https://www.flickr.com/photos/healthgauge/9672676111 by HealthGauge / CC BY 2.0

Internet stał się platformą do promocji zdrowego stylu życia – blogi o tej tematyce rosną jak grzyby po deszczu. Po co ludzie dzielą się swoją wiedzą i jak rozpoznać, czy jest ona rzetelna? Na te i inne pytania odpowiada Magda Piestrzyńska, instruktor fitness.

REKLAMA

Czy warto promować prozdrowotne treści w Internecie? W mojej opinii takie treści zawsze warto promować, a Internet jest jednym z kanałów komunikacji. Na chwilę obecną – potężnym kanałem. Informacje rozchodzą się szybko i daleko. Badania wykazują, że około 44% respondentów wiedzę na temat zdrowia, profilaktyki i leczenia czerpie w pierwszej kolejności właśnie z Internetu. 32% uzyskuje ją od lekarza. Decyduje o tym szybki i łatwy dostęp do różnych treści, które można ze sobą porównywać. Ostatecznie chodzi więc o oszczędność czasu i wygodę. Oczywiście Internet nie powinien zastępować specjalisty, który oprócz wiedzy posiada jeszcze jeden istotny atut – doświadczenie. A często i niezbędny sprzęt. Przy czym sieć ułatwia dostęp do takich ludzi. A wartościowe strony bardzo często tworzone są właśnie przez specjalistów. Wracając do meritum, ogromną zaletą Internetu jest to, że ludzie korzystają z niego w praktyce, a monitorowanie tych działań wskazuje na to, że będą to robić dalej. Warto więc dać im do dyspozycji coś, z czego naprawdę mogliby skorzystać i co byłoby pożyteczne również w kontekście społecznym. Im więcej jest nas zdrowych, zadowolonych i efektywnych, tym więcej każda z takich osób może zdziałać – samodzielnie i razem.

Jeśli chodzi o sam Internet, to świat bez niego na pewno wyglądałby zupełnie inaczej i musielibyśmy sobie jakoś radzić. Drażnią mnie natomiast wypowiedzi, że to wszelkie zło i należy od niego uciekać. Jest to miejsce, w którym ludzie w pewien sposób wyrażają siebie (tak jak to robimy, np. ubierając się, czy spędzając swój wolny czas). Co ważne tutaj te rzeczy są upubliczniane i zostają na długo. To dlatego są bardziej wyeksponowane, a przez to czasami niektórych wręcz dotykają. Z kolei, jeśli chodzi o zdrowie, to przecież nie ma się czego wstydzić i to akurat dobra moda.

Dlaczego dzielić się swoją wiedzą w ten sposób? Trochę już na ten temat powiedziałam. Może więc skupię się na tym, co taka aktywność daje pojedynczej osobie, która np. prowadzi swojego bloga, albo współtworzy serwis należący do placówki o takim profilu (klub fitness, siłownia, prywatna praktyka lekarska itd.). Po pierwsze, mamy dzięki temu możliwość dotrzeć do większej ilości osób i wymienić się z nimi swoją wiedzą, a przez to powiększyć własny potencjał. Spotkania na żywo, szkolenia, wszelkie interakcje z innymi osobami zainteresowanymi daną dziedziną umożliwiają rozwój. Jeśli ktoś zajmuje się zdrowiem zawodowo, jest to dla niego możliwość rozwinięcia działalności.

Z drugiej strony, są osoby, które mają naturalną wewnętrzną potrzebę dzielenia się swoją wiedzą i w ten sposób ją realizują. Dla wielu młodych korzystanie z Internetu jest czymś naturalnym, nawet się nad tym nie zastanawiają. Czasami nie odnajdują wspólnej płaszczyzny z osobami ze swojego otoczenia, albo są przez kogoś celowo blokowane. Inni na co dzień pracują, a taka aktywność zajmuje im stosunkowo mniej czasu niż np. częste spotkania i tylko dzięki temu mogą sobie pozwolić na którąkolwiek z nich. Dla wielu jest to rodzaj pamiętnika, a komentarze to dla nich wzmocnienie lub informacja zwrotna, jak są postrzegani. Jest to też okazja, żeby pochwalić się wynikami swojej ciężkiej pracy, kiedy w grę wchodzi zdobywanie wiedzy, nauka konkretnych umiejętności czy postępy treningowe.

Jeśli chodzi o mnie, mam ogromną pasję w życiu: sport. Natomiast najwięcej czasu poświęciłam na doskonalenie jazdy konnej oraz na rozwijanie się w dziedzinie fitness (http://portal.abczdrowie.pl/fitness). Kiedy napotykałam na różne treści w Internecie (piosenki, filmy instruktażowe, artykuły itd.), często wrzucałam je na Facebooka (nawet jeszcze w czasie studiów, gdy nie należało to do moich obowiązków zawodowych). Kilka razy otrzymałam prywatne wiadomości, że ktoś docenia moją pracę. Bardzo utkwiła mi w pamięci ta od byłej kursantki, która – po przeprowadzce i około rok czasu po zakończeniu naszej wspólnej pracy – dalej robiła postępy i napisała dokładnie tymi słowami: „To dzięki Tobie”. Jej wypowiedź sprawiła, że utwierdziłam się w przekonaniu, że dopóki mam czas i możliwości, warto robić to, co i tak sprawia mi przyjemność.

Czy to ma przełożenie na realne działania w życiu? Powinno mieć. Cieszą mnie przykłady jak te, o których przed chwilą wspomniałam. Sama często korzystam z Internetu, ale tak naprawdę najbardziej doceniam rzeczywistość. Internet ma dla mnie sens, gdy wszystkie powyższe czynniki mają u danej osoby przełożenie w praktyce, a nie są jedynie iluzją. Powinno być tak: dopiero jeśli coś już umiesz, możesz to pokazać i udzielać wskazówek. Oczywiście, jeśli tylko ty i inni macie na to ochotę. Nic na siłę. Z kolei, jeśli coś zadeklarujesz i oczekujesz w tym wsparcia, postępuj dalej zgodnie z tym, co sobie postanowiłeś i pokaż to. Jesteśmy ludźmi, więc Internet to pewna pomoc, a nie miejsce, w którym żyjemy. Ćwiczenia to coś, o czym nie powinno się jedynie rozmawiać, bo dotyczą naszego ciała i umiejętności praktycznych. Tylko w ten sposób – wstając od czasu do czasu od komputera – poprawimy nasze wyniki.

Jak rozpoznać prawdziwe treści prozdrowotne w Internecie? Jeśli ktoś ma wiedzę i doświadczenie, to oczywiście będzie potrafił to zweryfikować. A co, jeśli chcemy dopiero uzyskać jakieś rzetelne informacje? To tak jak w życiu. Istnieją lepsze i gorsze szkoły. Warto sprawdzać, kto dane treści publikuje, na jakiej podstawie to robi i czym zajmuje się w życiu. Należy przy tym pamiętać, że nawet w świecie nauki co jakiś czas mogą pojawić się badania, które w pewien sposób uzupełnią lub nawet podważają poprzednie. Ważna jest więc data publikacji. A w największym stopniu istotne jest osobiste rozeznanie i trochę logicznego myślenia. Jeśli ktoś potwierdza czynami to, o czym pisze, warto poświęcić mu trochę uwagi.

Jak się ma obecnie ta branża? Branża fitness w ogóle się rozwija, a rynek w Polsce nie jest jeszcze nasycony. Obecnie do klubów fitness regularnie uczęszcza ok. 1,5% Polaków, podczas gdy w Wielkiej Brytanii około 11% społeczeństwa. Biorąc pod uwagę, że wiele trendów przychodzi do nas właśnie z Zachodu, aktywnych będzie coraz więcej. Kluby będą chciały się rozreklamować, a młodzi ludzie poszukujący miejsca na rynku pracy będą chcieli zaznaczyć swoją obecność. Na tym skorzystają również producenci sprzętu, odzieży i obuwia sportowego. Do tego dochodzą nowe technologie, np. aplikacje na smartfony. One i serwisy inernetowe potrzebują współudziału branży IT, więc takich relacji powstaje coraz więcej. Fitblogi i portale promujące zdrowie na co dzień zadomawiają się więc w naszych świadomościach, bo jest to również miejsce spotkań osób, które zajmują się fitnessem w różnoraki sposób.

Przeczytaj o chorobie zdiagnozowanej na Facebooku: http://portal.abczdrowie.pl/choroba-zdiagnozowana-na-facebooku.