
Antyszczepionkowcy mogą mieć kłopoty. Po opublikowaniu pełnej insynuacji petycji do premier Beaty Szydło, o usunięcie z pełnionych funkcji najbardziej cenionych ekspertów w dziedzinie szczepień, muszą liczyć się z konsekwencjami prawnymi. W petycji proepidemicy sugerowali m.in., że eksperci wymienieni przez nich z imienia i nazwiska są na usługach branży farmaceutycznej i nie mogą dobrze działać na rzecz zdrowia publicznego.
Mój 10-letni syn przypadkiem trafił na tekst tej petycji w internecie. Zapytał dlaczego ktoś pisze takie rzeczy na mój temat. Nie mogę być obojętny, bo to milczące przyzwolenie na niszczenie mojego dobrego imienia, na które pracuję od 25 lat. Jeśli ktoś insynuuje i pomawia mnie bezpodstawnie o korupcję i niszczenie ludzi, to jestem zmuszony do obrony.
Pod petycją podpisała się Justyna Socha, szefowa najbardziej aktywnej organizacji antyszczepionkowej w Polsce „STOP NOP”. Dr Grzesiowski pozwał więc Justynę Sochę. Ekspert domaga się wycofania oszczerstw oraz zapłacenia 100 tys. zł na rzecz Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Warszawie. Oprócz tego żąda podania wyroku do publicznej wiadomości i zwrotu kosztów postępowania.
Jego zdaniem to, że antyszczepionkowcy publicznie obrażają ekspertów świadczy tylko o bezkarności i poziomie zaślepienia tej organizacji.
Pojawia się też spiskowy wątek sprawy. W tym samym wpisie czytamy, że akt oskarżenia został wysłany dwa dni po pierwszym posiedzeniu Parlamentarnego zespołu ds. bezpieczeństwa szczepień ochronnych dzieci i dorosłych (Zespół powstał z inicjatywy Kukiz15, z którym Justyna Socha jest związana – przyp. red.).
„W tym samym czasie również biorące udział w posiedzeniu dwie lekarki otrzymały pismo informujące o wszczęciu postępowania przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej."
Napisz do autora: [email protected]
