
Tym razem nie dali się skłócić i po raz pierwszy razem będą protestować. Przedstawiciele zawodów medycznych mówią dość niedofinansowanej ochronie zdrowia. Trudno im się dziwić bo decyzje obecnego kierownictwa resortu zdrowia i wieloletnie zaniedbania w reformowaniu i wspieraniu ochrony zdrowia doprowadziły do tego, że wszyscy stanęli pod przysłowiową ścianą - wszyscy, to znaczy pracownicy medyczni i chorzy.
„Podstawowym celem PZM jest zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia z 4 proc. PKB na 6,8 proc. a wraz z podwyżką nakładów ustawa o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia” – tłumaczą na swojej grupie na FB.
Przewodniczący mówi otwarcie, że rozmowy z Ministrem Zdrowia nie mają żadnego sensu, ponieważ nie ma on tak dużych kompetencji, żeby doprowadzić do wzrostu finansowania ochrony zdrowia. Chcieli więc, razem z przedstawicielami innych zawodów medycznych rozmawiać z premier Beatą Szydło, jednak nigdy im tej rozmowy nie umożliwiono. W ostatnim czasie zwrócili się nawet z prośbą o rozmowę do szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego, jednak do tej pory nie uzyskali odpowiedzi w tej sprawie.
Życie i zdrowie jest bezcenne mówią, ale to nie oznacza, że nic nie kosztuje. Przy odpowiedzialności, którą ponoszą pracownicy medyczni, to co się teraz dzieje można nazwać tylko upadlaniem.
Co to ma wspólnego ze zwykłym chorym? Otóż bardzo dużo. To nie pracownicy medyczni są winni temu, że chory musi miesiącami czekać na wizytę u lekarza, nie może doczekać się pomocy pielęgniarki, gdy leży w szpitalu, czekać tygodniami na wyniki np. badania laboratoryjnego, które odpowie na pytanie, czy jest ciężko chory, czy może to coś mniej groźnego.
Wielu specjalistów różnych zawodów medycznych wyjechało za granicę „za chlebem”, do innych nie garną się młodzi. Dochodzi do takich sytuacji, że np. w niektórych specjalizacjach lekarskich średnia wieku zbliża się do 50., to samo jest z pielęgniarkami.
Teraz medycy zorganizują manifestację i będą domagali się spotkania z premier Beatą Szydło. Jeśli ich postulaty nadal nie będą spełniane, choć nie chcą do tego dopuścić, będą musieli rozpocząć strajk generalny w ochronie zdrowia.
Sprostowanie Ministerstwa Zdrowia
Plan reformy, który przedstawił minister Konstanty Radziwiłł, przewiduje wzrost finansowania służby zdrowia w ciągu najbliższych dwóch lat – z 4,38% PKB w 2016 roku do 4,58% PKB w roku 2018. Wstępny projekt ustawy budżetowej i plan finansowy NFZ zakładają, że w 2017 roku planowane nakłady na zdrowie będą wyższe od planowanych w 2016 roku.
Napisz do autora: [email protected]
