo odchodzą od dokumentacji papierowej, w Polsce panuje tendencja przeciwna. Zdaniem specjalistów należących do Federacji sytuacja ta niszczy naszą służbę zdrowia. Niezadowoleni z obecnych realiów są także pacjenci, którzy skarżą się, że zamiast leczyć, specjaliści uzupełniają tabele.
Zdaniem prezesa Polskiej Federacji Szpitali, Jarosława Fedorowskiego, wiele polskich problemów rozwiązano już na Zachodzie – m.in. poprzez specjalne szablony, systemy transkrypcji czy checklisty. Jak dodaje, konieczne jest zmniejszenie obciążenia lekarzy i pielęgniarek nadmiarem biurokracji.
Konferencja miała miejsce w dniach 12–13 czerwca. W jej czasie poruszono wiele tematów związanych ze szpitalnictwem, takich jak zarządzanie ryzykiem, organizacja i finansowanie szpitali, a także jakość w służbie zdrowia. O rozwiązaniach wdrożonych w swoich krajach opowiedzieli specjaliści z Izraela, Holandii i Australii.
W czasie konferencji miał także miejsce pierwszy polsko-australijski szczyt zdrowia. Według Anny Pławińskiej, managera ds. rozwoju biznesu w Biurze Radcy Handlowego Ambasady Australii, australijscy przedsiębiorcy są coraz bardziej zainteresowani polskim rynkiem. W 2013 roku rozpoczęto prace nad projektem „Health & Aged care” mającym na celu pogłębienie współpracy między polskimi i australijskimi organizacjami i przedsiębiorstwami z sektora opieki zdrowotnej. Jak dodaje prof. Fedorowski, Australia posiada doświadczenie w organizacji ochrony zdrowia przez samorządy i w innych aspektach rynku medycznego. Co więcej, w kraju tym funkcjonuje elektroniczna dokumentacja medyczna, komputerowy system zleceń lekarskich i automaty lekowe. Zdaniem ekspertów współpraca polsko-australijska przynieść może wiele pozytywnych zmian w rodzimej ochronie zdrowia.
Informatyzacja ochrony zdrowia
Poprawę sytuacji w ochronie zdrowia upatruje się w informatyzacji, która ma zakończyć się w 2017 roku. W jej wyniku pacjent za pośrednictwem SMS-a odbierze receptę, obejrzy wyniki badania krwi na ekranie komputera i prześledzi własną historię choroby, logując się na specjalne konto. Za 3 lata zniknąć ma dokumentacja papierowa, która przybierze formę elektroniczną. Z kolei już w przyszłym roku chorzy skorzystać będą mogli z e-recepty i e-skierowania do lekarza. Dzięki dokumentacji elektronicznej możliwe będzie kontrolowanie swojej pozycji na liście osób oczekujących na konkretną wizytę lub badanie. Informatyzacja uniemożliwi także rejestrowanie się do kilku lekarzy w tym samym czasie, co może skutkować skróceniem sztucznie wydłużonych kolejek.
Jak zaznaczają specjaliści, chociaż zmiana taka przybliży nas do standardów światowych i ograniczy obieg dokumentów, nie wpłynie w istotny sposób na jakość usług medycznych. Nawet po wprowadzeniu w życie planowanych zmian niemożliwa będzie komunikacja elektroniczna pomiędzy poszczególnymi lekarzami. Natomiast właśnie taki obieg informacji wpłynąłby na skuteczność ich pracy – specjaliści mieliby wgląd w dokumentację medyczną danego pacjenta.
O jakości polskiej służby zdrowia wiele mówi ostatni ranking Europejskiego Konsumenckiego Indeksu Zdrowia. Polska zajęła w nim 31 miejsce spośród 34. Gorzej sytuacja chorych wygląda jedynie w Rumunii, Serbii i na Łotwie. Zdaniem specjalistów obecna kondycja polskiej służby zdrowia jest skutkiem zaniedbań kolejnych rządów. Wiele refom udało się przeforsować dopiero po protestach społecznych. Jak tłumaczy Wiktor Masłowski, były wiceminister zdrowia, wprowadzamy w życie nowe pomysły, nie analizując skutków wdrażanych rozwiązań. Nie może to w pozytywny sposób wpływać na sytuację polskiego pacjenta.