
Na 10 września Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych zaplanował manifestację w Warszawie. Później pielęgniarki mają strajkować. Czy to jednak pomoże im w wyegzekwowaniu podwyżek? Same w to w do końca nie wierzą, bo nie ma i nie było przez ostatnie lata siły politycznej, która konsekwentnie zaopiekowałaby się tą grupą zawodową. Dlatego pielęgniarki myślą o stworzeniu własnego politycznego zaplecza.
Dlatego pielęgniarki bardzo poważnie myślą o stworzeniu własnej partii. Jeśli nie są w stanie rozwiązać swoich problemów z pomocą działań związkowych, to uważają, że reprezentacja partyjna mogłaby być skuteczna.
Jest nas 80 tys., a to konkretna siła. Gdybyśmy stworzyły partię to mogłybyśmy lobbować w Sejmie na rzecz naszego środowiska zawodowego. Partia, zajmowałaby się problemami społecznymi oraz tematyką ochrony zdrowia. Teraz w Sejmie są trzy przedstawicielki naszego zawodu, należą do różnych partii i nie działają wspólnie na rzecz środowiska pielęgniarskiego.
Czy pielęgniarkom uda się przekonać ministra zdrowia Mariana Zembalę, że podwyżki w kwocie 1500 zł brutto są konieczne. Wątpliwe. Jednak PiS raczej też im nie pomoże, jeśli uda mu się wygrać najbliższe wybory. Warto przypomnieć, że największy pielęgniarski protest, którego skutkiem było powstanie Białego Miasteczka odbywał się za czasów gdy premierem był Jarosław Kaczyński.
Do Białego Miasteczka przychodzili politycy różnych opcji i na tych wizytach niektórzy z nich próbowali zbijać kapitał polityczny, jednak tak naprawdę od tamtej pory żaden z nich nie został wierny pomocy pielęgniarkom.
Napisz do autora: [email protected]
