
Poruszając się po mediach społecznościowych nie sposób nie zauważyć mnóstwa apeli o pomoc finansową dla osób chorym. Jest ich coraz więcej. I właściwie trudno już wybrać, komu pomóc. Ci, którzy tworzą wspomniane apele, mają nie lada zadanie. Muszą tak dobrać zdjęcie i stworzyć tekst, by przykuć naszą uwagę, złapać za serce i spowodować, że to do nich pośpieszymy z pomocą.
REKLAMA
Zapłacimy za operację, gorzej z rehabilitacją
Oczywiście największe szanse na pomoc mają ci chorzy, którym potrzebna jest konkretna, szybka interwencja. Ci, którzy zbierają na operację, terapię, lek, który uchroni ich przed śmiercią lub kalectwem. Gorzej z tymi, którzy z powodu przewlekłej choroby i niepełnosprawności potrzebują wsparcia przez całe życie. Z wiadomych względów częściej też sięgamy po portfel, żeby pomóc dzieciom niż dorosłym.
Oczywiście największe szanse na pomoc mają ci chorzy, którym potrzebna jest konkretna, szybka interwencja. Ci, którzy zbierają na operację, terapię, lek, który uchroni ich przed śmiercią lub kalectwem. Gorzej z tymi, którzy z powodu przewlekłej choroby i niepełnosprawności potrzebują wsparcia przez całe życie. Z wiadomych względów częściej też sięgamy po portfel, żeby pomóc dzieciom niż dorosłym.
Nasilenie próśb o wsparcie pojawia się na początku roku, kiedy rozliczając się z urzędem skarbowym możemy odpisać 1 proc. podatku na cele charytatywne. Fundacje, za pośrednictwem których chorzy proszą o wsparcie, mają nawet zaplanowane budżety na ten czas, żeby stworzyć dobrą kampanię, która pomoże ich podopiecznym pozyskać pieniądze. W zalewie wielu akcji i próśb trzeba stworzyć naprawdę dobrą strategię marketingową.
– Wpływy z 1 proc. zmieniają się z roku na rok. Niestety u nas spadły. Nasi podopieczni nie są fotogeniczni. Ludzie chętniej pomagają w sytuacjach interwencyjnych, małym, ładnie wyglądającym, lub bardzo schorowanym dzieciom niż np. osobom niepełnosprawnym intelektualnie. Mamy oczywiście to szczęście, że naszą Fundację firmuje swoim nazwiskiem Anna Dymna, to nam bardzo pomaga – mówi naTemat Małgorzata Segda, specjalista ds. PR Fundacji Anny Dymnej Mimo Wszystko.
Dodaje, że Fundacja Mimo Wszystko przeznacza całe wpływy z 1 proc. na działalność statutową. – Niektóre fundacje mają np. subkonta przypisane do konkretnych osób i wtedy wpłaty z 1 proc. wpływają na te konkretne konta. Jednak często pobierają od tych wpłat na subkonta coś w rodzaju prowizji. My nie robimy czegoś takiego – zapewnia.
Fundacja Mimo Wszystko nie chce brać udziału w wyścigu na zdjęcia podopiecznych budzące największe emocje czy współczucie.
Nie chcemy epatować chorobami. Nie mówiąc już o tym, że zdjęcie naszego, niepełnosprawnego intelektualnie podopiecznego, „przegra” ze zdjęciem dziecka chorego na nowotwór.
Oczywiście wparcia potrzebują tak samo chorzy na nowotwory jak i ci zmagający się z niepełnosprawnością ruchową czy intelektualną. Jednak choroby „mniej spektakularne” mają coraz większe trudności z przebiciem się w zalewie próśb o pomoc. A choćby Fundacja Mimo Wszystko potrzebuje wsparcia np. na prowadzenie ośrodków dla swoich podopiecznych, które sama stworzyła i sama utrzymuje.
Gdzie jest system ochrony zdrowia?
No cóż, ten wyścig o pieniądze z 1 proc. i o wsparcie przy konkretnych problemach ze zdrowiem nie świadczy zbyt dobrze o polskim systemie ochrony zdrowia. Skoro tyle osób zbiera pieniądze na leczenie, rehabilitację i leki to znaczy, że coś jest nie tak.
No cóż, ten wyścig o pieniądze z 1 proc. i o wsparcie przy konkretnych problemach ze zdrowiem nie świadczy zbyt dobrze o polskim systemie ochrony zdrowia. Skoro tyle osób zbiera pieniądze na leczenie, rehabilitację i leki to znaczy, że coś jest nie tak.
Zdaniem dr. Leszka Borkowskiego, prezesa Fundacji Razem w Chorobie wszyscy chorzy, którzy potrzebują wsparcia, są sobie równi. Naturalną natomiast sprawą jest większa otwartość na pomoc chorym dzieciom, ponieważ każda populacja chroni najmłodszych.
– Można też zauważyć, że mamy dwie grupy apelujące o pomoc: grupę ludzi znanych i grupę ludzi nieznanych. Jeśli np. zbiórka dotyczy chorego dziecka osoby znanej to istnieje duże prawdopodobieństwo, że uda się zebrać potrzebną sumę. Jeśli o wparcie prosi, osoba nieznana to dużo trudniej jest jej zebrać pieniądze. Może to naganne, ale też zwyczajnie ludzkie. Sam zauważam, że moją uwagę bardziej przykuwają apele znanych osób – mówi dr Borkowski.
Doktor też zauważa, że apeli o wsparcie finansowe leczenia jest coraz więcej i uważa, że potrzebne są konkretne zmiany w polityce zdrowotnej, bo to państwo powinno w dużej mierze służyć tym chorym pomocą.
– Tak naprawdę należałoby zwrócić się z apelem do państwa, a dokładniej do resortu zdrowia. Oczywiście nie oczekuję, że minister Radziwiłł wyciągnie pieniądze, jak iluzjonista królika z kapelusza, i da wszystkim potrzebującym, ale powinien opracować program wyjścia z tego impasu. Mamy krótsze przeżycia chorych m.in. dlatego, że nie stosujemy nowoczesnych terapii lekowych i nielekowych – uważa dr Borkowski.
Propozycja dla ministra
Proponuje ministrowi aby podzielił nowoczesne leki na dwie grupy: leki zwykłe i leki niezwykłe, które odpowiadają na niezaspokojone dotąd potrzeby medyczne. Te niezwykłe leki mogłyby być poddane procedurze przyśpieszonej refundacji. Po np. 2 latach obserwacji skuteczności terapii podjęto by decyzję, które z nich refundować dalej, a z których lepiej zrezygnować.
Proponuje ministrowi aby podzielił nowoczesne leki na dwie grupy: leki zwykłe i leki niezwykłe, które odpowiadają na niezaspokojone dotąd potrzeby medyczne. Te niezwykłe leki mogłyby być poddane procedurze przyśpieszonej refundacji. Po np. 2 latach obserwacji skuteczności terapii podjęto by decyzję, które z nich refundować dalej, a z których lepiej zrezygnować.
– Nasi luminarze powinni też współpracować z przemysłem farmaceutycznym i szerzej wprowadzić instrumenty podziału ryzyka (zabezpiecza państwo przed zbyt wysokimi wydatkami na refundację leku - przyp. red.) – podsumowuje nasz rozmówca.
Jednak na razie nie widać zmian w polskim systemie ochrony zdrowia, więc warto wspierać tych, którzy rzeczywiście potrzebują naszej pomocy. Nie zapominajmy jednak o apelujących do nas chorych dorosłych czy tych zwyczajnie mniej „fotogenicznych”. Dla nich również nasza pomoc tym bardziej jest na wagę złota.
Napisz do autora: [email protected]
