Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

Nie, to nie teoria amerykańskich naukowców. To przekonanie, które podziela całkiem spory odsetek polskich nastolatków. Dlaczego? Ano dlatego, że wiedzę na temat raka, przyczyn zachorowań na niektóre z jego rodzajów oraz profilaktyki, która mogłaby ocalić im życie i zdrowie czerpią z... seriali albo internetowych forów, na których aż roi się od bzdur.

REKLAMA

Młodzi Polacy o raku:

– „Objawem raka jest wypadanie włosów”
– „Możemy zarazić się nawet w powietrzu”
– „Jak zapobiegać nowotworom? Dużo się śmiać i nie przemęczać się”
– „Nie zachoruje się na raka, jeśli nie będzie się o tym myśleć”
– „W przypadku zachorowania na czerniaka, na oku pojawia się czarna kropka i można oślepnąć”
– „Zachorowaniu na raka szyjki macicy sprzyja częste siedzenie na podłodze”
– „Raka płuc może wywołać promieniowanie z bateryjki telefonu”

To wnioski z badania-ankiety, jakie wśród 1582 uczniów z 64 szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych przeprowadziła Fundacja Rosa. Na pierwszy rzut oka śmieszne, w rzeczywistości jednak przerażające. Tym bardziej, że tylko niewielki odsetek badanych wie, czym w ogóle jest nowotwór, niespełna 40 proc. potrafi prawidłowo wskazać przyczyny czerniaka skóry, zaledwie 10 proc. ma względnie rzetelną wiedzę o raku szyjki macicy a niecałe 35 proc. świadomość tego, że skutecznie można mu zapobiec dzięki szczepionce przeciwko wirusowi HPV.
Uczymy się od...bohaterów seriali
Ale to nie wszystko. W ankiecie uczniów zapytano także o źródła, z których czerpią wiedzę na temat chorób nowotworowych. Konkretnie trzech rodzajów raka, którym – zdaniem lekarzy – mamy realną szansę zapobiegać. Mowa o raku płuca, szyjki macicy i czerniaku. I tu odpowiedzi zaskakują. Młodzież bowiem w większości informacje o chorobach nowotworowych czerpała z... seriali wśród których prym wiedli polscy „Lekarze” i dwie amerykańskie produkcje – „Chirurdzy” („Grey's Anatomy”) oraz „Dr House”. A tam, owszem, prezentowano czasem wręcz skrajne przypadki choroby, ale o tym jak można jej zapobiegać nie wspominano słowem.
logo
Badanie na przeszło 1,5 tys. uczniów przeprowadziła wrocławska Fundacja Rosa. Fot. rakoobrona.pl
– O nowotworach w istocie bardzo dużo się ostatnio mówi – przyznaje Katarzyna Galewska, rzecznik kampanii Rakoobrona, prowadzonej przez wrocławską Fundację Rosa i Fundację Onkologiczną DUM SPIRO SPERO. – Mówią znani i mniej znani, wątek chorób pojawia się w kulturze masowej, ale w większości przypadków skupiamy się właśnie na samej chorobie, na jej przebiegu, skutkach. Mało kto wspomina o czymś takim jak profilaktyka.
Może być lepiej
Tymczasem ta, w trzech wymienionych wyżej rodzajach nowotworów, odgrywa rolę w istocie decydującą. I tak na przykład w przypadku raka płuc ryzyko zachorowania znacznie obniża unikanie lub rzucenie palenia. Gdy mowa o raku szyjki macicy – wykonywana regularnie, najlepiej raz na trzy lata cytologia oraz szczepienie. Na czerniaka natomiast rzadziej chorują osoby, które nie chodzą na solarium, nie opalają się i w ogóle unikają nadmiernej ekspozycji na słońce.
Fundacja Rosa

Liczymy, że uświadamiając jak ważny jest prozdrowotny styl życia, a szczególnie profilaktyka onkologiczna, w dalszej perspektywie wpłyniemy na spadek liczby zachorowań na raka w Polsce.

To wszystko, jak przekonuje Galewska, świadomość na miarę zdrowia i życia. Bo podczas gdy w statystykach dotyczących zachorowań na raka szyjki macicy przewyższamy kraje Zachodu o "jedynie" 15 procent, to w statystykach śmiertelności jesteśmy "lepsi" już o 70 procent. Właśnie dlatego, że panie nie chcą badać się regularnie i nie korzystają ze szczepień.
Fundacja Kwiat Kobiecości

W Polsce każdego dnia 10 kobiet dowiaduje się, że ma raka szyjki macicy, a 5 z nich umiera. Czytaj więcej

Tymczasem im wcześniej zaczniemy się do tych zaleceń stosować, tym większe szanse, że nowotworu uda nam się uniknąć. Z kolei im bardziej regularnie będziemy się badać, tym bardziej prawdopodobne, że ewentualna choroba zostanie wykryta na tyle szybko i w na tyle wczesnym stadium, że będziemy mieć duże szanse na szybki powrót do zdrowia.
logo
Liczba kobiet zgłaszających się na badanie cytologiczne w poszczególnych województwach (dane z grudnia 2010 roku). Fot. kwiatkobiecosci.pl
A nawet jeśli podejrzewamy, że coś jednak może się zdarzyć, recepty na kłopoty szukamy u dr Google, choć o to akurat można mieć do Polaków najmniejsze pretensje. Co innego im zostaje, skoro głosu w sprawie profilaktyki nowotworowej nie zabiera nawet resort zdrowia – instytucja najbardziej chyba do tego uprawniona, by nie powiedzieć zobowiązana – a na wizycie u lekarza rodzinnego nie ma przecież na to czasu.
Szansą, dla wielu jedyną, są właśnie kampanie społeczne. Ale i te powinny spełniać określone warunki. Przede wszystkim, jak podkreśla psycholog społeczny, Jarosław Świątek, pokazywać konkretnych ludzi. Ich losy dużo skuteczniej nas poruszą i przekonają do ewentualnej profilaktyki niż suche cyfry i liczby.
Paradoksalnie, pozytywnie na nasz stosunek do profilaktyki nowotworowej może też wpłynąć rosnąca liczba zachorowań. – Choroby nowotworowe dotyczą coraz większej ilości ludzi. I coraz częściej chorować zaczynają osoby, które znamy – przekonuje Świątek. – Tymczasem im bliżej nas zagrożenie, tym bardziej skłania nas to do refleksji: "Jeśli im przytrafiło się nieszczęście lub choroba, to może się ona także przytrafić nam". Dzięki temu natomiast znacznie mniej bagatelizujemy zagrożenie.
"Rakoobrona" to ogólnopolska kampania informacyjno-edukacyjna organizowana przez Fundację Rosa oraz Fundację Onkologiczną DUM SPIRO-SPERO skierowana do osób młodych w wieku 14-19 lat. Może wziąć w nim udział każde gimnazjum i liceum w Polsce. Szczegóły na www.rakoobrona.pl.