
11 września w Sejmie miała miejsce debata o tym, czy edukacja seksualna powinna być w Polsce legalna. W tej samej Polsce, w której uczennice gimnazjów myślą, że od pierwszego razu nie można zajść w ciążę, a jeśli zajdą - przez wiele miesięcy nie zdają sobie sprawy ze swojego stanu. Bywa, że do samego porodu. Z tych dziewczyn wyrastają później kobiety, które boją się wizyt u ginekologa. Kobiety, które nie wiedzą, kiedy mają dni płodne i ile one trwają. Kobiety, które są zaskoczone, jeśli po 30. mają problemy z poczęciem.
Przy okazji warto zaznaczyć, że ofensywa prawicy przeciwko edukacji seksualnej może się dla niej okazać strzałem w stopę. W kraju, w którym współczynnik dzietności należy do najniższych na świecie – 1,3 – edukacja seksualna, a więc także edukowanie małych kobiet na temat takich spraw, jak dni płodne –może odegrać ważną rolę w zwiększaniu tego wskaźnika. Tego jednak prawica i działacze z hasłami w rodzaju "stop ofensywie lewactwa" nie widzą. Bo, drodzy państwo, edukacja seksualna to nie tylko oblekanie bananów w prezerwatywę.
Zajęcia z rzetelnej edukacji seksualnej z pewnością są okazją do obalenia wielu mitów i rozwiania wątpliwości, również tych dotyczących zdrowia intymnego, chorób, infekcji czy badania ginekologicznego. Młode dziewczęta, ale też dorosłe kobiety nie wiedzą jak mówić o swoim ciele, wstydzą się podczas wizyt ginekologicznych, obawiają badania, tego, że w gabinecie należy się rozebrać, ze być może padną krępujące pytania o ich życie intymne.
W rzeczywistości do zapłodnienia dochodzi tylko w czasie owulacji, inaczej jajeczkowania, które utrzymuje się przez 24 godziny. Czasem może się ona opóźniać, dlatego przy obliczaniu dni płodnych przyjmuje się, że trwa dwa dni. Jednak kluczową rolę w szacowaniu czasu możliwego zapłodnienia odgrywa długość życia plemników, które mogą przetrwać w organizmie kobiety nawet 7 dni.
W czasie owulacji komórka jajowa zostaje uwolniona i przemieszcza po drogach rodnych kobiety. Występuje zazwyczaj na dokładnie 14 dni przed kolejnym okresem. Oznacza to, że przy 28-dniowym cyklu dni płodne będą występować między 8. a 16. dniem cyklu, przy 29-dniowym między 11. a 17. itd.
– Dni płodne przebiegają u wielu kobiet w zasadzie bezobjawowo. U części pań może występować poprawa nastroju, czy zwiększenie libido. Dokładna obserwacja organizmu może pomóc wskazać optymalny czas na zapłodnienie poprzez pomiar gęstości śluzu szyjkowego, rozwarcia szyjki macicy oraz temperatury kobiety. Około połowa pań doświadcza bólu owulacyjnego (http://portal.abczdrowie.pl/bol-podczas-owulacji-i-zespol-przedmiesiaczkowy) oraz delikatnych plamień – mówi dr Grzegorz Mrugacz, ekspert medyczny kampanii „Płodna Polka”.
Z tych powodów najlepszą metodą obliczania dni płodnych będzie obserwacja cyklu, jeśli jest on regularny. W przeciwnym wypadku pierwsze szacunki, co do określenia czasu najlepszego do zapłodnienia, będą możliwe dopiero po pół roku.
Dbanie o własne zdrowie nie powinno wywoływać skrępowania i trzeba stworzyć pacjentkom dogodne warunki. Niedopuszczalne jest, by nie czuły się one bezpiecznie i komfortowo podczas wizyty.
Panuje dosyć powszechne przekonanie, ze do ginekologa chodzi się tylko wtedy, gdy kobieta rozpoczęła współżycie albo jest w ciąży. Bardzo często do Pontonu zgłaszają się młode dziewczyny, które skarżą się na infekcje albo upławy, ale w obawie przed wizytą ginekologiczną wolą leczyć się "na własną rękę", wykorzystując domowe sposoby. Bardzo trudno jest namówić taką osobę na wizytę u lekarza, bo najczęściej nie ma ona pojęcia, jak taka wizyta powinna wyglądać i co może się podczas takiego badania wydarzyć. Właśnie takie informacje mogłyby być podawane podczas lekcji edukacji seksualnej.
– Ginekolodzy nie ostrzegają kobiet przed potencjalnymi problemami z płodnością. Zaburzenia cyklu są bardzo ważnym sygnałem, często ignorowanym. Aspekt edukacyjny jest bardzo ważny. Niekoniecznie musi być to tradycyjna edukacja w szkole. Ważne jest stworzenie bazy wiarygodnych medycznie informacji w Internecie. Taką rolę pełni np. strona internetowa kampanii „Płodna Polka” - wyjaśnia dr Mrugacz.
W Polsce co ósma para, czyli prawie trzy miliony osób, ma problemy z poczęciem dziecka. Ta statystyka, jak przekonuje dr Mrugacz, to efekt, między innymi, niedostatecznie wysokiego poziomu wiedzy. Z opublikowanych w raporcie badań wynika, że ponad jedna czwarta Polek planuje pierwszą ciążę po 30. roku życia, a co 20. planuje pierwsze dziecko po 36. roku życia. Kobiety często nie wiedzą, że po 33. roku życia szanse na zajście w ciążę mogą być, jak czytamy w raporcie, "bardzo małe".
