Liczba nastolatków, którzy próbowali e-papierosa, wzrosła od 2011 roku kilkukrotnie
Liczba nastolatków, którzy próbowali e-papierosa, wzrosła od 2011 roku kilkukrotnie Fot. Zrzut ekranu z kanału YouTube/CBS News

Nawet 30 proc. uczniów w wieku od 15 do 19 lat regularnie pali elektroniczne papierosy, a 60 proc. co najmniej raz próbowało. W żadnym innym kraju problem nie osiąga takiej skali i nigdzie tak ciężko nie walczy się z uzależnieniem młodych od nikotyny. "Te wyniki nie są zaskakujące, są wprost niewiarygodne" – piszą naukowcy z amerykańskiego Roswell Park Cancer Institute, którzy przeprowadzili badania w Polsce.

REKLAMA
"Pokolenie e-palaczy"
Wnioski z pracy badawczej dotyczącej młodych, polskich e-palaczy właśnie opublikowano w czasopiśmie "Journal od Adoscelent Health". Grupa naukowców, której przewodził Polak, dr Maciej Goniewicz, wzięła pod lupę prawie 2 tys. uczniów w wieku 15-19 lat, którzy uczą się w 21 szkołach. Poprzednio takie badanie przeprowadzono w 2011 roku. Wtedy nie wyszło nic nadzwyczajnego, teraz wyniki są sensacyjne.

61 proc. – tylu młodych przyznało się do doświadczeń z e-papierosami. Trzy lata temu to było "zaledwie" 16,8 proc..

30 proc. – tylu ankietowanych zadeklarowało, że pali. W 2011 roku – 5,5 proc.. To sześciokrotny wzrost!

Dr Goniewicz zwraca uwagę, że jeśli zsumować e-palaczy i palaczy tradycyjnych, można dojść do wniosku, że ponad 70 proc. polskich nastolatków pali bądź paliło.
"Nasze badania dowodzą, że spożycie e-papierosów wśród młodych szybko rośnie, a także, że elektroniczne urządzenia nie zastępują tradycyjnych wyrobów tytoniowych, przynajmniej nie w tej grupie wiekowej" – napisano w opracowaniu.
Fajka w długopisie
Tyle nauka, a jak wygląda praktyka? Jeszcze kilka lat temu w gimnazjach czy liceach uczniowie-nikotyniści na długich przerwach kryli się w łazienkach albo wystawali za murami szkoły. Nauczyciele tępili palenie, więc nie było ich wielu. Dziś, choć tytoń w szkołach przetrwał, nie jest już "trendi". Szkolne korytarze podbija elektronika. I nie zawsze musi chodzić o uzależnienie.
– Widzę, że niektórzy palacze e-papierosów zadymiają autobusy. Po co? Żeby pokazać, że mogą. Szpan. Oni traktują palenie jak modę – mówił niedawno w rozmowie z naTemat Mariusz Sokół, kierownik sieci sprzedaży sklepów FREESMOKING. To szczególnie dotyczy nastolatków, którzy obserwują się nawzajem, porównują, chcą dorównać popularnym wzorcom.
Tutaj nie trzeba nawet sondaży. Najlepiej o skali zjawiska opowiadają pedagodzy. – Dopiero od poprzedniego roku szkolnego zaczęliśmy to obserwować. Wykształciła się moda na e-palenie i coraz więcej uczniów przychodziło do szkoły z tymi urządzeniami. Mimo że w statucie jest zakaz palenia, przeciwieństwie do zwykłych papierosów trudno złapać takich palaczy za rękę – mówi Ewa Kolasińska, dyrektor Gimnazjum im. Orląt Lwowskich w Poznaniu.
logo
E-papieros plus rysik, np. do iPada. Urządzenia dostępne są także w zestawie z długopisem czy wskaźnikiem do mapy. Dla uczniów to doskonały kamuflaż Fot. Allegro
Dodaje, że szczególnie uderzające jest to, iż uczniowie nie mają żadnej wiedzy na temat e-papierosów. – Zakładają, że to tylko para wodna, coś zupełnie nieszkodliwego. Rozmawialiśmy z wieloma rodzicami i część ma takie same przekonanie – narzeka.
Nauczyciele zastanawiają się też, skąd młodzi biorą pieniądze na papierosy, skoro urządzenie może kosztować nawet do 200 złotych. Można tylko przypuszczać, że w części przypadków rodzice traktują e-fajkę jak zabawkę, którą warto sprawić dziecku.
Przeczytaj o paleniu wśród młodzieży również na stronie: http://parenting.pl/portal/palenie-wsrod-mlodziezy.
Zakazy i samowolka
Szkoły mają problem, bo obrót e-papierosami w Polsce jest właściwie nieuregulowany – nie ma przepisów określających zasady, na jakich może odbywać się ich sprzedaż. To oznacza, że nie ma też zakazu sprzedaży e-papierosów osobom poniżej 18. roku życia. Duże sieci sprzedaży co prawda na własną rękę wprowadzają ograniczenia, ale rynek i tak jest otwarty dla młodych.
Dodatkowo jesteśmy świadkami niekończącej się dyskusji o szkodliwości e-fajek, która nie przynosi jednoznacznych rezultatów. Ostatnio Światowa Organizacja Zdrowia alarmowała, że są groźne, bo "dowody wskazują, że [e-papierosowy] aerozol to nie tylko para wodna". Co jeszcze? Tego dokładnie nie wiadomo.
– Na pewno zawierają nikotynę, czyli substancję uzależniającą. Z tego wynika zagrożenie – choć zaznaczam, że nie ma jeszcze wyników badań, które by je potwierdziły lub zaprzeczyły – że korzystanie z papierosów elektronicznych przez młode osoby może prowadzić do sięgnięcia po papierosy tradycyjne – komentował dla "Gazety Prawnej" prof. Andrzej Sobczak z Zakładu Szkodliwości Chemicznych i Toksykologii Genetycznej Instytutu Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu.
Między innymi z tego powodu nauczyciele i dyrektorzy szkół nie zamierzają czekać na to, aż państwo zajmie się problemem. Przyjmują nowe statuty, w których jest mowa nie tylko o tradycyjnym tytoniu, ale i o e-papierosach. – Egzekwujemy zakaz z całą surowością. Jeśli kogoś złapiemy, nie sprawdzamy, czy tam jest para wodna czy jeszcze coś innego. Odbieramy i oddajemy rodzicom. Poza tym organizujemy lekcje wychowawcze i spotkania z policjantami na temat e-papierosów – usłyszałem od pedagoga jednego z rzeszowskich liceów.
Rzecznik Praw Dziecka interweniuje
Na szczęście nastroje wokół e-papierosów dla młodych powoli zaczynają się zmieniać. Stanowisko WHO spowodowało, że Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak zwrócił się do ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza o pilne podjęcie prac legislacyjnych, których skutkiem będzie zakaz reklamy oraz sprzedaży e-papierosów dzieciom i młodzieży.
Co więcej, w samej branży jest poparcie dla tego pomysłu. Za zakazem opowiedziało się m.in. Stowarzyszenie na Rzecz E-palenia.
logo
Przeczytaj, co inni sądzą o e-papierosach i rzucaniu palenia: http://forum.abczdrowie.pl/forum-zdrowie/411436,e-papieros-a-rzucanie-palenia.