
Od października lekarze podstawowej opieki zdrowotnej zrzeszeni w Porozumieniu Zielonogórskim nie zawsze przyjadą stwierdzić zgon do zmarłego. Pojawią się tylko jeśli zmarły leczył się u nich w ciągu ostatnich 30 dni i jeżeli do zgonu doszło nie więcej niż kilka kilometrów od miejsca, w którym prowadzą swoją praktykę lekarską.
O tym, że obowiązujące przepisy, nakładające na lekarzy rodzinnych obowiązek stwierdzania zgonu i wystawiania karty zgonu, powodują dużo problemów przekonuje się wiele rodzin osób zmarłych. Najgorzej kiedy zmarły nie miał swojego lekarza podstawowej opieki zdrowotnej lub umarł daleko od miejsca, w którym lekarz przyjmuje np. w innym mieście.
Lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego zapowiadają, że w tych powiatach, gdzie starostowie nie powołają koronerów, będą stosować się ściśle do przepisów, dotyczących stwierdzania zgonów i wystawiania kart zgonów. A to oznacza, że w wielu sytuacjach odmówią wykonania tych czynności.
W październiku 2015 roku, my jako lekarze POZ będziemy stwierdzać zgony w przypadkach, jeśli pacjent u nas się leczył w ciągu ostatnich 30 dni i jeśli zmarł nie dalej niż kilka kilometrów od od naszej praktyki. Tak stanowi obowiązujące prawo. Nie będziemy również wypisywać karty zgonu na podstawie karty informacyjnej od innego lekarza, który zgon stwierdził, gdyż według przepisów kartę wypisuje się wyłącznie po osobistym stwierdzeniu zgonu. Poszukiwanie zwłok w kostnicy przez lekarza POZ nie może mieć miejsca.
Twardowski dodaje, że stanowcze działania Porozumienia Zielonogórskiego, które od dłuższego czasu walczy o ucywilizowanie tego wrażliwego społecznie problemu, wynikają nie tylko z tego, że lekarze w końcu stracili cierpliwość.
Napisz do autora: [email protected]
