
Nawet optymizm związany z planowanymi efektami podniesienia dzietności programem 500+ nie powinien zatrzymać resortu zdrowia przed przemodelowaniem systemu i likwidacją niepotrzebnych łóżek szpitalnych oraz poprawieniem ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Czyli w praktyce – ułatwieniem dostępu do lekarza specjalisty.
REKLAMA
Ministerstwo Zdrowia jeszcze za poprzedniego rządu zaczęło tworzyć mapy potrzeb zdrowotnych, ponieważ wymaga tego Unia Europejska i od posiadania takich map uzależnia przyznanie dotacji w ochronie zdrowia. Mapy pokazują na ile w rzeczywistości wykorzystane są szpitalne łóżka w danym województwie, jakich brakuje i których jest za dużo. Z map można też wyczytać ile i jaki mamy sprzęt medyczny a także jakie mamy braki jeśli chodzi o personel medyczny. Na podstawie takich dokładnych danych i wskaźników demograficznych możliwe jest zracjonalizowanie ilości szpitalnych łóżek.
Likwidacja niepotrzebnych łóżek to mniejsze kolejki
Niestety eksperci alarmują, że obecne Ministerstwo Zdrowia raczej nie będzie likwidować niepotrzebnych oddziałów czy łóżek szpitalnych.
Niestety eksperci alarmują, że obecne Ministerstwo Zdrowia raczej nie będzie likwidować niepotrzebnych oddziałów czy łóżek szpitalnych.
– Mam wątpliwości, czy Program 500+ w jakimś znacznym stopniu pobudzi rozrodczość. Notujemy niże i wyże demograficzne, są to pewne procesy, na które Program nie będzie miał raczej wpływu. Mapy opracowane są z użyciem prognoz demograficznych, a te wskazują, że będzie nas ubywało. Te prognozy są realne. Już to widać. Kiedyś rodziło się 800 tys. dzieci rocznie, dziś tylko 350 tys. dlatego np. ilość łóżek pediatrycznych trzeba zmniejszać – mówi naTemat dr Jerzy Gryglewicz, ekspert Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.
Oczywiście wielu powie: jak to likwidować oddziały w szpitalach, przecież są takie kolejki do lekarzy, badań, hospitalizacji. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że leczenie szpitalne jest najdroższe i to na nie wydajemy w Polsce większość pieniędzy przeznaczonych na ochronę zdrowia. Tymczasem tajemnicą poliszynela jest fakt, że wielu pacjentów jest kierowanych do szpitala zupełnie niepotrzebnie. Nikogo już nie dziwi, że do szpitala idzie się wykonać badania, podczas gdy te same badania można zrobić w trybie ambulatoryjnym i jest to dużo tańsze.
Jednak, jak tłumaczy dr Gryglewicz, samo zamknięcie oddziałów czy zmniejszenie ilości łóżek w szpitalach nie wystarczy, żeby poprawić sytuację w naszej opiece zdrowotnej. Trzeba koniecznie wzmocnić specjalistyczną opiekę ambulatoryjną. To tu są największe kłopoty.
Wielu chorych miesiącami czeka do specjalistów, czy na specjalistyczne badania. Tu trzeba zwiększyć finansowanie, a byłoby z czego gdybyśmy zlikwidowali niepotrzebne łóżka szpitalne. Z drugiej strony dobry dostęp do specjalistów i specjalistycznych badań w trybie ambulatoryjnym sprawiłby, że w szpitalach nie byłyby potrzebne miejsca dla chorych, którzy „kładą się na badania”. Byłyby też pieniądze choćby na wszczepianie endoprotez, na które teraz chorzy czekają latami.
Będą niezadowoleni
Najwięcej zbędnych łóżek, zdaniem naszego rozmówcy, jest w szpitalach powiatowych, gdzie często kładzie się pacjentów tylko po to, żeby szpital „wyrobił” kontrakt.
Najwięcej zbędnych łóżek, zdaniem naszego rozmówcy, jest w szpitalach powiatowych, gdzie często kładzie się pacjentów tylko po to, żeby szpital „wyrobił” kontrakt.
Obecna władza raczej nie zacznie zmniejszać ilości łóżek szpitalnych, widać, że wycofuje się z pomysłu. Właśnie z tego powodu, że ich ilość trzeba byłoby ograniczyć w powiatach. To mogłoby wpłynąć na poparcie dla partii rządzącej, bo w końcu to „Polska powiatowa” głównie popiera PiS.
Jego zdaniem potrzeba odwagi politycznej, żeby zmniejszyć ilość szpitalnych łóżek w Polsce. Jednak to mogłoby bardzo poprawić całą opiekę zdrowotną.
– Musiałby znaleźć się taki „Balcerowicz” w ochronie zdrowia, żeby do tego doszło – mówi ekspert. I dodaje, że jeśli nie zracjonalizuje się ilości łóżek w szpitalach przy jednoczesnym wsparciu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej to dalej będziemy dzielić biedę i godzić się na nie najlepszą jakość w ochronie zdrowia.
Potrzeba pieniędzy na likwidację kolejek do specjalisty
Niestety jak na razie resort zdrowia wspiera podstawową opiekę zdrowotną, co do której większość pacjentów nie miała dużych zastrzeżeń. Tu raczej nie było kolejek, czy problemów z brakiem dostępności.
Niestety jak na razie resort zdrowia wspiera podstawową opiekę zdrowotną, co do której większość pacjentów nie miała dużych zastrzeżeń. Tu raczej nie było kolejek, czy problemów z brakiem dostępności.
– Zwiększanie środków na podstawową opiekę zdrowotną przy jednoczesnym braku dodatkowych zdań jest zwyczajnie niegospodarne i nie poprawi sytuacji pacjentów – podsumowuje dr Gryglewicz.
Dobrze jest mieć blisko szpital w razie gdyby przytrafiła się konieczność bardziej skomplikowanego leczenia. Tylko, że wszyscy chcą leczyć się w dobrym szpitalu, gdzie pracują najlepsi specjaliści i koniec końców często nie korzystamy z lecznicy w niewielkim mieście. Jedziemy do Warszawy, Lublina, Krakowa, Katowic. Z poważniejszym zachorowaniem, na operację pójdziemy najchętniej do szpitala klinicznego. Nie ma więc sensu utrzymywania tylu miejsc na oddziałach małych placówek, tym bardziej, że będzie nas coraz mniej, nawet jeśli Program 500+ zachęci Polaków do posiadania większej liczby potomstwa.
Napisz do autora: [email protected]
