
Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) zdecydowała, że zarejestruje lek przeciwko zaburzeniom popędu seksualnego u kobiet. Lek o nazwie flibanserin trafi niebawem do amerykańskich aptek. Niestety wbrew oczekiwaniom męskiej połowy ludzkości nie będzie to lek, który spowoduje, że każda kobieta po jego zażyciu będzie chciała uprawiać seks.
Przyznaje, że do jej gabinetu trafia wiele kobiet, które nie mają ochoty na seks. Generalnie jest to duży problem.
Kobieca ochota na seks to bardzo złożona sprawa. Wpływa na nią wiele czynników. Najpierw oczywiście musi być odpowiedni mężczyzna. Później, zakładając, że seks będzie wieczorem, cały dzień musi być taki jak należy. Nie może nas nikt wyprowadzać z równowagi, a po powrocie do domu nie możemy walczyć np. z nieumytymi przez partnera naczyniami i porozrzucanymi butami przy wejściu. Natomiast wieczorem musi być miło i sympatycznie. Kiedy dzieci nareszcie pójdą spać, a my obejrzymy miły film, nie ten sensacyjny, spływający krwią, a nasz mężczyzna nie będzie miał na sobie starych, powyciąganych spodni dresowych i śmierdzących skarpet, wówczas na pewno będzie większa szansa, że nie stracimy ochoty na seks – wylicza specjalistka.
Trzeba też pamiętać, że FDA dwukrotnie odrzuciła wniosek o rejestrację leku z powodu poważnych skutków ubocznych, które może on powodować. U kobiet przyjmujących lek może pojawić się np. utrata przytomności, co, jak podkreślają specjaliści, np. przy prowadzeniu samochodu może być przyczyną poważnych problemów.
Napisz do autora: [email protected]
