
Premier Beata Szydło w Radomiu odtrąbiła pierwszy sukces ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła. Miał być to brak sporu z lekarzami rodzinnymi na przełomie roku. Problem w tym, że za tym barkiem sporu idzie kompletna porażka polskich pacjentów. Minister „zrobił dobrze” lekarzom, żeby zamknąć im usta, ale poświęcił pacjentów, których skazał na znikomą diagnostykę w POZ i jeszcze większe kolejki do specjalistów.
Lekarze POZ mają płacone za pacjenta (tzw. stawkę kapitacyjną), a nie za wizytę czy wykonane badania. Jest tajemnicą poliszynela fakt, że wielu doktorów niechętnie kieruje na badania swoich chorych, bo jest to dla właściciela POZ dodatkowy koszt. Z tego powodu wielu pacjentów zgłaszało się na SOR lub dostawało skierowania do szpitala, żeby wykonać badania, bo lekarz podstawowej opieki zdrowotnej zwyczajnie nie chciał badań zlecać.
Potwierdzają to dane, które uzyskaliśmy w Centrali NFZ. Najwięcej przychodni POZ rozliczało się z badań i raportowało wykonanie duże ilości diagnostyki. Zwyczajnie zachęta finansowa zadziałała.
W ramach rozliczania świadczeń (październik 2015 roku) w zakresie lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, liczba świadczeniodawców oraz wypłacone za te świadczenia koszty, w zależności od sposobu sprawozdawania badań diagnostycznych przedstawiały się następująco:
a. Rozliczenie bazową stawką kapitacyjną o wartości 140,04 zł (nie sprawozdawane badania diagnostyczne z dokładnością do nr PESEL pacjenta) – 1778 świadczeniodawców – koszty 120 903 198 zł.
b. Rozliczenie bazową stawką kapitacyjną o wartości 142,08 zł (sprawozdane badania diagnostyczne z dokładnością do nr PESEL pacjenta - nie przekroczona progowa wartości współczynnika wykonania badań diagnostycznych – 1815 świadczeniodawców – koszty 137 330 478 zł.
c. Rozliczenie bazową stawką kapitacyjną o wartości 144,00 zł (sprawozdane badania diagnostyczne z dokładnością do nr PESEL pacjenta -przekroczona progowa wartości współczynnika wykonania badań diagnostycznych – 2776 świadczeniodawców – koszty 286 889 366 zł
Jednak minister Radziwiłł wbrew zdrowemu rozsądkowi zrezygnował z takiej zachęty. Mało tego, zgodził się, żeby lekarzom płacić najwyższą stawkę kapitacyjną z tych trzech, czyli 144 zł bez konieczności raportowania o wykonanych badaniach. Czym to będzie skutkowało? Większymi kosztami i dłuższymi kolejkami do specjalistów.
To może być duży problem. Ponieważ to czy lekarz jest na szkoleniu nie będzie weryfikowane. Dlatego pacjenci mogą zastać zamknięte drzwi przychodni w okolicach długich weekendów, wakacji czy świąt. To może być dla chorych duży problem.
Kolejna niekorzystna dla pacjentów decyzja to odejście od eWUŚ, czyli systemu informatycznego, który weryfikował ubezpieczenie pacjenta. Trzeba przyznać, że nie był wolny od wad, jednak dzięki niemu odkryto, że część zapisanych pacjentów w przychodniach to tzw. martwe dusze, czyli osoby, które od lat nie płacą ubezpieczenia zdrowotnego bo np. wyjechały za granicę. Jednak w przychodni były zapisane, więc NFZ płacił przychodni stawkę kapitacyjną za takiego człowieka. I będzie płacił dalej, bo nie będzie sposobu na weryfikację pacjentów przychodni podstawowej opieki zdrowotnej.
Według stanu Centralnego Wykazu Ubezpieczonych, w ramach dokonanej weryfikacji zadeklarowanych pacjentów w zakresie lekarza podstawowej opieki zdrowotnej (grudzień 2015 roku) z ogólnej liczby 36 644 853 deklaracji pacjentów, Narodowy Fundusz Zdrowia nie mógł potwierdzić uprawnień do świadczeń dla 6,84 proc. z nich.
Napisz do autora: [email protected]
