
Noszenie w portfelu karteczki z informacją o tym, że zgadzamy się na oddanie naszych organów po śmierci to trochę za mało, żeby podzielić się przysłowiową nerką po śmierci. Zrozpaczona rodzina często nie chce uwierzyć w nasz koniec i broni naszego ciała jak twierdzy, a przecież my chcieliśmy pomóc innym, skoro serce, nerki czy rogówka już nie są nam potrzebne. Specjaliści radzą, żeby rozmawiać z rodziną i deklarować w jej obecności, że chcemy pomóc innym po śmierci.
Warto wiedzieć, że polska transplantologia wypada bardzo dobrze na tle Europy i świata. Ma jednak swoje problemy. Największe z nich to zbyt mało dawców oraz słaba edukacja społeczeństwa i środowiska medycznego odnośnie transplantologii.
Jest olbrzymi obszar uszkodzeń narządowych po śmierci mózgu, dlatego jest to niezwykle ciężka praca. Nie mówiąc już o tym, że muszą powiedzieć rodzinie, że ten człowiek, za którego oddycha maszyna, tak naprawdę nie żyje. Przekonać rodzinę, by w tej tragicznej, życiowej sytuacji miała jeszcze śmiałość pomyśleć o drugim człowieku, tak jak kiedyś apelował papież Jan Paweł II.
– Przeszczepienie wątroby, płuc, serca, nerek jest bardzo dobrą metodą leczenia. Dzięki przeszczepieniu nerki pacjenci żyją lepiej i dłużej niż przy zastosowaniu dializoterapii. Wykonujemy wszystkie rodzaje przeszczepień, oczywiście w różnych ilościach. Trzeba pamiętać, że wykonywane są te najnowsze przeszczepienia, takie jak przeszczepienie twarzy, czy kończyny. Mamy świetnych fachowców, o czym świadczą długie przeżycia biorców, jak i samych przeszczepionych organów. Te wyniki można śmiało porównywać z tymi uzyskiwanymi w Europie Zachodniej czy Stanach Zjednoczonych – mówił prof. Danielewicz.
Oczekujących mogłoby być mniej gdyby bardziej wykorzystywano potencjał donacyjny. Tu oczywiście potrzeba choćby edukacji środowiska medycznego.
Około 24 tys. osób umiera rocznie w oddziałach intensywnej terapii. Są to osoby, nad którymi w tym ostatnim okresie życia sprawowana jest intensywna opieka medyczna. Po odjęciu z tej grupy osób, które nie mogą być dawcami np. z powodu choroby nowotworowej lub zakażenia, pozostaje ok. 4 tys. osób, u których można stwierdzić śmierć mózgu. Jednak tu również znajdą się osoby z przeciwwskazaniami. Jeśli odejmiemy je również, to zostanie nam ok. 1,5 tys. osób, które mogą być dawcami. W roku kiedy to liczono, koniec końców narządy pobrano od 500 osób.
Eksperci dyskutują również o przeszczepieniach wątroby, których liczba w najbliższych latach powinna spadać. Przyczyną tego trendu jest wprowadzenie programu leczenia nieinterferonowego dla chorych na WZW typu C, którzy z powodu zniszczeń jakie powoduje choroba w wątrobie byli kwalifikowani właśnie do takich transplantacji. Natomiast nowa terapia jest skuteczna prawie w stu procentach, dlatego liczba potrzebujących przeszczepienia wątroby spadnie.
Specjaliści ze środowiska transplantologicznego poradzą sobie ze wszystkimi problemami, ale to od nas zależy, czy pomożemy rozwiązać im ten najbardziej palący, czyli zgodzimy się na pobranie naszych narządów po śmierci. Mało tego, nasza zgoda nie wystarczy. Lekarze nie pobiorą naszych narządów jeśli rodzina będzie temu przeciwna - taka jest praktyka w Polsce. Dlatego jeśli jesteśmy zdecydowani na to, żeby komuś uratować życie, kiedy nasze ciało nie będzie już nam potrzebne, musimy zadbać o to, by nasza rodzina nie przeszkodziła nam w tej pomocy.
Napisz do autora: [email protected]
