
Spektakularne zatrzymania lekarzy, wyprowadzanie ich w kajdankach z izby przyjęć czy szpitalnego oddziału na oczach pacjentów, czy groźby „wzięcia w kamasze” – to obraz rządów PiS jaki zapamiętała część kadry medycznej w Polsce. Minęło jednak kilka lat od czasu, kiedy PiS rządził, czy lekarze boją się ewentualnego powrotu tej partii do władzy?
– Nieważne kto przejmie władzę, boimy się jako środowisko lekarskie szybkich i radykalnych zmian. Lekarze od każdej rządzącej partii oczekują polityki długofalowej w zakresie ochrony zdrowia. Jest wiele poważnych problemów, których nie da się rozwiązać w czasie jednej kadencji, a w Polsce cały czas mamy kadencyjną politykę zdrowotną – mówi nam Bożena Janicka prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia.
Zdaniem doktora Szramika pogoń polityków PiS-u za mitologicznym lekarzem-łapówkarzem to już przeszłość. Nie wspominając, o tym, że ikona sporu pomiędzy PiS a lekarzami, czyli Zbigniew Ziobro, nie jest już członkiem tej partii. – Nowe wybory to nowa szansa, którą trzeba wykorzystać. Być może uda się zmienić państwo restrykcyjne w państwo obywatelskie.
– Nie sądzę, żeby ktoś nas przestraszył. Nie mamy złudzeń, że jakaś władza coś zmieni. Władza z nami nie rozmawia. Jakieś ustalenia są na przełomie roku, kiedy istnieje niebezpieczeństwo zamknięcia lekarskich gabinetów. A w tym roku mieliśmy dodatkowo szczególny festiwal nienawiści ze strony ministra zdrowia w czasie protestu. Demokracja w Polsce kończy się po wyborach, wtedy władza przestaje wsłuchiwać się w głos obywateli – podsumowuje prezes Bołtruczuk.
