
Technologie cyfrowe to nasza codzienność. Ciężko jest podać przykład sfery życia, w której nie mielibyśmy z nimi do czynienia. Mobilne aplikacje są dobrym tego przykładem. Ale czy możemy powierzyć im własne zdrowie?
REKLAMA
Czy aplikacje m-health można traktować poważnie?
Ostatnio przyjęło się żartować, że gdy o czymś myślimy, możemy mieć pewność, że jest już na to aplikacja mobilna (dowiedz się więcej o aplikacjach mobilnych: http://portal.abczdrowie.pl/pomoc-dla-cierpiacych-na-parkinsona-powstala-aplikacja-na-smartfony-dzieki-ktorej-bedzie-mozna-zdiagnozowac-te-chorobe). To oczywiście przesada, ale wystarczy spojrzeć na niezwykle obszerne biblioteki aplikacji najbardziej znanych mobilnych systemów operacyjnych, żeby mieć pewność – najważniejsze dziedziny naszego życia już mają tam swoje odzwierciedlenie.
Niezwykle popularne stają się tzw. aplikacje zdrowotne (zwane też aplikacjami m-health, od połączenia angielskich słów mobile – mobilny oraz health – zdrowie), które monitorują podstawowe funkcje naszego ciała lub pomagają nam o siebie zadbać. Wraz z ich rozpowszechnieniem coraz częściej słyszymy też pytanie, czy rzeczywiście możemy bezrefleksyjnie polegać na oferowanym nam oprogramowaniu w tak ważnej kwestii, jak troska o własne zdrowie i zdrowie najbliższych.
Czym są mobilne aplikacje zdrowotne?
Według amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA) mobilne aplikacje zdrowotne są to „mobilne aplikacje, które podpadają pod definicję przyrządów medycznych oraz są dodatkiem do standardowych przyrządów medycznych lub zmieniają platformę mobilną w standardowe przyrządy medyczne”.
Według ocen specjalistów, w ciągu miesiąca na świecie publikuje się ok. 1000 aplikacji. Spora część z nich ma zastosowanie zdrowotne.
Użyteczna strona aplikacji m-health
Z jednej strony wykorzystanie potencjału oprogramowania mobilnego w sferze zdrowia wydaje się być zrozumiałe (o medycznych aplikacjach mobilnych przeczytasz więcej na stronie: http://portal.abczdrowie.pl/mobilne-aplikacje-medyczne-z-harvardu). Smartfony nie są już urządzeniami dostępnymi nielicznej grupie zamożnych, stały się wręcz standardem. Każda aplikacja ma więc potencjalną możliwość dotarcia do milionów ludzi. Jeśli założymy, że choćby część z nich faktycznie pomaga nam zadbać o własne zdrowie lub nawet uratować życie, ciężko przecenić korzyści społeczne, jakie z tego wynikają.
A takie aplikacje przecież istnieją. Dobrym przykładem może tu być choćby aplikacja mobilna kalkulatora wymienników na urządzenia z systemem Android. Pomaga ona w prawidłowy sposób wyliczyć dawkę insuliny dla całego posiłku, a więc ułatwia życie pacjentom z cukrzycą oraz przyczynia się do lepszych wyników w ich leczeniu. Istnieje opinia, że takie aplikacje powinny powstawać w ścisłej współpracy pomiędzy z instytucjami zajmującymi się zdrowiem publicznym, ponieważ lekarze z reguły nie zajmują się rozwiązywaniem problemów zdrowotnych na szerszą skalę.
Kontrowersje związane z aplikacjami m-health
Aplikacje m-health mają jednak też ciemną stronę. Institute for Healthcare Informatics IMS przeprowadził w zeszłym roku analizę 40 000 aplikacji zdrowotnych pod kątem ich użyteczności dla zdrowia użytkownika. Zgodnie z ustaleniami, jedynie 16 spośród 275 z nich przeszło tę analizę z pozytywnym wynikiem, pozostałe natomiast w żaden sposób nie przyczyniały się do poprawy zdrowia lub samopoczucia użytkowników. Pośród najpopularniejszych aplikacji można wymienić te, które kontrolują dietę lub spożycie kalorii. Badania IMS wykazały natomiast, że bardzo niewiele aplikacji obliczających spożyte kalorie, robi to efektywnie.
Naprawdę szkodliwe natomiast mogą być te aplikacje, od których działania zależy życie użytkownika. Zeszłoroczne badania, przeprowadzone przez University of Pittsburgh Medical Centre, zakwestionowały dokładność czterech aplikacji, które rzekomo potrafią wykryć raka skóry. Badacze wykorzystali 188 zdjęć zmian skórnych, z których 60 zdiagnozowano jako złośliwe, 128 – niezłośliwe. Nawet najbardziej rzetelne z tych aplikacji nie rozpoznały właściwie 18 z 60 złośliwych przypadków.
Aplikacje m-health zapewne kryją w sobie wielki potencjał i już w tej chwili użyteczność społeczna wielu z nich może być znacząca. Należałoby jednak z wielkim dystansem podchodzić do zapewnień twórców aplikacji, szczególnie, jeśli w grę wchodzi nie tylko nasze zdrowie, lecz także życie.