
Od 1 lipca NFZ płaci szpitalom dodatkowo za znieczulenie zewnątrzoponowe podczas porodu siłami natury. Najwięcej kobiet skorzystało z możliwości darmowego znieczulenia w województwie mazowieckim i małopolskim. Niestety w niektórych województwach zachęta finansowa nie przyniosła efektu i kobiety dalej cierpią podczas porodu.
Jak informuje nas resort zdrowia, w całym kraju, w ciągu dwóch miesięcy (w lipcu i sierpniu) szpitale wykonały i sprawozdały 3 465 znieczuleń.
Widać poprawę – Najwięcej znieczuleń w lipcu i sierpniu wykonano w oddziale mazowieckim - 1155, małopolskim - 553 oraz dolnośląskim - 402. Najmniej w lubelskim i lubuskim - po kilka. Z kolei średnia miesięczna wykonywanych znieczuleń za pierwsze półrocze br., (czyli przed wejściem w życie nowej wyceny) wyniosła 605 – tłumaczy naTemat Krzysztof Bąk, rzecznik Ministerstwa Zdrowia.
Przypomnijmy, że od 1 lipca NFZ płaci dodatkowo szpitalom ok. 416 zł za podanie rodzącej kobiecie znieczulenia zewnątrzoponowego stosowanego przy porodzie zakończonym siłami natury. Wartość świadczenia (określona przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji) wyceniono na 8 punktów.
Zapłacą za wszystkie znieczulenia Znieczulenia, tak jak porody, należą do świadczeń nielimitowanych co oznacza, że Fundusz zapłaci za wszystkie wykonane procedury.
Krzysztof Bąk
Rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia
Dodaje, że oddziały wojewódzkie NFZ na bieżąco monitorują dostępność do znieczulenia zewnątrzoponowego podczas porodu w poszczególnych placówkach. Fundusz zwrócił się do szpitali z prośbą o takie informacje.
Resort zdrowia podkreśla, że do chwili obecnej do oddziałów NFZ w całym kraju wpłynęło tylko jedno zgłoszenie od pacjentki dotyczące braku możliwości skorzystania ze znieczulenia. Lubuski Oddział Wojewódzki NFZ, do którego wpłynęła skarga poprosił szpital o wyjaśnienia w tej sprawie.
Łyżka dziegciu Mała ilość znieczuleń w województwie lubelskim i lubuskim niewątpliwie świadczy o tym, że nie wszystko działa tak jak trzeba. Trudno uwierzyć, żeby w tych województwach rodzące nie chciały korzystać ze znieczulenia zewnątrzoponowego.
Najbardziej prawdopodobne jest niestety to, że w tych województwach dramatycznie brakuje anestezjologów, którzy mogliby znieczulać pacjentki do porodu. Inna sprawa, że za opiekę nad znieczuloną pacjentką anestezjologowi trzeba zapłacić, a znając stawki tych rozchwytywanych przez placówki lekarzy, to, co płaci za znieczulenie NFZ, zwyczajnie może nie wystarczyć.
Napisz do autora: [email protected]
