Rodzice Marceliny udostępnili jej zdjęcia wszystkim tym, którzy chcą nagłośnić zbiórkę pieniędzy na leczenie.
Rodzice Marceliny udostępnili jej zdjęcia wszystkim tym, którzy chcą nagłośnić zbiórkę pieniędzy na leczenie. archiwum prywatne

Od początku stycznia trwa zbiórka pieniędzy dla dziesięciomiesięcznej Marceliny Podlaskiej, która cierpi na raka oka. To rzadka choroba, której leczenie jest trudne i bardzo kosztowne. W akcję zaangażowani są aktorzy i osoby znane z mediów. Udało się już zebrać ponad 800 tysięcy złotych, ale aby dziewczynka mogła przejść operację potrzebne jest drugie tyle.

REKLAMA
Błysk w oku
Pech nie opuszczał dziewczynki od dnia narodzin. Przyszła na świat w terminie, zdrowa, jednak zaraz po porodzie trafiła na OIOM, ponieważ przez długą akcję porodową połknęła wody płodowe. Jednak już po tygodniu była całkowicie wyleczona. W październiku, kiedy miała osiem miesięcy, rodzina dziewczynki po raz pierwszy zaniepokoiła się wyglądem jej oczka. Było na nim „coś dziwnego”, jakiś błysk. Jednak lekarz pierwszego kontaktu stwierdził, że prawdopodobnie oko się jeszcze nie do końca ukształtowało, to się zdarza u tak małych dzieci.
Dramat rozpoczął się zaraz po Bożym Narodzeniu. Państwo Podlascy poszli z córką na kontrolę okulistyczną. Okazało się, że Marcelina cierpi na siatkówczaka - raka złośliwego oka. Dziecku groziło usunięcie gałki ocznej, bo w taki sposób leczy się tę chorobę w Polsce. Kiedy emocje rodziców opadły, postanowili, że będą walczyć o wzrok córki. Zaczęły się wizyty w szpitalu, których dziewczynka nie znosiła dobrze.
– Marcelina najciężej przeżyła wbijanie igły w żyłę w rączce – wenflon. Niestety, w pierwszej rączce się nie udało, musiała mordować się też z drugą. A razem z nią trzy pielęgniarki, które trzymały ją nieruchomo i tata, który usiłuje uspokoić niczego nierozumiejące dziecko. A ona krzyczy, walczy, nie daje za wygraną. Ta siła w niej jest dobra, choć akurat nie w tej chwili. Potem Marcelina musi leżeć nieruchomo przez siedem godzin, przykuta do łóżka, w jej żyły tłoczone są pierwsze lekarstwa chemioterapii. I tak przez sześć cykli…– czytamy na stronie okomarceliny.pl
logo
Liczy się każda złotówka. materiały promocyjne
Zapobiec amputacji
W Polsce siatkówczak nie występuje często, w ciągu roku na ten nowotwór choruje średnio 20 dzieci. Dlatego w naszym kraju nie ma jeszcze opracowanej terapii, która gwarantuje pozbycie się tej choroby w 100 proc. Jedyną nadzieją Podlaskich jest klinika, która znajduje się w Nowym Jorku.
Pięcioro dzieci z Polski pojechało tam na leczenie, a lekarze tam pracujący bardzo im pomogli. Koszt takiej operacji to aż 1,5 miliona złotych. Rodzice Marcelinki skontaktowali się z rodzicami wyleczonych maluchów, mają opracowany plan działania, który powoli realizują.
Siatkówczak jest chorobą rzadką i mimo że w Polsce jest wielu lekarzy z pasją, nie mają okazji pracować nad tym nowotworem. Jak piszą państwo Podlascy, dopiero od niedawna uczą się przeprowadzać skuteczniejsze leczenie i robią postępy, jednak Marcelina musi być wyleczona jak najszybciej - rak rośnie. Nowojorscy lekarze mają za to duże doświadczenie i świetne efekty.
Pomóż Marcelinie!
Marcelinie należy pomóc. Można to zrobić poprzez wpłacenie dowolnej sumy pieniędzy na konto Fundacji Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba”, za pomocą serwisu „gofundme”. Można również przekazać 1 proc. podatku. W formularzu PIT należy wpisać: KRS 0000382243, w rubryce „Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1%” wpisać: 426 pomoc dla Marcelinki Podlaskiej.
Rodzina Marcelinki prosi również o udostępnienie informacji o zbiórce na operację jak największej ilości ludzi. Od wczoraj, dzięki wydawnictwu „Złote Myśli” istnieje również możliwość zakupu e-booków o wartości 160 złotych za niecałe 30. Już pierwszego dnia zbiórki udało się zebrać ponad 100 tysięcy złotych.
Znajomi państwa Podlaskich wpadli na świetny pomysł. Nagrywają filmiki, w których zachęcają do pomocy Marcelince, akcja się rozrosła i biorą w niej udział znani i lubiani. „Puść oczko” – zachęca Misiek Koterski, Kasia Sowińska, Zbigniew Stonoga, Agnieszka Kaczorowska i Paweł Małaszyński. Nazwisk będzie jeszcze pewnie przybywać.
– Skrzydeł dodaje nam fakt, że Marcelina może być w 100% wyleczona. Zrobimy to – piszą rodzice Marcelinki. Warto dodać, że stawką jest nie tylko wzrok dziewczynki, ale również jej życie. Siatkówczak jest bardzo groźną chorobą, a dziewczynka nie ma jeszcze roku. – Rak w oku Marcelinki nie śpi. Zagnieździł się tam, aby spustoszyć jej malutkie oczko a kolejnym celem jest mózg! Nie dopuśćmy do tego – apelują rodzice.