
Każdy z nas ma dostęp do wody i mydła. Niestety nie wszyscy korzystają z tego dobrodziejstwa. Można się o tym przekonać podróżując komunikacją miejską. Niestety niektórzy z higieną są na bakier, nawet idąc do lekarza.
– Jest bardzo różnie, jeśli chodzi o pacjentów. Czasami rzeczywiście pojawiają się pacjenci, którzy nie dbają o higienę lub nie dbają o ich higienę opiekunowie. Choć trzeba uczciwie przyznać, że sytuacja jest dużo lepsza niż jeszcze 15-20 lat temu, kiedy pacjent mówił mi np. że tej nogi to mi nie pokaże, bo jest ona nieprzygotowana do badania – mówi naTemat dr Michał Sutkowski, lekarz rodzinny, rzecznik Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.
Niektórzy mają w nosie higienę Jego zdaniem problem jest niewielki jeśli chodzi o ludzi młodych i w średnim wieku. Zaniedbania pojawiają się częściej u starszych chorych.
– Choć oczywiście młoda osoba też potrafi przyjść do lekarza nieumyta. Czasami są sytuacje, które tłumaczą nieprzygotowanie do kontaktu z lekarzem. Na przykład ratuję rolnika na polu. Wtedy trudno od niego wymagać, żeby był świeżo po kąpieli. Choć oczywiście są osoby, które przychodzą na wizytę lekarską nieumyte, bo zwyczajnie nie dbają o siebie, nie mają szacunku dla innych, dla lekarza również. Uważają, że nie muszą się myć i myją się tylko od święta – zauważa lekarz.
Chociaż dodaje, że brak higieny wśród pacjentów, nie jest tematem, który powinno się eksponować, ponieważ większość chorych przychodzi do lekarza czysta i ta część osób może się poczuć urażona.
Temat pacjenckiej higieny poruszali niedawno diabetolodzy podczas jednej z sesji XVII Zjazdu Naukowego Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego. Dyskutowali co zrobić, żeby z jednej strony pacjent był zadowolony z wizyty u lekarza a z drugiej strony, żeby lekarz chętnie wykonywał swoją pracę.
Lekarz ma słuchać a pacjent przygotować się do wizyty Specjaliści przekonywali, że chory chce by lekarz go przede wszystkim wysłuchał i ten brak umiejętności słuchania bardzo przeszkadza pacjentom. Natomiast lekarz chce, by pacjent nie wchodził bez zapowiedzi do gabinetu, stosował się do zaleceń i… żeby umył się przed wizytą.
Jak tłumaczyli z jednej strony pacjenci nie czują się wysłuchani przez lekarzy a z drugiej strony wychodzą z gabinetu lekarskiego nie pamiętając większości zaleceń lekarza.
Jak podawał socjolog dr Tomasz Sobierajski z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, badania pokazują, że polski pacjent rzadko ma możliwość nawet zadania pytania lekarzowi.
– Sztuka słuchania zanika u nas z wiekiem. Słyszymy, a nie słuchamy. Kiedyś zrobiono eksperyment – przeczytano tekst pierwszoklasistom i maturzystom. Pierwszoklasiści zapamiętali z niego ok. 80 proc. informacji, podczas gdy maturzyści tylko 20 proc. Sztukę słuchania powinniśmy stale doskonalić – tłumaczył socjolog.
Mówić, zaznaczać i gestykulować Jego zdaniem, to lekarz również powinien zadbać by pacjent zapamiętał i zrozumiał zalecenia lekarskie. Dlatego warto podkreślać ważne kwestie odpowiednim tonem głosu i gestykulacją. To bardzo istotne, ponieważ, aż 80 proc. pacjentów po wyjściu od lekarza nie pamięta lekarskich zaleceń, a bez stosowania się do nich wynik leczenia nie będzie dobry. To ma szczególne znaczenie w przypadku chorób przewlekłych, w których tylko współpraca pacjenta z lekarzem gwarantuje dobre leczenie. Taką chorobą jest oczywiście cukrzyca. Dlatego np. diabetolodzy muszą dbać o dobre porozumienie z chorym.
Zdaniem specjalisty, to że pacjent zapomina zaleceń nie wynika do końca z tego, że lekarz nie stara się ich przekazać jak najlepiej, ale zwyczajnie ze stresu chorego, który obawia się wizyty u lekarza, obawia się, że coś złego usłyszy od doktora.
Jednak lekarz zawsze będzie bardziej starał się kiedy nawiąże z chorym nić porozumienia i zwyczajnie będzie go lubił. W końcu lekarze to tylko ludzie. Dlatego pacjent też powinien o tę relację zadbać. Po pierwsze powinien umyć się przed wizytą… Niestety brak higieny osobistej jest nadal częstym zjawiskiem.
Daj się lubić Diabetolog, prof. Leszek Czupryniak przyznał, że lekarze jak wszyscy inni ludzie mają swoje sympatie i antypatie. Mają pacjentów, których nie cierpią. Często, żeby być w porządku mimo wszystko wobec nich, starają się być bardzo profesjonalni a nawet nadgorliwi.
Prof. Leszek Czupryniak
Diabetolog
Wśród tych pacjentów znajdziemy właśnie takich, którzy nie słuchają lekarskich zaleceń, a przede wszystkim tych, którzy wchodzą bez zapowiedzi do gabinetu albo przychodzą do lekarza nieumyci.
Nie ma się co dziwić, że lekarz nie lubi pacjenta, który po swojej bytności zostawił w gabinecie niezbyt sympatyczną woń. Wchodzi następny pacjent i jest niekomfortowa sytuacja. Lekarz nie wie jak ma się zachować, nie mógł wywietrzyć gabinetu a przecież nie będzie wyjaśniał, że to nie on śmierdzi a pacjent, który właśnie wyszedł z gabinetu.
Recepta na mydło Tu dr Sobierajski radzi lekarzom reagować. Jego zdaniem należy zwrócić uwagę pacjentowi, jednak raczej w formie zalecenia lekarskiego.
– Powinien powiedzieć: coś się dzieje z Pana/Pani organizmem, proszę przed następną wizytą wziąć ciepłą kąpiel, porządnie wymyć się mydłem i użyć antyperspirantu. Taki komunikat może rozwiązać problem, a jeśli zapach rzeczywiście będzie spowodowany problemami zdrowotnymi i będzie się utrzymywał mimo prawidłowej higieny, wówczas dodatkowo będzie to znak dla lekarza, że powinien szukać przyczyny takich objawów.
Co do wchodzenia bez zapowiedzi, prof. Czupryniak opowiadał, że zupełnie nie wiedział jak ma się zachować kiedy w drzwiach jego gabinetu stanęła pani na tyle słusznej postury, że rzucała kwadratowy cień. Obok niej stał niski, szczupły Pan. Pani nie przebierając w słowach powiedziała co myśli o Panu i wypchnęła go z wejścia do gabinetu, po czym zamknęła drzwi i weszła do środka zmieniając ton głosu, styl bycia i „słownik”. Profesor zapytał dlaczego Pani tak potraktowała tego biednego człowieka w drzwiach? Pani udała, że nic się nie wydarzyło. Oczywiście profesor nie za bardzo pała sympatią do tej pacjentki.
Zdaniem dr Sobierajskiego jest prosty sposób, aby przeciwdziałać awanturom pod drzwiami gabinetu lekarskiego i wchodzeniu pacjentów bez zapowiedzi.
– Trzeba wstać zza biurka i każdego pacjenta zapraszać z progu gabinetu. Jeśli lekarz tego nie robi to pacjent traktuję biurko lekarskie jako granicę, której nie wolno mu przekroczyć bez zaproszenia. Natomiast jeśli lekarz wychodzi do pacjentów, to tę granicę stanowią drzwi.
Wchodzenie bez zaproszenia, czy pukania do gabinetu lekarskiego jest zwyczajnym chamstwem ale brak higieny osobistej też chyba trzeba tak traktować. Cóż, wystarczy wsiąść do autobusu miejskiego czy tramwaju w cieplejszy dzień by przekonać się, jak wiele osób jest na bakier z wodą i mydłem. Wydaje się jednak, że autobus autobusem a do lekarza, na wyczekaną od miesięcy wizytę, ludzie idą umyci. Niestety okazuje się, że brudas w gabinecie lekarskim wcale nie jest rzadkością.
Napisz do autora: [email protected]
