Minister zdrowia, Konstanty Radziwiłł.
Minister zdrowia, Konstanty Radziwiłł. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł jest na cenzurowanym u prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który podczas swojego wystąpienia na kongresie partii wymienił resort zdrowia jako ten ociągający się we wprowadzaniu reform. Nie dziwi więc, że szef resortu zdrowia zrobił coś na kształt kolejnego „otwarcia”. Tyle, że ogłoszone zapowiedzi reform to zwyczajna powtórka tego, co zapowiadał minister Radziwiłł od początku swego urzędowania. Do dziś niewiele z tego zrealizował.

REKLAMA
Inna sprawa, że te zapowiadane reformy systemu ochrony zdrowia, przynajmniej w krótkim okresie czasu, niewiele zmienią dla pacjentów.

1. Likwidacja NFZ

To najbardziej znany i najgłośniej zapowiadany punkt PiS-owskiego programu reform w ochronie zdrowia. Likwidacja NFZ nic nie zmieni. To nie od istnienia Funduszu zależy, czy mamy kolejki do lekarzy albo czy leki są refundowane. NFZ to urząd, który nadzoruje wykonanie tego co postanowią w ochronie zdrowia parlamentarzyści i Ministerstwo Zdrowia. NFZ czuwa nad pieniędzmi, które płacimy w ramach tzw. składki zdrowotnej. Zgodnie z obowiązującym prawem kupuje za nie świadczenia w przychodniach, szpitalach i innych placówkach ochrony zdrowia a także dopłaca do leków w ramach decyzji refundacyjnych Ministerstwa Zdrowia.
Kolejki do lekarzy, czy szpitali to wynik braku pieniędzy. Żeby kupić świadczenia w placówkach, Fundusz musi mieć na to pieniądze. Kupuje więc tyle świadczeń na ile wystarcza mu środków z naszych składek. Co do leków, to refunduje te, co do których decyzję o dopłacie podejmie Minister Zdrowia.
Likwidacja NFZ to tylko reformatorska „kosmetyka”. Dotychczasowa Centrala NFZ będzie w resorcie zdrowia a oddziały jako odpowiednie departamenty w urzędach wojewódzkich. To nie zmieni wiele a tak naprawdę nic nie zmieni dla pacjenta. Większość z nas nigdy nie była w oddziale NFZ, wielu nawet tam nie dzwoniło.
Dodatkowo taka „likwidacja” NFZ wygeneruje dodatkowe koszty choćby na zorganizowanie nowych biur odpowiednich departamentów w urzędach. Trzeba pamiętać, że polski NFZ był oceniany jako jeden z tańszych tego typu urzędów w Europie, jeśli chodzi o koszty działalności.

2. Wszyscy ubezpieczeni

Minister Radziwiłł od pierwszej swojej konferencji prasowej zapowiada, że wszyscy w Polsce zostaną objęci prawem do opieki medycznej - niezależnie od tego, czy płacą składki, czy też nie. Przy tych pierwszych zapowiedziach minister mówił również, że nie będzie składki zdrowotnej a jedynie podatek zdrowotny. Najpierw dostęp dla wszystkich miał być tylko do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Niestety na razie nic takiego się nie wydarzyło.
Zresztą ten dostęp dla wszystkich nie jest do końca w porządku, bo ci co pracują i płaciliby tzw. podatek zdrowotny będą finansować nie tylko tych, którzy z różnych przyczyn pracować nie mogą lub nie są w stanie znaleźć pracy ale również np. za tych, którzy świetnie zarabiają w ramach umów o dzieło a nie mają zamiaru płacić składki zdrowotnej. Nie wiadomo też co z rolnikami. Czy za nich również będą płacić pracujący „miastowi”?

3. Zmiany w zdrowiu publicznym

Tu właściwie brak szczegółów, więc trudno powiedzieć jak ta reforma pomoże zwykłemu Kowalskiemu. Miejmy nadzieję, że w końcu wprowadzone zostaną nowoczesne programy profilaktyczne a nie ulotkowanie czy proste reklamowanie zachowań prozdrowotnych w mediach. Informacja płynąca z telewizora pt. „Twoje dzieci powinny się zdrowo odżywiać, żeby nie mieć nadwagi” niewiele pomoże ale już więcej godzin, ciekawych lekcji w-f, czy nauka gotowania na lekcjach, nie mówiąc już np. o opodatkowaniu skrajnie niezdrowej żywności, dużo bardziej. Brakuje nam też badań profilaktycznych, które pomogłyby wykryć wcześnie groźne choroby. Niestety tu większych szczegółów reformy na razie brak.

4. Reforma płacenia za świadczenia zdrowotne

NFZ płaci szpitalowi określoną sumę np. za operację wyrostka robaczkowego. Jednak, jak od lat wskazują specjaliści, system JGP, w którym szpitale rozliczają z NFZ cały pobyt pacjenta w szpitalu, czasami nie widzi części świadczeń, które zostały pacjentowi wykonane i placówka jest stratna. W szpitalach zatrudnieni są fachowcy, którzy obsługują ten system, po to żeby placówka jak najmniej traciła w rozliczeniach z Funduszem.
Minister chce zmienić nie tylko ceny świadczeń ale też cały system rozliczania się ze szpitalami czy przychodniami. To oczywiście bezpośrednio nie przekłada się na sytuację chorego. Choć w zależności od tego, w którą stronę pójdą zmiany może być to dla niego korzystne lub niekorzystne. Jeśli cena jakiegoś świadczenia spadnie, to szpitale nie będą zainteresowane jego wykonaniem i odwrotnie jeśli wzrośnie, chory będzie przyjmowany z „otwartymi ramionami”.

5. Wzrost nakładów na ochronę zdrowia

Jeśli rzeczywiście nastąpi, to przy mądrej politycy zdrowotnej, może w końcu rozwiązać wiele bolączek polskiej ochrony zdrowia. Niestety minister nie podaje szczegółów jak miałoby do tego wzrostu dojść. Na razie widać, że resort chce oszczędzać, czyli np. obniża ceny niektórych świadczeń. Tak jest w kardiologii interwencyjnej. Niestety to nie jest najlepsza droga, bo kardiolodzy już mówią, że będą zamykane szpitale i oddziały zajmujące się ratowaniem zawałowców a wiele szpitali, które korzystały z dobrego finansowania kardiologii interwencyjnej, podupadnie finansowo.
Przy finansowaniu ochrony zdrowia na poziomie 4,4 PKB nie da się „poszaleć” a tym bardziej uniknąć kolejek i drogich leków. Żeby to finansowanie zwiększyć trzeba zwiększyć składkę zdrowotną lub zapowiadany podatek zdrowotny. Ta składowa reformy nie może się udać, jeśli resort nie sięgnie do naszych kieszeni. Nie wiadomo jednak na ile trzeba podwyższyć taką składkę, jeśli płacący ją będą musieli dodatkowo zapłacić, za tych, którzy są nieubezpieczeni.

6. Darmowe (niektóre) leki dla seniorów

Tu jest już odpowiednia ustawa i takie leki mają być dostępne dla osób po 75. roku życia od jesieni tego roku. Nie wiadomo jednak jakie leki wejdą na listę tych darmowych. Nie wiadomo też, czy to rozwiązanie rzeczywiście odciąży budżety najstarszych. Wiadomo jednak, że takie darmowe leki będzie przepisywał tylko lekarz podstawowej opieki zdrowotnej, dlatego seniorzy ze zdwojoną siłą mogą zacząć okupować przychodnie POZ. W sezonach zachorowań może to istotnie utrudnić życie wszystkim innym, którzy będą chcieli dostać się do lekarza rodzinnego.
Generalnie ci, którzy liczą na to, że ciągu pół roku minister Radziwiłł sprawi, że nie będzie kolejek do lekarzy, leki będą prawie za darmo a lekarze wypoczęci, mili i wrażliwi, bardzo się mylą. Diabeł jednak tkwi w szczegółach. Jeśli uda się zwiększyć finansowanie ochrony zdrowia, może w najbliższych latach będziemy mogli chorować bardziej „po ludzku”.

Napisz do autora: [email protected]