![Fot. Mike Smail / [url=http://tinyurl.com/nkxr67b]Flickr [/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/]Creative Commons[/url]](https://m.natemat.pl/98c2839c29006b861a35a5d9ecee40d2,1500,0,0,0.jpg)
Polskie dzieci tyją na potęgę. Jedna piąta małych Polaków ma nadwagę lub cierpi na otyłość. Niestety, nie jest to tylko defekt estetyczny, ale przede wszystkim zagrożenie zdrowotne. Specjaliści uważają, że brak reakcji na epidemię nadwagi i otyłości u dzieci spowoduje, że pokolenie dzisiejszych 10-latków będzie żyło krócej niż ich rodzice.
– Pierwszy okres, w którym najczęściej tyją dzieci to I–II klasa szkoły podstawowej. Wtedy dzieci przestają biegać, skakać, beztrosko się bawić. Całymi dniami siedzą, czy to w szkole, czy w domu. Mają obowiązki związane ze szkołą. Drugi okres kiedy obserwujemy największy przyrost wagi u dzieci przypada na początek gimnazjum. Wtedy wzrasta zainteresowanie grami komputerowymi, internetem – tłumaczy prof. Dzida.
Skutki nadwagi czy otyłości u dzieci są niestety opłakane. Pokazują to doświadczenia krajów zachodnich, do których już wcześniej dotarło to zjawisko. Tam już wyciągnięto wnioski, wdrożono działania zaradcze. W Polsce, na razie wydarzyło się niewiele. Co prawda wprowadzono ustawowy zakaz sprzedaży śmieciowego jedzenia w szkołach, ale to na pewno nie rozwiąże problemu.
Czym grozi otyłość u dziecka? Profesor mówi wprost – krótszym życiem a dokładnie chorobami sercowo-naczyniowymi i cukrzycą.
– Niestety masa ciała polskich dzieci wzrasta w trybie zastraszającym. Już co piąte dziecko (22% dzieci – dane z Instytutu Żywności i Żywienia) ma problem z nadmierną masą ciała. Waga naszych dzieci wzrasta szybciej niż w innych krajach europejskich – zauważa specjalistka.
Niestety, jak mówi, nadal w szkołach ustawiane są maszyny vendingowe, w sklepikach zamiast wody królują napoje z cukrem. Ponadto nie tylko środowisko szkolno-przedszkolne negatywnie wpływa na nawyki dzieci.
Napisz do autora: [email protected]
