
W sklepie spożywczym czy na stacji benzynowej możemy kupić wiele leków np. przeciwbólowych lub stosowanych w leczeniu przeziębień. Wydaje się, że to wygodne i dobre rozwiązanie. Przy okazji zakupów w supermarkecie możemy uzupełnić zapas paracetamolu lub ibuprofenu. Niestety za tę wygodę niektórzy płacą zdrowiem.
Naczelna Izba Aptekarska apeluje o reformę systemu usług farmaceutycznych. Jednym z założeń wspomnianej reformy ma być ograniczenie tzw. obrotu pozaaptecznego lekami, czyli sprzedaży leków w sklepach ogólnodostępnych.
– Absurdalność obecnej sytuacji najlepiej obrazuje jeden z obowiązujących przepisów. Zgodnie z art. 71 ust. 3 ustawy Prawo farmaceutyczne, minister zdrowia ma obowiązek określenia między innymi kwalifikacji osób wydających produkty lecznicze w placówkach obrotu pozaaptecznego (w tym wypadku sprzedawców w sklepie czy na stacji benzynowej – red.). Ma się kierować przy tym bezpieczeństwem stosowania produktów leczniczych oraz wymaganiami dotyczącymi przechowywania i dystrybucji produktów leczniczych w tych placówkach – wyjaśnia rzecznik NIA.
Dodatkowo nie zwracamy uwagi na to jaką substancję czynną mamy w danym leku co powoduje, że kupujemy i przyjmujemy kilka leków, które mają odmienne nazwy a taką samą substancję czynną, czyli przedawkowujemy. Takie przedawkowywanie może skończyć się jeśli nie zatruciem to po jakimś czasie takiego stosowania leków, np. chorobami wątroby czy żołądka.
Niedawno na Litwie były próby wprowadzenia leków OTC (bez recepty – red.) do sprzedaży w sklepach i na stacjach benzynowych. Parlament litewski wykazał się jednak dużą odpowiedzialnością i nie dopuścił leków OTC do sprzedaży w tych placówkach obrotu pozaaptecznego. W Chorwacji i na Węgrzech tamtejsze ministerstwa zdrowia zakazały samoobsługowej sprzedaży produktów OTC w obrocie pozaaptecznym. W Słowenii natomiast zmniejszono dotychczasową listę 230 leków OTC sprzedawanych poza aptekami do 17 produktów leczniczych.
Niektórzy specjaliści tłumaczą, że moda na sprzedaż leków w sklepach lub na stacjach benzynowych przeszła ze Stanów Zjednoczonych. Jednak tam takie rozwiązanie było uzasadnione dużymi odległościami, które trzeba było pokonać w niektórych częściach kraju, żeby dotrzeć do apteki. Natomiast w takim kraju jak Polska zwykle do apteki nie mamy daleko.
Napisz do autora: [email protected]
