
Czy zdarzyła Ci się sytuacja, kiedy w czasie skakania na trampolinie z dziećmi, w czasie podbiegnięcia do autobusu, podczas odkręcenia wody w kranie, wyciekła odrobina moczu?
To nie jest dolegliwość dotycząca tylko ciebie! Według wielu autorów wiarygodnych badań medycznych, nietrzymanie moczu dotyczy ponad połowy kobiet po 50. roku życia. Ale przecież nie jest to tylko problem ograniczający się do kobiet po menopauzie. W badaniu ankietowym przeprowadzonym w Warszawie w 2005 roku, obejmującym około 1500 kobiet w wieku od 18. do 90. roku życia, ponad 30% kobiet już po 30. roku życia zgłosiło wystąpienie epizodów mimowolnego gubienia moczu.
Można zadać sobie kolejne pytanie – czy te kilka razy to już choroba? Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) nietrzymanie moczu (http://portal.abczdrowie.pl/kogo-dotyka-nietrzymanie-moczu) definiuje jako mimowolne gubienie moczu, zgłaszane przez pacjentkę/ta (bez określenia częstości zgłaszanych objawów). Choć oczywiście nasilenie dolegliwości ma podstawowe znaczenie, gdy decydujemy o konieczności zasięgnięcia porady lekarza czy podjęcia leczenia.
Czy zatem wystąpienie tych pojedynczych objawów powinno nas zaniepokoić? Czy istnieją metody zapobiegające lub zmniejszające prawdopodobieństwo wystąpienia u mnie bardziej nasilonych objawów nietrzymania moczu w przyszłości?
Zrozumienie przyczyny powstawania choroby i czynników wpływających na jej nasilenie jest podstawą do odpowiedzi na powyższe pytania. Nietrzymanie moczu nie jest jednolitą jednostką chorobową. Można by raczej powiedzieć, że jest zbiorem różnych chorób, których wspólnym objawem jest gubienie moczu. Chorób bardzo różniących się od siebie. Czasem tak bardzo, że powszechnie stosowane metody leczenia jednej z nich, w przypadku innej będą nie tylko nieskuteczne, ale nawet szkodliwe.
Najczęstszą przyczyną gubienia moczu u kobiet jest wysiłkowe nietrzymanie moczu (WNM: http://portal.abczdrowie.pl/wysilkowe-nietrzymanie-moczu-coraz-czestszym-problemem). Jak sama nazwa wskazuje, objawy występują w trakcie wysiłku oraz kaszlu, kichania, śmiechu, podbiegnięcia czy np. wspomnianego wcześniej skakania na trampolinie…
Według aktualnej wiedzy medycznej główną przyczyną WNM jest zbyt duże „rozciągnięcie” tkanek okolicy cewki moczowej i szyi pęcherza moczowego, powodujące nadmierną ruchomość cewki w trakcie wysiłku i związany z tym wyciek moczu.
Czynnikami zwiększającymi ryzyko powstania objawów są wszystkie stany przewlekłe zwiększające ciśnienie w jamie brzusznej, co powoduje wzrost nacisku na zlokalizowane w miednicy mięśnie, więzadła i powięzi. Do takich sytuacji zaliczymy: przewlekły kaszel (astma, palenie papierosów), przewlekłe zaparcia, pracę stojącą, częste dźwiganie ciężkich przedmiotów, otyłość (grawitacyjny nacisk otłuszczonej zawartości jamy brzusznej na miednicę), ciąże i porody, wiek, menopauzę, a także predyspozycję genetyczną (córka kobiety z gubieniem moczu, ze względu na odziedziczoną budowę tkanki łącznej, będzie miała większe ryzyko wystąpienia podobnych dolegliwości w przyszłości).
Leczenie, jak łatwo się domyślić, będzie polegało na przywróceniu zmienionych przez wyżej wymienione czynniki zaburzeń anatomii miednicy. W pierwszej kolejności będą to: zmiana trybu życia, ćwiczenia wzmacniające mięśnie miednicy i przywracające zbudowanej z nich przeponie miednicy wcześniejszą sprężystość, mogą to być pessary podpierające obniżającą się w trakcie wysiłku cewkę lub leczenie operacyjne polegające na podparciu cewki, zbudowane ze sztucznego materiału taśmą. O wyborze rodzaju terapii zdecyduje stopień nasilenia dolegliwości, współistnienie innych schorzeń i – co najważniejsze – preferencje pacjentki.
To ostatnie zdanie ma kluczowe znaczenie, bo nietrzymanie moczu jest chorobą niestanowiącą poważnego zagrożenia dla życia czy nawet zdrowia kobiety. Jest to schorzenie w znacznym stopniu obniżające komfort życia w różnych jego aspektach – towarzyskim (wieczna obawa czy czegoś nie widać/nie czuć, unikanie tańca/śmiechu, ciągłe spięcie), społecznym (nie wychodzę z domu, jeśli nie wiem, gdzie jest toaleta w miejscu, do którego się udaję), a także intymnym.
Leczenie nietrzymania moczu jest nie tylko możliwe, ale w bardzo dużej mierze także skuteczne. Współczesne kobiety są nie tylko bardziej niż dwadzieścia lat temu świadome własnej kobiecości i seksualności, ale także wzrosła ich pewność siebie i wymagania w stosunku do oferowanych usług medycznych. Nie akceptują gubienia moczu i oczekują od lekarza informacji i diagnozy, a ostatecznie pomocy w rozwiązaniu tego krępującego problemu. I tak być powinno.
Pisząc o leczeniu nie mogę nie wspomnieć o niezwykle istotnym zagadnieniu, czyli o profilaktyce. Spośród wymienionych czynników predysponujących do wystąpienia nietrzymania moczu część jest tzw. niemodyfikowalna. Kobieta nie ma wpływu na odziedziczone geny, wiek, menopauzę, astmę czy przebieg porodu. Jednak większa część czynników ryzyka podlega naszemu wpływowi.
Redukcja masy ciała w przypadku otyłości jest jednym z pierwszych i podstawowych zaleceń. Dla wielu kobiet trudno wykazać się tak dużą mobilizacją, aby zrobić to samemu. Wskazana jest tu pomoc wykwalifikowanego dietetyka. Drugim krokiem jest unikanie dźwigania oraz zmiana przyzwyczajeń, jeśli chodzi o korzystanie z toalety, tzw. trening pęcherza moczowego. Trzecim i najistotniejszym są regularne ćwiczenia mięśni miednicy mniejszej.
W Polsce jest to zagadnienie dopiero „raczkujące”, ale w krajach zachodnich elementem dobrej praktyki lekarskiej jest zalecenie kobiecie po porodzie ćwiczeń wzmacniających mięśnie miednicy. Aby wywarły one oczekiwany efekt, muszą być wykonywane prawidłowo. Nawet po instruktarzu w gabinecie lekarskim, połowa kobiet dalej nie wykonuje ich tak jak trzeba. Niektóre kobiety napinają tłocznię brzuszną, co nie tylko nie daje oczekiwanego pozytywnego efektu, ale jest działaniem dokładnie przeciwnym do zamierzonego.
Rozpoczęcie ćwiczeń pod okiem wykwalifikowanego rehabilitanta, który nauczy prawidłowego ich wykonywania, ale także będzie monitorował przebieg terapii i modyfikował jej natężenie, to podstawa zarówno leczenia, jak i profilaktyki nietrzymania moczu.
Czytając ten artykuł, można wywnioskować, że zagadnienie nietrzymania moczu i stosowane metody leczenia są banalnie proste i logiczne. Niestety, w wielu przypadkach problem jest dużo bardziej złożony. W powyższym omówieniu nie wspomniałem o żadnej z pozostałych przyczyn tej choroby, a skupiłem się tylko na najczęstszej postaci wysiłkowej.
Nie wspomniałem o parciach naglących i nietrzymaniu moczu z parcia, które w jeszcze większym stopniu niż WNM obniżają komfort życia kobiety, a leczenie ich opiera się na farmakoterapii (czyli przepisaniu odpowiedniego leku).
Nie wspomniałem o zaburzeniach statyki narządów miednicy (obniżeniu ścian pochwy czy macicy) często współistniejących z gubieniem moczu, a wymagających zupełnie odrębnego podejścia.
Nie wspomniałem o zaburzeniach czucia mogących prowadzić do gubienia moczu z przepełnienia, czy o wpływie atrofii pochwy spowodowanej menopauzą oraz o wielu innych zagadnieniach czyniących nietrzymanie moczu dużo bardziej złożonym problemem.
Postępowanie zalecane w wysiłkowym nietrzymaniu moczu nie tylko nie pomoże osobie cierpiącej na parcia naglące, ale z dużym prawdopodobieństwem może okazać się dla niej szkodliwe. I odwrotnie.
Dlatego zanim rozpoczniecie samodzielnie leczenie dokuczliwych dolegliwości, warto w pierwszej kolejności zasięgnąć opinii doświadczonego ginekologa, zwłaszcza specjalizującego się dziedzinie uroginekologii.
O leczeniu nietrzymania moczu przeczytaj też w artykule: http://portal.abczdrowie.pl/czy-mozna-wyleczyc-nietrzymanie-moczu.
Autor: dr Grzegorz Chmielewski - Przychodnia Babka Medica