
Wbrew temu, co zwolennicy zaostrzenia prawa aborcyjnego mówili ostatnio w debatach sejmowych, dokonanie zgodnej z prawem aborcji, jest w Polsce arcytrudne. Nie mówiąc już o tym, że w polskich szpitalach nie zabija się dzieci na masową skalę, a ginekolodzy nie są katami, tylko lekarzami, którzy ratują codziennie życie wielu ludziom.
Chodzi tu przede wszystkim o jedno sejmowe wystąpienie. Z ust Mariusza Dzierżawskiego z Pro Prawo do Życia, wnioskodawcy projektu „Stop aborcji” podczas debaty sejmowej na temat projektu ustawy zaostrzającej prawo aborcyjne w Polsce, padło wiele mocny słów, które niestety nie do końca są prawdziwe. Fałszywe dane i okrutni lekarze Dzierżawski przekonywał posłów, że w Polsce na masową skalę wykonuje się późne aborcje, w 5. i 6. miesiącu ciąży. Mało tego, stwierdził że sprawozdania rządowe dotyczące liczby wykonywanych zgodnie z prawem aborcji w Polsce są nierzetelne, ponieważ z danych NFZ wynika, że w Polsce wykonuje się dwa razy więcej takich zabiegów przerywania ciąży.
Mariusz Dzierżawski
Wypowiedź z debaty sejmowej dotyczącej projektu ustawy antyaborcyjnej.
Powiedział również, że lekarze mają ludzi leczyć, a nie zabijać.
Zacznijmy więc od statystyk dotyczących zgodnego z prawem przerywania ciąży w Polsce. Jak podawało niedawno Ministerstwo Zdrowia, w 2015 r. wykonano 1044 legalnych zabiegów przerwania ciąży. W jednym przypadku, z powodu gwałtu. Większość aborcji została wykonano z powodu prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. W 43 przypadkach zakończono ciążę z powodu zagrożonego życia matki.
Ilość legalnie wykonywanych w Polsce aborcji rośnie, bo np. w 2008 r. było ich tylko 500. Jednak nie ma się co dziwić. Zwykle powodem usunięcia ciąży są ciężkie, nieodwracalne wady płodu, a ryzyko ich powstania rośnie wraz z wiekiem rodziców dziecka. Ginekolodzy już od pewnego czasu alarmują, że zbyt długo zwlekamy z macierzyństwem. Więc być może wzrost jest zwyczajnie konsekwencją tego zjawiska. Oczywiście odkładanie macierzyństwa ma swoje powody - społeczne i ekonomiczne.
Twierdzenie, że w Polsce masowo dochodzi do zorganizowanego zabijania dzieci sugeruje, że aborcje wykonuje się w Polsce „taśmowo”, a to nieprawda. Nawet jeśli kobieta ma według prawa możliwość przerwania ciąży, to załatwienie wszystkich procedur nie jest proste, szczególnie kiedy trafi na lekarzy, którzy są przeciwnikami aborcji. Wtedy często decyzja o przerwaniu ciąży jest przesuwana w czasie, kobieta chodzi od lekarza do lekarza, jest traktowana jak przysłowiowe śmierdzące jajo.
Szukają pomocy w dużych miastach W ministerialnych statystykach dotyczących aborcji widać, że najwięcej tych zabiegów wykonywanych jest w województwie mazowieckim, najmniej w lubelskim i podkarpackim. Lubelskie i podkarpackie to regiony bardziej tradycyjne, więcej jest tam też przeciwników przerywania ciąży. Nie znaczy to jednak, że mieszkanki tych województw nie wykonują zgodnej z prawem aborcji. Zwyczajnie, bojąc się ostracyzmu społecznego, nie mogąc uzyskać pomocy od lekarzy, jadą np. do Warszawy lub Łodzi.
Warto przypomnieć kiedy tak naprawdę, zgodnie z obowiązującym prawem, można w Polsce przerwać ciążę. Jak informuje naTemat Ministerstwo Zdrowia przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza w przypadku gdy: ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej; badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.
Do przerwania ciąży jest wymagana pisemna zgoda kobiety. W przypadku małoletniej lub kobiety ubezwłasnowolnionej całkowicie jest wymagana pisemna zgoda jej przedstawiciela ustawowego. W przypadku małoletniej powyżej 13. roku życia jest wymagana również jej pisemna zgoda. Natomiast w przypadku małoletniej poniżej 13. roku życia jest wymagana zgoda sądu opiekuńczego, a małoletnia ma prawo do wyrażenia własnej opinii. U kobiety ubezwłasnowolnionej całkowicie jest wymagana także pisemna zgoda tej osoby, chyba że na wyrażenie zgody nie pozwala stan jej zdrowia psychicznego. W razie braku zgody przedstawiciela ustawowego, do przerwania ciąży jest wymagana zgoda sądu opiekuńczego.
To, że płód jest upośledzony lub nieuleczalnie chory musi stwierdzić inny lekarz, niż ten który dokona przerwania ciąży. Natomiast istnienie prawdopodobieństwa, że ciąża powstała w wyniku czyny zabronionego, potwierdza prokurator.
To, że ciąża zagraża życiu lub zdrowiu kobiety lub istnieje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu stwierdza lekarz posiadający tytuł specjalisty, orzekający o wadzie genetycznej płodu na podstawie badań genetycznych lub lekarz posiadający tytuł specjalisty w zakresie położnictwa i ginekologii, orzekający o wadzie rozwojowej płodu, na podstawie obrazowych badań ultrasonograficznych wykonywanych u kobiety ciężarnej.
Natomiast wystąpienie okoliczności wskazujących, że ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, stwierdza lekarz posiadający tytuł specjalisty w zakresie medycyny właściwej ze względu na rodzaj choroby kobiety ciężarnej.
Nie są to więc przypadkowe decyzje jakiegokolwiek lekarza, a naprawdę dość skomplikowane procedury. Istnieją również ramy czasowe, w których trzeba się zmieścić, żeby móc dokonać dozwolonego przerwania ciąży.
Jak tłumaczy Milena Kruszewska, rzecznik prasowy Ministra Zdrowia, w przypadkach, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu przerwanie ciąży jest dopuszczalne do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej. W przypadku, gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego przerwanie ciąży jest dopuszczalne, jeżeli od jej początku nie upłynęło więcej niż 12 tygodni.
Dane NFZ mogą być mylące No ale ile jest tak naprawdę aborcji wykonywanych zgodnie z prawem? Mariusz Dzierżawski twierdzi, że NFZ sprawozdaje ich dwa razy tyle co Ministerstwo Zdrowia. Niestety bardzo się myli.
Milena Kruszewska
Rzecznik Prasowy Ministra Zdrowia
Nie wiem jakie dokładnie dane z NFZ Mariusz Dzierżawski miał na myśli, bo nie sprecyzował tego w swojej wypowiedzi, ale przy analizowaniu danych NFZ rzeczywiście łatwo o pomyłkę szukając procedur dotyczących aborcji. Przykładowo łyżeczkowanie macicy, może być świadczeniem medycznym, które będzie się kwalifikowało jako aborcja, ale łyżeczkowanie macicy wykonuje się również po poronieniach, obumarciu ciąży a także w przypadku nieprawidłowych krwawień z macicy. Rzeczywiście dane z NFZ mogą być w tym względzie bardzo mylące i warto to wiedzieć, zanim zacznie się oskarżać resort zdrowia o fałszowanie ilości aborcji. Taka manipulacja jest tym bardziej mało prawdopodobna teraz, kiedy resortem kieruje Konstanty Radziwiłł, którego antyaborcyjne poglądy są wszystkim znane.
Samorząd zajmie się, jeśli padną nazwiska Podczas sejmowej debaty na wypowiedź Dzierżawskiego zareagowała m.in. Ewa Kopacz, która wskazywała, że obraża on lekarzy sugerując, że mordują dzieci.
Tego oburzenia nie podzieliła jednak Naczelna Izba Lekarska. Zapytaliśmy, czy samorząd lekarski będzie reagować na wystąpienie Mariusza Dzierżawskiego, jego wypowiedzi, w których stwierdził, że w polskich szpitalach dochodzi do zorganizowanego zabijania dzieci.
Katarzyna Strzałkowska, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej odpowiedziała naTemat, że jeżeli tylko zostaną podane imiona i nazwiska lekarzy, którzy zdaniem występującego popełnili przewinienie zawodowe to sprawą zajmie się rzecznik odpowiedzialności zawodowej.
Oczywiście chodzi tu o zajęcie się lekarzami, nie panem Dzierżawskim. A szkoda, bo gdybym była ginekologiem, pracującym w szpitalu, to po wysłuchaniu jego wystąpienia czułabym się głęboko urażona.
Niestety retoryka zwolenników zaostrzenia ustawy aborcyjnej nie zmienia się od lat a ich wypowiedzi bywają krzywdzące nie tylko dla kobiet. Może w dyskusji publicznej warto jednak przytaczać argumenty poparte dowodami, zamiast opowiadać rzeczy, w które już nikt nie chce wierzyć.
Napisz do autora: [email protected]
