
Strajk pielęgniarek w warszawskim Centrum Zdrowia Dziecka to tylko iskra, która może zwiastować całkiem poważny pożar w ochronie zdrowia. Na 18 czerwca manifestację zapowiedzieli lekarze rezydenci, którzy domagają się podwyżek wynagrodzenia wypłacanego w ramach tzw. rezydentury.
Nie mają nic w garażu W ostatnim czasie lekarze rezydenci, czyli pełnoprawni lekarze, którzy w ramach rezydentury robią specjalizację lekarską spotkali się z ponad setką parlamentarzystów w ramach akcji „Adoptuj posła”. Przekonywali parlamentarzystów, że bardzo mało zarabiają, nie przestrzega się w stosunku do nich prawa pracy, mają nieuregulowany czas dyżurów. Lekarze rezydenci zarabiają 2200 zł netto lub 2500 zł netto, jeśli robią tzw. specjalizację deficytową. Ci lekarze nie pokażą co mają garażu, bo nawet garażu się jeszcze nie dorobili…
Przekonywanie parlamentarzystów na nic się zdało. Lekarze usłyszeli w resorcie zdrowia, że mogą rozmawiać..., ale o obniżkach.
Porozumienie Rezydentów
Kolejną akcją skierowaną do polityków była „Recepta na dobra zmianę – #ReceptaJestProsta”. Do wielu posłów, senatorów, ministrów trafiły recepty z zapisanymi wskazaniami jak uzdrowić publiczną ochronę zdrowia w Polsce i sytuację młodych lekarzy.

Rezydenci wskazują, że nie jest wesoło… Prawie 40 proc. młodych lekarzy myśli o emigracji, lekarze żyją w Polsce statystycznie 10 lat krócej niż przeciętny obywatel, rośnie wśród nich problem uzależnień i samobójstw, wypalenie zawodowe sięga nawet 60 proc. po 10 latach pracy, pacjenci czekają w kolejkach, a lekarze pracują nierzadko ponad 300 godzin miesięcznie aby zapewnić im dostęp do leczenia.
Kulturalne działania są nieskuteczne
Jarosław Biliński
Wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów
Wiceprzewodniczący wyjaśnia, że dotychczasowe działania Porozumienia Rezydentów, prowadzone merytorycznie, kulturalnie, zgodnie z dobrym obyczajem i smakiem nie przyniosły rezultatów. Wobec tego lekarze musieli z mierzyć się z pytaniem: czy bez walki nie da się w naszym kraju osiągnąć godnych warunków pracy i rozwoju zawodowego, szczególnie w profesji o największym stopniu odpowiedzialności zawodowej? Cóż zdecydowali, że zorganizują wielką demonstrację z przemarszem od Ministerstwa Zdrowia do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
„Niech to będzie znak ostrzegawczy, że nie zrezygnujemy z naszych słusznych postulatów, że się nie poddamy. Walczymy o lepszą przyszłość polskiej medycyny, o lekarzy pracujących w pocie czoła, a przede wszystkim o naszych pacjentów, którzy zasługują na najwyższe standardy” - pisze Jarosław Biliński.
Zakaz strajku Jednak wracając do pielęgniarskiego protestu w CZD, to może być ostatni protest z tzw. odejściem od łóżek pacjentów. Pojawiło się wiele głosów krytycznych wobec pielęgniarek właśnie z powodu ich odejścia od łóżek pacjentów.
Polska Federacja Szpitali skupiająca dyrektorów placówek wystosowała stanowisko, w którym proponuje „rozważenie przyjęcia takich rozwiązań prawnych, które znacznie ograniczą lub nawet uniemożliwią stosowanie etycznie wątpliwych form protestu w ochronie zdrowia”. Czy to oznacza, że pracownicy ochrony zdrowia dostaną zakaz strajkowania lub będą mogli jedynie włożyć czarne koszulki na znak protestu? Bo postulaty Federacji niewątpliwie poprą rządzący.
Polska Federacja Szpitali
Zbyt krótka kołdra Nie ma się co dziwić, że dyrektorzy szpitali boją się wybuchu protestów w ochronie zdrowia, bo ta jest w Polsce bardzo słabo finansowana. Tymczasem, jak widać po strajku w CZD, politycy nie garną się do rozwiązywania problemów ochrony zdrowia.
Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł zawsze stał na stanowisku, że trzeba zwiększyć nakłady na ochronę zdrowia. Niby nie wycofał się ze swoich deklaracji. Jednak na razie przesuwa jedynie „zbyt krótką kołdrę”. Więcej pieniędzy na podstawową opiekę zdrowotną, psychiatrię, ale mniej na leczenie zawałów i ortopedię. Jeśli mają wzrosnąć wydatki na pediatrię (co poprawiłoby sytuację finansową np. zadłużonego CZD) znowu trzeba komuś zabrać. Na dłuższą metę taka polityka nie doprowadzi do niczego dobrego.
Napisz do autora: [email protected]
