
Zakończył się strajk pielęgniarek w Centrum Zdrowia Dziecka. Rządzący zapewne odetchnęli z ulgą. Jednak porozumienie pomiędzy dyrekcją szpitala a pielęgniarkami nie zmieniło smutnej bieda-rzeczywistości szpitala. Potrzebne są zmiany systemowe, żeby personel tego i innych szpitali pediatrycznych zarabiał przyzwoicie a dzieci były leczone w dobrych warunkach.
Centrum Zdrowia Dziecka to szpital podległy bezpośrednio Ministerstwu Zdrowia, jednak tak naprawdę jest własnością nas wszystkich, bo wszyscy wrzucamy pieniądze do puszek Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, czy innych organizacji charytatywnych, które w dużej mierze wyposażyły ten szpital i pomagają mu funkcjonować na co dzień.
Oczywiście strajk w CZD to był przede wszystkim problem dla chorych dzieci i ich rodziców, którzy nie zostali bez pomocy, ale swoje przeżyli. Razem z nimi często przeżywały też organizacje, które im pomagają.
Dla rodziców i dzieci to ogromny stres. Druga sprawa, że mimo iż z racjonalnego punktu widzenia wielu tym dzieciom można przesunąć termin operacji, to jeśli wcześniej został wyznaczony, rodzice nie myślą racjonalnie, wiedzą że minął termin i boją się, że ich dziecku może stać się krzywda. W Polsce są trzy ośrodki kardiochirurgiczne, które leczą wszystkie, również te najcięższe wady serca. Jeśli jeden zostanie wyłączony, to sytuacja jest dramatyczna. Przed strajkiem była już dość duża kolejka, teraz sytuacja robi się niepokojąca.
Szefowe Fundacji nie dziwią się jednak, że pielęgniarki zdecydowały się na protest. Ich zdaniem potrzebne są zmiany systemowe, które zatrzymają zadłużanie się szpitali pediatrycznych i jednocześnie pozwolą na podniesienie zarobków pracownikom choćby takiego unikalnego szpitala jakim jest CZD.
Te wszystkie kroplówki i maszyny po operacji to jest niewyobrażalne dla człowieka, który się z tym nie zetknął. Moja córka, operowana zaraz po urodzeniu, miała dwa podłączenia w główce, w rękach, nogach, wszędzie miał wkłucia i tak jest z większością noworodków. Jest taka ilość płynów i lekarstw, które trzeba podawać, dojścia się zapychają, że wkłucie się w żyłę dziecka, które waży kilogram, dwa lub trzy jest arcytrudne. Pielęgniarka bez doświadczenia pediatrycznego nie jest w stanie tego robić.
Szefowe Fundacji popierały też postulat pielęgniarek dotyczący zwiększenia obsady pielęgniarskiej. Mówią jednak, że trzeba podejść do tego racjonalnie i zwiększyć liczbę pielęgniarek tam, gdzie rzeczywiście ich brakuje.
Generalnie przez niedofinansowanie pediatrii Centrum podupada mimo pomocy organizacji charytatywnych. Rodzice chorych dzieci śpią na fotelach, brakuje koców, brakuje wielu zwykłych, potrzebnych rzeczy.
Napisz do autora: [email protected]
