
Prawica od środy przekonuje, że pewne jest refundowanie z NFZ operacji zmiany płci. W artykułach i na memach, które krążą w sieci zestawia się dwulatka czekającego na operację oczu i Annę Grodzką. Ale to tylko kolejna manipulacja prawicowych mediów.
Podczas prac nad ustawą o ustalaniu płci, którą zgłosiła Anna Grodzka, pojawił się temat refundowania zabiegów zmiany płci osobom transseksualnym. – Czy jest intencja, by refundować te świadczenia – pytała Joanna Mucha, przewodnicząca podkomisji, która pracuje nad ustawą. Wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki wyjaśniał, że to nie sprawa regulowana w tej ustawie (godz. 15.00, zapis posiedzenia dostępny na stronach Sejmu).
To fragment posiedzenia podkomisji, który wyrwany z kontekstu posłużył prawicowym mediom do zbudowania teorii, że każdy będzie mógł sobie zmienić płeć, a państwo za to zapłaci. Wszystko przez używanie przez Joannę Muchę i Igora Radziewicza-Winnickiego zwrotu “tych świadczeń”. Bo nie odnosi się ono do zabiegów związanych z psychicznym postrzeganiem swojej płci jako odmiennej, niż przy urodzeniu (to przypadek Anny Grodzkiej), ale zaburzeniami czysto fizycznymi (więcej informacji o operacji zmiany płci można znaleźć na stronie: https://portal.abczdrowie.pl/operacja-zmiany-plci-ratunek-dla-osob-transseksualnych). Zdarzają się przypadki, że kobieta rodzi się z męskimi organami płciowymi (dowiedz się więcej o męskich narządach płciowych: https://portal.abczdrowie.pl/meskie-narzady-plciowe).
Ministerstwo Zdrowia zapowiada opublikowanie obszernych wyjaśnień, które przetną nagromadzone wokół sprawy manipulacje.
