
Buzia chorego dziecka, smutne oczy, sine usta i paluszki niemowlaka, a to wszystko okraszone opisem – Basia, Zuzia, Antek ma wadę serca, potrzebna jest operacja za granicą. Jeśli nie uzbieramy pieniędzy – dziecko umrze. Proszę pomóżcie. Na takie apele otwieramy swoje serca i portfel, bo przecież trzeba ratować te dzieci. Niestety okazuje się, że te apele często są nadużywane – wady serca u dzieci operujemy w Polsce na najwyższym europejskim poziomie. Mamy najlepszych w Europie specjalistów.
Tłumaczy, że wszystkie te operacje wykonywane w Niemczech, na które zbiera się pieniądze są z powodzeniem cały czas wykonywane w kilku ośrodkach w Polsce. Dokładnie takimi samymi metodami jak za granicą.
– Z informacji przekazanych przez świadczeniodawców wynika, że kolejki oczekujących na operacje wad serca występują tylko u części świadczeniodawców, jednak nie są one długie – wyjaśnia naTemat Magdalena Szefernaker z Biura Komunikacji Społecznej NFZ.
– Rodzice, którzy mają dostęp do portali społecznościowych, niestety, mówię niestety, bo one nie są wiarygodnym źródłem informacji, są poddawani zwyczajnym technikom marketingowym stosowanym przez zachodnie kliniki, które w ten sposób pozyskują pacjentów, płacących im gigantyczne pieniądze. W Polsce za takie pieniądze można zoperować znacznie większą liczbę dzieci. Mamy wystarczającą liczbę ośrodków kardiochirurgii dziecięcej. Operacje przeprowadzane są na bieżąco – wyjaśnia minister Pinkas.
Każdy z nas lituje się patrząc na smutne oczy dziecka czekającego na pomoc, a te dzieci spokojnie można leczyć w kraju. W medycynie mamy naprawdę większe problemy, z którymi nie możemy sobie poradzić, zupełnie jednostkowe.
Sprawa wysyłania dzieci z wadami serca na leczenie kardiochirurgiczne za granicę nie jest nowa. Toczy się od wielu lat. Polscy kardiochirurdzy czują się już bezsilni. Tłumaczą, że jedyne co im pozostało to prezentacja wyników leczenia. Liczą na to, że rodzice chorych dzieci nareszcie uwierzą, że w Niemczech czy innych krajach lekarze nie leczą lepiej lub inaczej. Niektórzy z polskich specjalistów mówią wręcz, że czują się zaszczuci przez tych, którzy pozyskują pacjentów dla zagranicznych klinik.
Wyjaśnia, że wszyscy, którzy są związani z kardiochirurgią dziecięcą powiedzą dokładnie to samo, co on.
Aktualizacja:
1. Piszecie Państwo na swojej stronie internetowej, że bezgranicznie ufacie prof. Malcowi. Czy wysyłacie swoich podopiecznych też na leczenie do innych klinik, w których profesor nie operuje?
2. Czy prowadzicie Państwo statystyki co do wyników leczenia swoich podopiecznych u prof. Malca i jego zespołu? Jeśli tak, to jak przedstawiają się te wyniki?
3. Ile średnio kosztuje leczenie kardiochirurgiczne Państwa podopiecznych w Niemczech?
4. Ile czasu średnio zajmuje zbieranie pieniędzy na jednego podopiecznego (w przypadku gdy potrzebny jest zabieg kardiochirurgiczny) ?
5. Czy wspierają Państwo kliniki kardiochirurgiczne w Polsce?
6. Czy Niemiecka klinika, do której wysyłają Państwo swoich podopiecznych jest Państwa darczyńcą lub czy któryś z jej pracowników Państwa wspiera?
7. Jaką macie Państwo procedurę postępowania w sytuacji, kiedy Wasz podopieczny (jego rodzina) nie zbierze jeszcze pieniędzy na operację a zabieg jest pilnie potrzebny?
1. Apele na naszej stronie www są apelami przesyłanymi nam przez rodziców, w zdecydowanej większości są one zamieszczane bez jakichkolwiek poprawek czy zmian, czasami dokonujemy niewielki poprawek (najczęściej stylistycznych), bez większego znaczenia dla treści i całego apelu. Nasza Fundacja nie zajmuje się wysyłaniem dzieci do prof. Malca, działania przez nas podejmowane to odpowiedź na potrzeby rodziców, którzy podjęli decyzję o leczeniu dziecka u prof. Malca. Najczęściej otrzymujemy prośby od rodziców jak ta poniżej o dane kontaktowe do kliniki w której pracuje prof. Malec:
Napisz do autora: [email protected]
