
Od października lekarze podstawowej opieki zdrowotnej zrzeszeni w Porozumieniu Zielonogórskim nie zawsze przyjadą stwierdzić zgon do zmarłego. Pojawią się tylko jeśli zmarły leczył się u nich w ciągu ostatnich 30 dni i jeżeli do zgonu doszło nie więcej niż kilka kilometrów od miejsca, w którym prowadzą swoją praktykę lekarską.
Lekarze podstawowej opieki zdrowotnej od lat zabiegają o nowelizację ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych, która ma już przeszło pół wieku. Chcą by starostowie powołali koronerów, którzy stwierdzaliby zgon i wystawiali w związku z tym odpowiednie dokumenty.
Pech to umrzeć w weekend O tym, że obowiązujące przepisy, nakładające na lekarzy rodzinnych obowiązek stwierdzania zgonu i wystawiania karty zgonu, powodują dużo problemów przekonuje się wiele rodzin osób zmarłych. Najgorzej kiedy zmarły nie miał swojego lekarza podstawowej opieki zdrowotnej lub umarł daleko od miejsca, w którym lekarz przyjmuje np. w innym mieście.
Problemem jest też zgon w weekend lub święta – lekarz zwyczajnie nie chce przyjechać lub nie można się z nim skontaktować. Lekarze skarżą się, że nowe formularze aktów zgonu zawierają wiele pozycji, które lekarz musi uzupełnić, są bardzo szczegółowe. Niektóre starostwa, mimo braku ustawowego obowiązku, żeby wybrnąć z tej sytuacji, zatrudniły lekarzy na stanowisku koronera. Jednak w większości powiatów nadal obowiązek spoczywa na lekarzach podstawowej opieki zdrowotnej. Bez karty zgonu rodzina nie może pochować zmarłego.
Tylko zgodnie z przepisami Lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego zapowiadają, że w tych powiatach, gdzie starostowie nie powołają koronerów, będą stosować się ściśle do przepisów, dotyczących stwierdzania zgonów i wystawiania kart zgonów. A to oznacza, że w wielu sytuacjach odmówią wykonania tych czynności.
Prezesi wszystkich związków wojewódzkich Porozumienia Zielonogórskiego wysłali pisma do starostów w sprawie konieczności zatrudnienia przez nich koronerów. Na odpowiedź czekają miesiąc. Po tym czasie w wielu powiatach może pojawić się poważny problem.
Marek Twardowski
wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie
Łamanie ustaleń Twardowski dodaje, że stanowcze działania Porozumienia Zielonogórskiego, które od dłuższego czasu walczy o ucywilizowanie tego wrażliwego społecznie problemu, wynikają nie tylko z tego, że lekarze w końcu stracili cierpliwość.
– Nowelizacja przestarzałych przepisów była jednym z elementów porozumienia, zawartego między resortem a lekarzami rodzinnymi 7 stycznia br. Jednak mimo nieustannych obietnic Minister Zdrowia najwyraźniej nie zamierza wywiązać się ze swojego zobowiązania, a na spotkaniu z Porozumieniem Zielonogórskim stwierdził, że będzie realizował wszystkie ustalenia sygnowane przez poprzedniego szefa resortu. Minister zdrowia Marian Zembala dodał oliwy do ognia, gdyż zarówno podczas spotkania z przedstawicielami FPZ, jak i w przekazanym piśmie, stwierdził, że obowiązujące przepisy, dają starostom uprawnienia i możliwość powołania koronera – wyjaśnia wiceprezes FPZ.
Napisz do autora: [email protected]
