
Dyskusje o tym czy należy szczepić małe dzieci zawsze są gorące. Najgoręcej jest jednak w internecie, gdzie pełno jest wzajemnych oskarżeń, niedomówień i przekłamań. Które działają na rzecz jednej strony sporu. Tej zaszczepionej. Na argumenty.
Jeżeli w takim tempie będzie przybywać niezaszczepionych dzieci to już w przyszłym roku możemy zbliżyć się do niebezpiecznej granicy. Kiedy liczba dzieci, które nie zostały zaszczepione wzrośnie do 15 proc., możemy zacząć borykać się ze skutkami wysypu chorób zakaźnych, z którymi radzą sobie szczepionki.
Część rodziców pozostaje jednak głucha na te argumenty. Jeden z moich znajomych, który spodziewa się dziecka twierdzi, że nie ma zamiaru szczepić swojego syna, ponieważ program obowiązkowych szczepień "to spisek koncernów farmaceutycznych, które chcą tylko wyłudzić od nas grubą kasę". Mój znajomy nie jest odosobniony w takim postrzeganiu świata.
Moim zdaniem przymusowe szczepienia (jak i przymusowa edukacja) jest poważnym ograniczaniem wolności osobistej, to co jest robione z przymusu będzie robione niedbale (np edukacja) i niechętnie a przymus szczepionek kojarzy mi się jedynie z ciemnymi interesami firm farmaceutycznych. Czytaj więcej
Kolejna grupa po wyznawcach teorii spiskowych, która nie ma zamiaru szczepić swoich dzieci to rodzice, którzy chcą żyć "ekologicznie" i w ten sam sposób wychowywać nowe pokolenia. Tutaj argumentacja przeciwko szczepieniom jest bardziej złożona.
Najczęściej podnoszonym argumentem przeciwko szczepionkom jest jednak twierdzenie, że zaszczepienie dziecka może prowadzić do wystąpienia u niego autyzmu. Wszystkiemu winna ma być "rtęć", która znajduje się w szczepionkach, które podawane są w pierwszych tygodniach życia dziecka.
– Obowiązek szczepień wiąże się z dążeniem do uzyskania maksymalnej ochrony przed zakażeniem, a w dalszej perspektywie – do zlikwidowania poszczególnych chorób zakaźnych – można przeczytać w materiałach Ministerstwa Zdrowia. Oznacza to, że głównym uzasadnieniem wprowadzenia programu szczepień obowiązkowych jest ochrona nie tylko zaszczepionych dzieci, ale i tych, których rodzice nie zgadzają się na zaszczepianie swoich pociech.
Jak zauważa resort zdrowia, "rodzice oraz lekarz rodzinny mają obowiązek zadbać o wykonanie szczepień obowiązkowych u dzieci", ponieważ "niezaszczepienie zdrowego dziecka, to zaniedbanie jego zdrowia" i narażanie małego pacjenta "na zachorowanie i ewentualne powikłania choroby zakaźnej".
Mogę zgodzić się, że dorosłym warto dawać prawo wyboru, czy szczepić się. Ale zdrowie dzieci powinno pilnować państwo, a nie tylko rodzice; państwo powinno być uprawnione do interweniowania w tę sprawę, jeżeli zachowanie rodziców ustawowo uważa się za nieprawidłowe. To jest analogiczne do obowiązkowości edukacji. Czytaj więcej
