http://pixabay.com/pl/lek%C3%B3w-stop-szczepienia-tle-zdrowia-22237/ CC0 1.0

Osoby zażywające metamfetaminę są trzykrotnie bardziej narażeni na chorobę Parkinsona niż ludzie niekorzystający z nielegalnych narkotyków – tak wynika z najnowszych badań University of Utah i Intermountain Healthcare. Co więcej, naukowcy zaobserwowali, że kobiety stosujące narkotyk mają pięciokrotnie wyższe ryzyko zachorowania niż te niezażywające metamfetaminy.

REKLAMA

Co wspólnego ma choroba Parkinsona z narkotykami?

Poprzednie badania na podstawie 250 tys. wypisów szpitalnych w Kalifornii pokazały, że użytkownicy metamfetaminy wykazali podwyższone ryzyko zachorowania na chorobę Parkinsona (więcej informacji o chorobie Parkinsona znajdziesz na stronie: http://portal.abczdrowie.pl/choroba-parkinsona). Nowe badania opublikowane na łamach czasopisma Drug and Alcohol Dependence zawierają zarówno dane pacjentów leczonych w szpitalu, jak i ambulatoryjnie, opierają się więc na większej próbce populacji.

Naukowcy przebadali ponad 40 tys. danych medycznych dostępnych w bazie danych stanu Utah, które zawierają genealogiczne, medyczne i rządowe informacje na temat pacjentów. Dane z badanego okresu, czyli lat 1996-2011, zostały pogrupowane następująco:

1. Pacjenci, których dane wskazują, że zażywali metamfetaminę (niemal 5 tys. osób). 2. Osoby, których dane wskazują, że zażywali kokainę (ponad 1,8 tys.). 3. Grupa kontrolna wybrana losowo, których dane wskazują, że nie zażywają nielegalnych narkotyków (ponad 34 tys.).

Pacjenci zażywający metamfetaminę, którzy brali inne nielegalne narkotyki lub nadużywali alkoholu, zostali wykluczeni z badania, ponieważ te czynniki również mogłyby wpłynąć na ryzyko zachorowania (poznaj skutki zażywania narkotyków: http://portal.abczdrowie.pl/skutki-zazywania-narkotykow). Członkowie grupy kontrolnej zostali dopasowani do uczestników z dwóch pozostałych grup pod względem wieku i płci.

Osoby zażywające kokainę zostały włączone do badania, aby zapewnić porównanie działania metamfetaminy i innego narkotyku. Okazało się, że nie są one w grupie ryzyka. „Z pewnością możemy stwierdzić, że to właśnie metamfetamina zwiększa ryzyko choroby Parkinsona, a nie inne narkotyki czy ich połączenie” – komentuje główny autor badań, Glen R. Hanson, profesor z University of Utah.

Kobiety pięciokrotnie bardziej narażone

Naukowcy nie tylko stwierdzili, że użytkownicy metamfetaminy wykazują trzykrotnie większe ryzyko zachorowania na chorobę Parkinsona, ale też, że kobiety zażywające ten narkotyk mogą być niemalże pięciokrotnie bardziej zagrożone. Autorzy badań nie są pewni, dlaczego istnieje tak znacząca różnica pomiędzy płciami.

„Na ogół mniej kobiet zażywa metamfetaminę. Pomimo tego, że rzadziej to robią, badania wykazują, że to one są w grupie większego ryzyka w porównaniu z mężczyznami zażywającymi narkotyk” – mówi Hanson. Co ciekawe, kobiety zazwyczaj rzadziej chorują na chorobę Parkinsona w porównaniu z mężczyznami. Z drugiej strony jednak, mogą nie osiągnąć takiej samej poprawy objawów po zastosowaniu leczenia farmakologicznego czy chirurgicznego.

Trend zażywania metamfetaminy w Utah związany jest głównie z grupą kobiet w wieku 27-29 lat, które – jak sądzą specjaliści – zaczynają brać narkotyki w związku z naciskami partnera. Co więcej, część z nich stosuje metamfetaminę, gdyż substancja ta postrzegana jest jako relatywnie tani i efektywny sposób na schudnięcie i większą dawkę energii. Działanie psychotropowe narkotyku jest zbliżone do amfetaminy, jednak jest dłuższe, intensywniejsze, ale również bardziej toksyczne. Na szczęście w Polsce narkotyk ten nie jest tak popularny jak w Stanach Zjednoczonych.

Szacuje się, że około 4-6 milionów ludzi na całym świecie cierpi na chorobę Parkinsona. Objawy to drżenie rąk, spowolnione ruchy, sztywne mięśnie, utrata odruchów automatycznych i zmiany w sposobie mówienia. Choroba jest nieuleczalna, ale objawy można złagodzić, stosując odpowiednie leki. W przypadku osób niereagujących na leczenie farmakologiczne lub w przypadku nasilonego drżenia możliwa jest również operacja. Choroba nie powoduje bezpośrednio śmierci, ale znacznie pogarsza jakość życia pacjenta, a śmierć następuje w wyniku powikłań, np. zapalenia płuc.