
„Ruch zastąpi każde lekarstwo, ale żadne lekarstwo nie zastąpi ruchu”. Szczególnie w obecnych czasach warto o tym pamiętać. Siedzący tryb życia sprawia, że mamy wiele problemów zdrowotnych a jak już zachorujemy boimy się aktywności jak przysłowiowy diabeł święconej wody. To ogromny błąd. Aktywność fizyczna dostosowana do wieku, możliwości i problemów zdrowotnych może podarować nam dobre samopoczucie i dłuższe życie. Każdy powinien się ruszać, a wielu chorym, zamiast leków, doktor powinien przepisywać ruch na receptę.
Nie chodzi oczywiście o to, żeby każdy od przedszkolaka do emeryta przygotowywał się do maratonu. Nie chodzi nawet o to, żeby każdy biegał, bo taka jest moda. Natomiast każdy powinien robić to, co sprawia mu przyjemność i na co pozwala mu zdrowie.
Tak naprawdę wystarczy zwykły spacer, ale jak ktoś nie lubi to może iść na basen, pojeździć rowerem albo uprawiać nornic walking. Jeśli ktoś natomiast kocha jogę, to niech ją ćwiczy, woli pilates – świetnie. Chodzi o to, żebyśmy byli aktywni.
Ruch jest dla wszystkich 20,30,40-latkowie jeszcze czuja presję, że powinni się ruszać, bo dzięki temu będą lepiej wyglądać. Niestety już starsi zaczynają wykręcać się chorym kręgosłupem, słabym sercem, bolącymi stawami itd.
Ile razy można usłyszeć - nie pójdę na spacer, bo przecież mam chore kolana. I tak siedzą, ci nasi rodzice i dziadkowie. Wbrew pozorom większość ich dolegliwości nie powinno być wymówką, im potrzebna jest aktywność fizyczna, może bardziej niż zdrowym. Tylko taka, która jest dostosowana do ich możliwości i schorzeń.
Polska jest najszybciej starzejącym się społeczeństwem w Europie. 45 proc. zgonów w Polsce spowodowanych jest chorobami układu krążenia, a 26 proc. przez nowotwory. Do ich powstawania przyczynia się siedzący tryb życia, który wg WHO jest 4. przyczyną zgonów na świecie, co stanowi 9 proc. tych zgonów. Choć wydawać by się mogło, że tryb życia Polaków uległ poprawie (o 7 proc. spadła liczba osób palących papierosy, zwiększyła się o 14 proc. skuteczność leczenia nadciśnienia tętniczego), to niestety statystyki są nadal alarmujące.
Prof. Marek Kuch
Kardiolog, zastępca kierownika Kliniki Kardiologii, Nadciśnienia Tętniczego i Chorób Wewnętrznych II Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego
Trener i lekarz w jednej drużynie Lekarz Anna Plucik - Mrożek mówiła podczas konferencji prasowej, że tylko co piaty Polak ćwiczy, ale za to ćwiczy za mało, bo tylko raz w tygodniu. Natomiast 20 proc. Polaków nie ćwiczy, bo zabronił im tego lekarz. Jej zdaniem wielu chorym ten zakaz robi więcej złego niż dobrego.
– Walczymy o to, żeby wydłużyć życie Polaków w zdrowiu. Oczywiście 70-latek, który nie jest aktywny fizycznie nie powinien iść od razu na siłownię, bo zrobi sobie krzywdę. Trzeba dobrać aktywność do choroby. Chcemy pokazać, że ruch jest niezbędny. Musimy nauczyć trenerów jak ćwiczyć osoby z chorobami przewlekłymi – mówi Anna Plucik-Mrożek.
Prof. Jan Tylka, psycholog sportu z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie przypomina, że kiedyś pacjentom po zawale zakazywano aktywności fizycznej, a już od wielu lat wiemy, że ruch dla tych chorych jest jedną z form leczenia.
Przestrzegał jednak przed nadmiarem motywacji i współzawodnictwa przy aktywności fizycznej, co jego zdaniem spotyka się często wśród młodszych, aktywnych osób. Według profesora aktywność, w której ważny jest czas, dystans i to żeby być lepszym od sąsiada nie jest prozdrowotna.
– To robienie sobie krzywdy. Aktywność fizyczna powinna być przyjemnością – mówił.
Pomysł z USA Receptą na coraz bardziej chore społeczeństwo jest ruch. I, o ile widujemy pełne siłownie i kluby fitness, to nie tylko o to chodzi. Kluczem do rozwiązania wielu problemów zdrowotnych i elementem leczenia chorób przewlekłych i cywilizacyjnych jest fitness medyczny. Jest to jasny i klarowny system współpracy lekarza i trenera ze wsparciem dietetyka. Jak przekonują eksperci, którzy od lat wdrażają ten program w różnych krajach, ruchem można leczyć, a nawet wyleczyć, tylko trzeba wiedzieć jak.
Lek. med. Anna Plucik-Mrożek
Internistka i jedna z inicjatorek fitnessu medycznego w Polsce
– Kilka lat temu uznałyśmy, że w USA robią świetną robotę i chciałyśmy się od nich uczyć. Zdobyłyśmy niezbędne umiejętności, doświadczenia i certyfikaty, które pozwalają nam teraz na wprowadzenie fitnessu medycznego do Polski – tłumaczyła Małgorzata Perl, trenerka i inicjatorka idei fitnessu medycznego w Polsce.
Według badań faktycznie możemy mówić o ogromnym znaczeniu i potencjale fitnessu medycznego. Okazuje się bowiem, że regularne zajęcia mogą: zmniejszyć śmiertelność i ryzyko nawrotu raka piersi o 50 proc., zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka jelita grubego o 60 proc., zmniejszyć ryzyko rozwoju choroby Alzheimera o 40 proc., zmniejszyć ryzyko choroby wieńcowej i nadciśnienia tętniczego o ok. 40 proc., zmniejszyć ryzyko udaru mózgu o 27 proc. i zmniejszyć ryzyko rozwoju cukrzycy typu 2 o 58 proc.
Małgorzata Perl
Trenerka i inicjatorka idei fitnessu medycznego w Polsce
Zdaniem Ewy Kozdroń, kierownika Zakładu Metodyki Rekreacji AWF w Warszawie, dla starszych, w miarę sprawnych osób, nie ma prawdopodobnie lepszego lekarstwa na dłuższe życie i pomyślną starość niż odpowiednio dobrana, zaplanowana i konsekwentnie podejmowana rekreacja ruchowa. Wysiłek fizyczny chroni starsze osoby przed inwalidztwem i pomaga im uzyskać optymalny poziom funkcjonowania.
Resort wspiera Fitness medyczny dopiero wchodzi do Polski i jest jeszcze dużo do zrobienia. O ile jest wielu trenerów personalnych, to nie są oni jeszcze przygotowani do pracy z osobami przewlekle chorymi. Taką wiedzę zarówno lekarze, jak i trenerzy będą mogli zdobywać podczas specjalnych warsztatów przygotowanych przez Fundację Zaskoczeni Wiekiem.
Pomysłodawcy większego wykorzystania ruchu do poprawy zdrowia Polaków maja jak najbardziej wsparcie resortu zdrowia, który chce promować prozdrowotne inicjatywy.
Dr Jarosław Pinkas
Wiceminister zdrowia
Wiele chorób cywilizacyjnych byłoby jedynie pozycją w lekarskich podręcznikach gdybyśmy dali namówić się na… codzienny spacer. Tylko tyle. Wielu z nas zupełnie się nie rusza. Rano wsiadamy w samochód, jedziemy do pracy, później siedzimy przed komputerem, następnie wychodzimy z pracy i znowu do samochodu. W domu siadamy przed telewizorem, komputerem, tabletem i tak w kółko. Niestety natura jest bezlitosna i wcześniej, czy później wystawi nam za to słony rachunek.
Napisz do autora: [email protected]
