Informatyzacja ochrony zdrowia wprowadzi ułatwienia dla pacjentów i uszczelni system ochrony zdrowia
Informatyzacja ochrony zdrowia wprowadzi ułatwienia dla pacjentów i uszczelni system ochrony zdrowia Tomasz Fritz / Agencja Gazeta

Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia ma nowego dyrektora, został nim Damian Marciniak. Przed nowym dyrektorem stoją ogromne wyzwania i być może problemy z wprowadzeniem o czasie e-recepty, e-zlecenia, e-skierowania, elektronicznej dokumentacji medycznej, internetowego konta pacjenta, e-zwolnień, deklaracji wyboru lekarza, dostępu do wyników badań.

REKLAMA
Względy osobiste
Jak poinformowała naTemat Katarzyna Maćkowska z CSIOZ, poprzedni dyrektor Marcin Kędzierski podał się do dymisji. – Była to decyzja dyrektora. Jej powodem były względy osobiste – mówi.
Wymiana dyrektora tej instytucji w tak gorącym czasie to dość duże zaskoczenie, tym bardziej, że nad informatyzacją ochrony zdrowia w Polsce ciągle kłębią się czarne chmury problemów.
Centrum od lat pracuje nad rozwiązaniami informatycznymi w ochronie zdrowia i wielokrotnie informowało, że zakończy projekty w terminie, jednak bez nowelizacji ustawy o systemie informacji nie będzie podstaw prawnych do wprowadzenia  m.in.: e-recepty, e-zlecenia, e-skierowania, elektronicznej dokumentacji medycznej, internetowego konta pacjenta, e-zwolnień, deklaracji wyboru lekarza, dostępu do wyników badań.
Polska musi się z tym uporać do połowy grudnia, w przeciwnym razie straci miliony z unijnych dotacji, przeznaczone na projekty informatyzacji  w ochronie zdrowia. 
Zagrożone bezpieczeństwo danych medycznych
Federacja Porozumienie Zielonogórskie zwraca uwagę, że są problemy z projektem.
Lekarze zwracają uwagę, że nie dość, że  trafił do Sejmu z dużym opóźnieniem, to jeszcze komisja zdrowia na ostatnim posiedzeniu nie zajęła w tej sprawie stanowiska. Posłom przedstawiono  projekt odbiegający od  pierwotnej wersji i to w tak znaczący  sposób, że specjaliści od informatyki (którzy brali udział w pracach nad projektem), nie zostawili na nim suchej nitki.
Joanna Zabielska-Cieciuch
ekspert Porozumienia Zielonogórskiego

Specjaliści zarzucali m.in., że z projektu usunięto regulacje związane z Kartą Ubezpieczenia Zdrowotnego i Kartą Specjalisty Medycznego. A przecież miały one służyć identyfikacji pacjenta i personelu medycznego. Informatycy zarzucali, że zmiany wprowadzone jako autopoprawki resortu zdrowia zagrażają bezpieczeństwu danych medycznych.

Według obecnej propozycji, uwierzytelnianie podpisu  lekarza miałoby się odbywać za pomocą kwalifikowanego certyfikatu (co wiąże się z dodatkowymi dużymi kosztami) lub za pośrednictwem platformy e-PUAP.
– Podczas każdej autoryzacji w  e-PUAP otrzymuje się SMSem specjalny kod  – dodaje Joanna Zabielska-Cieciuch. – Sama korzystam z tego rozwiązania, ale sporadycznie. Nie wyobrażam sobie tego narzędzia w codziennej pracy lekarza rodzinnego.  Rocznie mamy ok. 150 mln wizyt, wypisujemy ok. 400 mln recept, niejednokrotnie po kilka w czasie jednej wizyty pacjenta.  A są jeszcze zwolnienia, różnego rodzaju zaświadczenia, itp. Jeśli wystawienie jakiegokolwiek druku miałoby się wiązać z przekazywaniem i wpisywaniem kodów, to byłaby sytuacja absurdalna.
Wyścig z czasem
Ekspert PZ ma także wątpliwości, czy Sejm zdąży przyjąć tę ważną ustawę przed końcem kadencji. Dokument dotyczy wysokospecjalistycznych kwestii liczy blisko 300 stron, a załączniki do projektu są równie obszerne.  Komisja zdrowia uznała, że projekt po uwagach informatyków wymaga jeszcze dodatkowych analiz, a czasu zostało naprawdę niewiele.
Porozumienie Zielonogórskie zwraca uwagę, że jeśli na szali znajdzie się groźba utraty unijnych dotacji, to może się zdarzyć, że powstanie kolejny bubel prawny, tworzony w pośpiechu i chaosie, który na długo będzie utrudniał pracę lekarza.

Napisz do autora: [email protected]