
Kuba ma 11 lat. Jego mama Barbara Barańczak-Cieślak zrobi wszystko, żeby być przy nim, bo nikt nie kocha tak jak matka. Kobieta toczy heroiczną, nierówną walkę. Niektórzy powiedzą, że już przegrała, ale to nieprawda. Ona walczy o każdy tydzień, dzień, a nawet godzinę z synem. Barbara ma 43 lata, choruje na raka trzustki.
Lekarzem pani Barbary jest dr Leszek Kraj, onkolog z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Hematologii i Onkologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Jego zdaniem pani Barbara jest przykładem na to, że nowy lek rzeczywiście działa. Nie jest w stanie powiedzieć, ile przedłuży jej życie, ale dla pani Barbary ważny jest każdy dodatkowy dzień z synem.
– Oczywiście lek został przebadany i zarejestrowany. Badanie przeprowadzano w grupie 800 pacjentów. Potwierdziło, że lek przedłuża życie chorym. Średnio o 3 miesiące. Trzeba jednak pamiętać, że średnie przeżycie chorych z rakiem trzustki to 6 miesięcy, więc lek przedłużał średnio życie z sześciu do dziewięciu miesięcy. Średnio, a to oznacza, że byli pacjenci, którzy zyskali mniej czasu, ale byli też tacy, którzy żyli dużo dłużej. To pani Barbara uzmysłowiła mi, że nawet tydzień życia dłużej jest ważny, bo może go spędzić z dzieckiem. Oczywiście wielu decydentów tego nie rozumie – tłumaczy onkolog.
Dodaje, że w przypadku raka trzustki lekarze nie mają wiele do zaoferowania pacjentom. Właściwie są dwie nowe terapie dające szanse na przedłużenie życia chorego: trójlekowy schemat FOLFIRINOX oraz schemat gemcytabina z nab-paklitakselem. FOLFIRINOX jest jednak zarezerwowany dla tych, którzy są w dobrym stanie zdrowia ogólnego. To bardzo toksyczne leczenie, do którego kwalifikuje się tylko wąska grupa pacjentów. Tym, którzy są w złej kondycji, terapia mogłaby bardziej zaszkodzić niż pomóc, nie przeżyją jej.
Pani Barbara leczona jest gemcytabiną z nab-paklitakselem. Nab-paklitaksel nie jest refundowany w Polsce. Obecnie trwają negocjacje resortu zdrowia z producentem tego leku.
Zdaniem dra Kraja, decyzja o refundacji należy oczywiście do płatnika. Jednak onkolodzy zajmujący się chorymi na raka trzustki chcieliby mieć ten lek w swoim arsenale do walki z chorobą, bo ich arsenał jest bardzo skromny. Mają niewiele opcji terapeutycznych
– Nie chcę narzekać na nasz system ochrony zdrowia. Wiem, że nie jesteśmy bogatym krajem, a leki onkologiczne zwykle są drogie. Jednak ten lek na tle innych terapii onkologicznych jest tani. Kosztuje ok. 8 tys. zł. Dodatkowo potrzebny jest dla niewielu pacjentów, bo ok. kilkuset rocznie. Na pewno byłby w ramach programu terapeutycznego, więc dodatkowo NFZ mógłby w tym przypadku bardzo dokładnie kontrolować wydatki. Kosztowałoby to kilkanaście milionów złotych rocznie – wyjaśnia dr Kraj.
Co roku w Polsce na raka trzustki zapada 3,5 tys. osób (2 proc. zachorowań na nowotwory w Polsce). Co do liczby zgonów z powodu tej choroby, to w 2013 r. wynosiła ona ponad 4700. Dr Kraj mówi, że kiedyś choroba dotyczyła głównie ludzi starszych, natomiast teraz coraz częściej zdarzają się młodzi pacjenci. Jego najmłodszy podopieczny miał 20 lat, ale jak zaznacza, tak młodzi chorzy na raka trzustki zdarzają się niezmiernie rzadko.
Napisz do autora: [email protected]
