Lekarze chcą zmian w egzaminie specjalizacyjnym.
Lekarze chcą zmian w egzaminie specjalizacyjnym. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta

Wszyscy zastanawiają się jak zwiększyć liczbę lekarzy specjalistów w Polsce, tymczasem ci którzy chcą tymi specjalistami zostać nie mogą zdać egzaminu, który jest zwieńczeniem kilkuletniego, intensywnego kształcenia. Tłumaczą, że powodem niepowodzenia na egzaminie nie jest rażący brak wiedzy i umiejętności.

REKLAMA
Najgorsze wyniki egzaminu specjalizacyjnego w tegorocznej sesji jesiennej odnotowano na egzaminie z anestezjologii i intensywnej terapii - nie zdało go 91 proc. przystępujących do niego lekarzy.
Nie wgłębiając się w temat można pomyśleć, że wszyscy, którzy przystąpili do niego w tej sesji prezentują niezwykle niski poziom wiedzy. Najwyższą oceną, którą osiągnęła jedna osoba jest trójka z plusem. To samo jest w chirurgii plastycznej, gdzie zdało 86 proc. przystępujących lekarzy.
Pytania z kosmosu
Słabe oceny dostali też lekarze przystępujący do egzaminu z innych dziedzin medycyny. 66% nie zdało egzaminu z ortopedii i traumatologii narządu ruchu, 62% ze stomatologii dziecięcej, 62% z chirurgii dziecięcej, 50% z medycyny nuklearnej, 50% z chorób zakaźnych, 47% z neurochirurgii, 45% z patomorfologii, 44% z chirurgii stomatologicznej, 44% z medycyny pracy, 42% z chirurgii ogólnej, 41% z hipertensjologii i 40% z geriatrii.
Zdaniem Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, który napisał w tej sprawie list do Ministra Zdrowia z prośbą o interwencję, stopień trudności pytań na egzaminach specjalizacyjnych miał się nijak do obowiązujących programów specjalizacji. Pytania zwyczajnie wykraczały poza ten program.
Niepowodzeniu na egzaminie sprzyjały też złożona forma pytań testowych (pytania z licznymi podpunktami, zdania wielokrotnie złożone, podwójne zaprzeczenia) oraz pytania oparte na pojedynczych doniesieniach i opiniach, a nie ugruntowanej i potwierdzonej wiedzy.
Lekarze skarżą się też, że wiele pytań wydaje się być układanych na podstawie podręczników i publikacji, które nie znajdują się w spisie obowiązującej literatury. Mówią również o informowaniu o terminie egzaminu z krótkim, miesięcznym wyprzedzeniem, co nie pozwala im się dobrze przygotować i burzy plany zobowiązań zawodowych - chociażby w kwestii wyznaczonych wcześniej dyżurów w szpitalu czy poradni.
Powinno być bardziej transparentnie
Zarząd Porozumienia Rezydentów OZZL w swoim liście do Ministra Zdrowia domaga się m.in. wskazania podręcznika wiodącego (w jęz. pol.) i literatury, na podstawie których układane są pytania testowe, oraz podania tej informacji na stronie Centrum Egzaminów Medycznych (CEM to instytucja przeprowadzająca lekarskie egzaminy), a także ujawnienia po każdym teście pytań wraz z szablonem odpowiedzi i podaniem źródła odpowiedzi.
Chce też aby odstąpiono od zasady wymogu uzyskania progu 60% poprawnych odpowiedzi w przypadku niezdania egzaminu przez więcej niż 25% zdających, na rzecz obliczania wyników wg krzywej Gaussa.
Lekarze domagają się również umożliwienia odwołania się od wyniku egzaminu a także używania jedynie zaaprobowanych i dostosowanych do polskich realiów wytycznych jako klucza do udzielania odpowiedzi.
Pora na zmiany
Problemy z egzaminami specjalizacyjnymi to nie nowość. Kilka lat temu głośno było o prawie niemożliwym do zdania egzaminie specjalizacyjnym z chorób wewnętrznych. Również wtedy lekarze protestowali.
W tamtym przypadku wiele zmieniło się po zmianie na stanowisku konsultanta krajowego w dziedzinie chorób wewnętrznych. Jednak ostatnie problemy lekarzy pokazują, że chyba czas zastanowić się nad gruntownym zreformowaniem egzaminowania lekarzy - tak żeby z jednej strony trzymać odpowiedni poziom a z drugiej dać szansę na prawdziwe wykazanie się wiedzą i umiejętnościami.

Napisz do autorki: [email protected]