
11 września w Sejmie miała miejsce debata o tym, czy edukacja seksualna powinna być w Polsce legalna. W tej samej Polsce, w której uczennice gimnazjów myślą, że od pierwszego razu nie można zajść w ciążę, a jeśli zajdą - przez wiele miesięcy nie zdają sobie sprawy ze swojego stanu. Bywa, że do samego porodu. Z tych dziewczyn wyrastają później kobiety, które boją się wizyt u ginekologa. Kobiety, które nie wiedzą, kiedy mają dni płodne i ile one trwają. Kobiety, które są zaskoczone, jeśli po 30. mają problemy z poczęciem.
Pod hasłem kampanii "Stop pedofilii" podpisało się ćwierć miliona osób. 250 tys. osób, które owszem, chcą walczyć z pedofilią, ale już z edukacją seksualną – niekoniecznie. W wielu przypadkach zostali wprowadzeni w błąd, bo wcale nie popierają logiki posłanki Pawłowicz, która uważa, że edukacja seksualna oznacza "agresję środowisk pedofilsko-lewackich".
Edukacja seksualna to nie tylko prezerwatywa na bananie Przy okazji warto zaznaczyć, że ofensywa prawicy przeciwko edukacji seksualnej może się dla niej okazać strzałem w stopę. W kraju, w którym współczynnik dzietności należy do najniższych na świecie – 1,3 – edukacja seksualna, a więc także edukowanie małych kobiet na temat takich spraw, jak dni płodne –może odegrać ważną rolę w zwiększaniu tego wskaźnika. Tego jednak prawica i działacze z hasłami w rodzaju "stop ofensywie lewactwa" nie widzą. Bo, drodzy państwo, edukacja seksualna to nie tylko oblekanie bananów w prezerwatywę.
Natalia Broniarczyk, edukatorka z grupy Ponton
Fakty mówią same za siebie. W Polsce tylko co 5. kobieta – nieposiadająca jeszcze dziecka – wie, kiedy są dni płodne. Czas, w którym kobieta może zajść w ciążę, to 7-9 dni każdego miesiąca, podczas gdy niemal połowa respondentek przeprowadzonego na potrzeby kampanii "Płodna Polka" badania uważa, że dni płodne trwają od 4 do 6 dni.
W rzeczywistości do zapłodnienia dochodzi tylko w czasie owulacji, inaczej jajeczkowania, które utrzymuje się przez 24 godziny. Czasem może się ona opóźniać, dlatego przy obliczaniu dni płodnych przyjmuje się, że trwa dwa dni. Jednak kluczową rolę w szacowaniu czasu możliwego zapłodnienia odgrywa długość życia plemników, które mogą przetrwać w organizmie kobiety nawet 7 dni.
W czasie owulacji komórka jajowa zostaje uwolniona i przemieszcza po drogach rodnych kobiety. Występuje zazwyczaj na dokładnie 14 dni przed kolejnym okresem. Oznacza to, że przy 28-dniowym cyklu dni płodne będą występować między 8. a 16. dniem cyklu, przy 29-dniowym między 11. a 17. itd.
Niewiedza, strach, wstyd – Dni płodne przebiegają u wielu kobiet w zasadzie bezobjawowo. U części pań może występować poprawa nastroju, czy zwiększenie libido. Dokładna obserwacja organizmu może pomóc wskazać optymalny czas na zapłodnienie poprzez pomiar gęstości śluzu szyjkowego, rozwarcia szyjki macicy oraz temperatury kobiety. Około połowa pań doświadcza bólu owulacyjnego (http://portal.abczdrowie.pl/bol-podczas-owulacji-i-zespol-przedmiesiaczkowy) oraz delikatnych plamień – mówi dr Grzegorz Mrugacz, ekspert medyczny kampanii „Płodna Polka”.
dr Grzegorz Mrugacz
Do podobnie mało optymistycznych wniosków, jeśli chodzi o stan wiedzy Polek i ich odczucia na temat wizyt u ginekologa, skłaniała lektura opublikowanego kilka miesięcy temu raportu "Bezpieczny Fotel". 25 proc. z ponad dwóch tysięcy kobiet, które wypełniły ankietę, traktuje wizytę u ginekologa jak zło konieczne. U 12 proc. budzi ona wstyd, a aż 16 proc. jej unika.
Fragment raportu
Kobiety wstydzą się i boją. Wstyd i strach prowadzą do niewiedzy, a ta – do wstydu i strachu. Koło się zamyka, a przerwać je może - i powinna – większa świadomość kobiet na tematy, które dotyczą nas wszystkich. Ta może płynąć z dostępności do edukacji seksualnej, która w naszym kraju jest demonizowana, o czym świadczy chociażby kampania "Stop pedofilii", której organizatorzy wychodzą z przekonania, że przekazywanie wiedzy o sferze seksualnej to prosta droga do pedofilii i wzrostu przestępczości na tle seksualnym.
Natalia Broniarczyk, edukatorka z grupy Ponton
Tymczasem w polskich szkołach "Wychowanie do życia w rodzinie" jest nieobowiązkowe, z informacjami podawanymi podczas tych lekcji tez rożnie bywa, bo w dużej mierze zależy to osoby prowadzącej. – Niestety większość nastolatek nie ma szansy dowiedzieć się na lekcjach o swoim ciele, jak zadbać o swoje zdrowie intymne, kiedy należy udać się do ginekologa/żki , na czym polega badanie ginekologiczne. Rodzice też mają problem z rozmową na ten temat. To właśnie często w domu dziewczyna otrzymuje taki przekaz, że do lekarza chodzi sie tylko wtedy gdy coś jest "nie tak" albo, że ginekolog to "zło konieczne". W efekcie młode dziewczęta unikają badań i rzadko poddają się profilaktyce – mówi edukatorka. Dużą rolę do spełnienia mają tu także lekarze.
Lekarzu, edukuj – Ginekolodzy nie ostrzegają kobiet przed potencjalnymi problemami z płodnością. Zaburzenia cyklu są bardzo ważnym sygnałem, często ignorowanym. Aspekt edukacyjny jest bardzo ważny. Niekoniecznie musi być to tradycyjna edukacja w szkole. Ważne jest stworzenie bazy wiarygodnych medycznie informacji w Internecie. Taką rolę pełni np. strona internetowa kampanii „Płodna Polka” - wyjaśnia dr Mrugacz.
Ginekolog dr n.med. Witold Rogiewicz uważa z kolei, że rozwiązaniem może być zabieranie przez pacjentki swoich córek na wizyty. Wówczas dziewczynki oswajają się z tego rodzaju wizytami i traktują je jako coś normalnego.– Ja zachęcam matki, żeby zabierały swoje małe córki na wizyty, jeśli ta dziewczynka widzi, że matka bywa u takiego lekarza, nie krzyczy z bólu i nie leje się krew, to kiedy przyjdzie czas na jej wizytę, nie będzie się stresować. Wiadomo jednak, że część lekarzy nie jest na to gotowa, bo seks jest tematem tabu. Niektórzy lekarze wciąż alergicznie reagują na męża pacjentki w gabinecie – wyjaśnia lekarz.

Nieświadomość potencjalnych problemów W Polsce co ósma para, czyli prawie trzy miliony osób, ma problemy z poczęciem dziecka. Ta statystyka, jak przekonuje dr Mrugacz, to efekt, między innymi, niedostatecznie wysokiego poziomu wiedzy. Z opublikowanych w raporcie badań wynika, że ponad jedna czwarta Polek planuje pierwszą ciążę po 30. roku życia, a co 20. planuje pierwsze dziecko po 36. roku życia. Kobiety często nie wiedzą, że po 33. roku życia szanse na zajście w ciążę mogą być, jak czytamy w raporcie, "bardzo małe".
– Korelacja między małą wiedzą a coraz większą liczbą par, która ma problemy z poczęciem, jest duża.W mediach mówi się bardzo dużo o in vitro, czyli o zaawansowanej metodzie leczenia niepłodności. Nie mówi się natomiast o diagnostyce i sposobach zapobiegania problemów w przyszłości – mówi ekspert.
Z jego obserwacji wynika, ze większość pacjentek, które odkładają starania o dziecko na później, nie jest świadoma potencjalnych problemów. – Decyzja o posiadaniu potomstwa powinna być indywidualną decyzja każdej kobiety i nie chcemy w to ingerować. Musimy natomiast podnosić świadomość tych kobiet. Tego wymaga przyzwoitość oraz etyka lekarska – dodaje ekspert.
O dniach płodnych i niepłodnych przeczytasz również w artykule: http://parenting.pl/portal/dni-nieplodne-i-plodne.
