
– Idę na czele marszu. Myślę, że jest nas ok. 30 tys. Po raz pierwszy protestujemy ramię w ramię. To największy sukces dzisiejszego protestu – relacjonuje dla naTemat Roman Badach-Rogowski, przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego. "Mniej biurokracji, więcej pieniędzy!" - tak na ulicach Warszawy skandują przedstawiciele służby zdrowia.
REKLAMA
Po raz pierwszy w manifestacji biorą udział wszyscy przedstawiciele białego personelu: lekarze, pielęgniarki, dietetycy, logopedzi, farmaceuci i psychologowie. Postulują o poprawę warunków pracy i zwiększenieTekst linka nakładów na ochronę zdrowia.
– Około 15.00 rozpoczniemy wiec, ale jeśli dojdziemy na plac Konstytucji wcześniej, nie będziemy trzymać tłumu – relacjonuje na gorąco Badach. – Mamy poparcie wszystkich zawodów lekarskich. Jeszcze nigdy nie byliśmy tak zgodni – mówi.
Protestujący czują się oszukani przez PiS, który dużo im obiecywał w kampanii wyborczej. Żądają sześcioprocentowego zwiększenia PKB, obecnie jest tylko 4,2 procent. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca przynajmniej 6 proc. nakładów. Na razie minister zdrowia Konstanty Radziwiłł obiecał taki wzrost ale... dopiero za dziesięć lat.
W proteście nie bierze udziału jedynie NSZZ Solidarność – Im nie po drodze z naszymi postulatami. Ale z nami jest także OPZZ oraz Forum – mówi nam Badach. Do tej pory zawody medyczne były ze sobą skonfliktowane, dlatego tak ważna jest jedność.
Napisz do autora: [email protected]
