
Resort zdrowia pracuje nad zmianami w prawie, które mają wprowadzić zakaz używania popularnych e-papierosów w miejscach publicznych. W maju UE uznała je za "wyroby konsumpcyjne" i zakazała reklamy. Jednak kwestię używania e-papierosów pozostawiono do decyzji władzom krajowym. Projekt zakłada również zakaz sprzedaży e-papierosów nieletnim. Do proponowanych zmian przychylają się lekarze, a palacze protestują.
REKLAMA
Elektroniczny dymek jest już zakazany w komunikacji miejskiej w niektórych większych miastach Polski: Warszawie, Krakowie, Łodzi i Poznaniu. Niedługo do tej listy może dołączyć Trójmiasto. Zwolennicy zakazu argumentują, że w niektórych krajach UE obowiązuje restrykcyjne prawo dotyczące sprzedaży samych e-papierosów, a w naszym kraju nie ma takich przepisów.
– Co prawda nie jest to dymna forma palenia tytoniu, ale jednak to używka. E-papierosy zawierają nikotynę, substancję silnie neurotoksyczną. Mogą prowadzić do nałogu, bo uzależnienie od nikotyny (http://portal.abczdrowie.pl/uzaleznienie-od-papierosow) to tylko krok do sięgnięcia po tradycyjnego papierosa. (...) Palenie e-papierosów stwarza błędne wrażenie, że palenie tytoniu jest nieszkodliwe i może zahamować obserwowany w Polsce w ciągu ostatnich dziesięcioleci szybki spadek liczby palaczy – przekonuje w "Wyborczej" prof. Jacek Jassem, kierownik Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, współautor ustawy zakazującej palenia w miejscach publicznych.
Możliwością wprowadzenia zakazu oburzeni są sami palacze. Krytykują pomysł, przekonując, że po to właśnie powstały e-papierosy, żeby używać ich w miejscu publicznym zamiast tradycyjnej używki. – Pytam: to gdzie w takim razie będzie można zapalić? W mieszkaniu, w środku lasu? Taki zakaz to paranoja. Może w ogóle zakażmy wszystkiego i wtedy będzie spokój – mówi jeden z rozmówców gazety.
O chorobach wywoływanych paleniem tytoniu przeczytaj w artykule: http://portal.abczdrowie.pl/choroby-wywolywane-przez-palenie-tytoniu.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
