
Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł ma coraz większe problemy wizerunkowe. Rozwiązanie sporu dyrekcji Centrum Zdrowia Dziecka z pielęgniarkami byłoby dla niego bardzo korzystne. Nierozwiązanie tego problemu może zupełnie go pogrążyć. Zamknięcie unikalnego szpitala, jakim jest CZD, z powodu narastających długów spowodowałoby, że minister zapisałby się czarnymi zgłoskami w historii polskiej medycyny.
Sytuacja w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, które podlega Ministerstwu Zdrowia jest dramatyczna. Może dojść nawet do zamknięcia tego unikalnego szpitala pediatrycznego. Jeśli rzeczywiście doszłoby do tego, byłaby to zupełna wizerunkowa klapa nie tylko Ministra Zdrowia, który nie za bardzo chce osobiście zajmować się strajkiem pielęgniarek ale też ogromna rysa na wizerunku całego rządu PiS. Może sprawą powinna zająć się premier Beata Szydło? Polacy nie zapomną zamknięcia najlepszego szpitala pediatrycznego w Polsce.
Za to na początku roku minister chwalił się, że po raz pierwszy od lat nie były w styczniu zamknięte gabinety lekarzy rodzinnych. Nie były, bo minister zgodził się na postulaty lekarzy, choć trzeba przyznać, że ta zgoda jest dość kosztowna dla systemu ochrony zdrowia. Dlaczego więc akurat pielęgniarki z CZD miałyby godzić się na rozwiązania kompromisowe, nie do końca dla nich korzystne? To tacy sami pracownicy medyczni jak inni. Żeby system działał muszą być lekarze, pielęgniarki i inni pracownicy medyczni. Tu każdy jest ważny. W CZD lekarze nie strajkują a szpital nie może funkcjonować.
Pani Joanna, pielęgniarka
Zastanawiam się dlaczego wody w usta nabrała Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Teraz jest okazja by naświetlić problem braku pielęgniarek, starzejących się bardzo pielęgniarek, bo średnia wieku to ok. 50 lat. W moim otoczeniu wiele koleżanek ma 2 etaty lub przynajmniej półtora. Sama tak pracowałam przez półtora roku. Co 4 noc jestem w pracy , kręgosłup mam zniszczony i nikogo to nie obchodzi, że pracuję również w święta.
Tych co tak głośno krzyczą zapraszam na swój oddział. Wielokrotnie słyszałam, że za żadne pieniądze nie pracowaliby w tak ciężkich warunkach. Pracuję na Neurologii i oddziale udarowym. Mam 45 lat i według statystyk jestem młodą pielęgniarką.
Denerwuję się kiedy ktoś mówi, że kawkę piję na dyżurach. A co mam pić, w wolnym kraju żyję i mogę sobie pić co chcę, a może zabronimy pić kawę wszystkim pracownikom w Polsce?
Denerwuję się kiedy ktoś mówi, że żyję z łapówek - zapewniam, że nigdy takiej nie dostałam. Czekoladek mam dość, szkoda pieniędzy tych którzy je kupują a potem jeszcze wymawiają.
Denerwuję się kiedy traktuje się mnie jak pomiotło, bez szacunku, zrozumienia. Nazywa się nas obelżywymi słowami, gardzi, wyśmiewa i traktuje jak służące. Podziwiam pielęgniarki z CZD za odwagę i mam nadzieję że dojdą do porozumienia.
I jeszcze jedno: dlaczego media karmią nas informacjami jakoby pielęgniarki dostały po 400 zł. Przecież to nie jest prawda. Ja osobiście i moje koleżanki dostałyśmy po 333 zł brutto, co daje 231,5 na rękę i to jako dodatek do pensji a nie jak obiecano do podstawy.
Pan Jerzy, mąż pielęgniarki
Moja żona jest pielęgniarką i bardzo popieram protest jej koleżanek. Chciałbym jedynie zwrócić uwagę, że jest jeszcze jeden istotny aspekt wskazujący jak bardzo odpowiedzialna jest praca pielęgniarek, a nikt o tym nie wspomina. Trzeba mieć świadomość, że jeśli pielęgniarka popełni błąd w pracy, może pójść do więzienia i mieć na sumieniu śmierć pacjenta. Nietrudno o popełnienie błędu ponieważ pielęgniarki są zbyt obciążone pracą i często pracują na 2-3 etaty.
Bardzo bulwersują mnie wypowiedzi że pielęgniarki zarabiają ponad 5 tys. Tak, oczywiście, ale gdy pracują na 2-3 etaty lub pracują na kontraktach po 250 godz. miesięcznie.
Napisz do autora: [email protected]
