
Wczasy nad morzem, urlop nad jeziorem czy weekend w górach może zepsuć nam choroba. Zwykła infekcja wirusowa, czy przeziębienie może na tyle dać się we znaki, że potrzebujemy pomocy lekarza. Poza domem nie bardzo wiemy gdzie go szukać i najczęściej szukamy najbliższego SOR-u. Zupełnie niepotrzebnie, możemy iść do najbliższej przychodni podstawowej opieki zdrowotnej. Będzie szybciej i nie zajmiemy miejsca tym, którzy rzeczywiście potrzebują ratunku, a nie porady lekarskiej.
Jak tłumaczy Porozumienie Zielonogórskie, z jednej strony często brakuje świadomości, że do przychodni POZ można się zgłaszać także tam, gdzie nie mamy podpisanej deklaracji, a z drugiej zbyt łatwo wzywa się pogotowie lub udaje do szpitalnego oddziału ratunkowego bez uzasadnienia.
Do przychodni POZ zgłaszamy się z problemami, które nie stanowią bezpośredniego zagrożenia życia i nie są stanami nagłymi. Także wizyty domowe lekarzy POZ nie mają na celu zastępowania pogotowia.
Napisz do autora: [email protected]
