
Z pozoru banalna wizyta u kosmetyczki, dentysty czy w salonie tatuażu może być fatalna w skutkach dla naszego zdrowia. Najgorsze jest jednak to, że nie zdajemy sobie z tego sprawy. Fakty są takie, że nawet 230 tys. osób w Polsce może być zakażonych HCV wywołującym wirusowe zapalenie wątroby typu C. Natomiast o swojej chorobie wie tylko 30 tys. osób.
– Czym wcześniej choroba zostanie wykryta, tym większe szanse, że wirus nie wywoła spustoszenia w organizmie. Wczesne wykrycie zakażenia to też większa szansa na skuteczną terapię. Leczenie WZW C, które jest w Polsce refundowane, okazuje się skuteczne w leczeniu ok. 70 proc. chorych – mówi prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego.
I tu pojawia się problem. Choroba zwykle wykrywana jest późno. Polacy nie badają się w kierunku zakażenia HCV. Przyczyny takiego stanu rzeczy mogą być różne. Pierwsza to na pewno brak świadomości zagrożenia, druga to specyfika choroby, która przez długie lata potrafi nie dawać żadnych objawów. Niestety, koniec końców wirus bardzo niszczy organizm, pojawia się marskość wątroby, a później rak wątroby.
Barbara Pepke prezes Fundacji „Gwiazda nadziei”, która działa na rzecz osób z chorobami wątroby zwraca uwagę, że w Polsce skierowania na badanie w kierunku zakażenia HCV nie może wypisać lekarz rodzinny. Taką możliwość ma jedynie specjalista.
HCV jest wirusem przenoszonym przez krew. Do zakażenia może dojść, gdy osoba zdrowa ma kontakt z krwią osoby zakażonej HCV. Na zakażenie HCV mogą być narażone osoby, które kiedykolwiek poddawały się zabiegom medycznym lub niemedycznym z użyciem niesterylnego sprzętu.
Podstawowe badanie, pozwalające na wykrycie wirusa jest bardzo proste. Jeśli dojdzie do zakażenia, nasz organizm produkuje przeciwciała skierowane przeciw HCV. Aby upewnić się, czy mieliśmy kiedykolwiek kontakt z tym wirusem, wystarczy wykonać badanie na obecność we krwi przeciwciał anty-HCV. Jest to szybkie badanie diagnostyczne krwi.
Napisz do autora: [email protected]
