Leki "na wrzody" to nie środki poronne.
Leki "na wrzody" to nie środki poronne. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta

Natalia Przybysz opowiedziała całej Polsce o swojej aborcji, którą wykonała w zagranicznej klinice. Jednak zanim to zrobiła, jak mówi, lekarz doradził jej by brała lek stosowany w chorobie wrzodowej żołądka. Miał zadziałać poronnie. To trochę dziwne, że lekarz doradził takie rozwiązanie, ponieważ dla specjalistów to dość egzotyczne i mało skuteczne rozwiązanie zakończenia ciąży.

REKLAMA

– Szczerze wątpię, że lekarz doradził coś takiego. Jednak panie, które są w trudnej sytuacji związanej z ciążą i szukają rozwiązania próbują naprawdę najróżniejszych nieskutecznych metod przerwania ciąży. Leki przeciwko chorobie wrzodowej żołądka to nie są leki powodujące poronienie – tłumaczy naTemat dr Leszek Borkowski, farmakolog.

Tabletki na wrzody, cytotec, bardzo silne. Ona trafia do lekarza. Lekarz mówi: „Nic nie mogę zrobić, ale jeśli uda się pani kupić takie tabletki, to wtedy możemy porozmawiać”. I okazuje się, że wystarczy pójść do internisty i powiedzieć, że lekarz wyjechał, a ma się wrzody i potrzebuje się tych tabletek, więc dostaje się je na luzie. Pojawia się poczucie wstępnego zwycięstwa. Ona zjada te tabletki przez dwa tygodnie, coraz więcej, zgodnie z zaleceniem lekarza, który powtarza tylko: „Jeszcze, jeszcze, jeść, jeść”. Zazwyczaj te tabletki działają szybko, ale w przypadku tej dziewczyny nie – jest jak sejf, jak forteca. Jest wykończona, dostaje dreszczy, gorączki, boi się, bo ma poczucie nieodwracalności procesu, który już się zaczął, ale trwa zdecydowanie za długo. W końcu zjada ostatnią, 42. tabletkę. Myślała, że ma taki wrażliwy organizm, bo dostaje migreny po kawie. Tymczasem nic się nie dzieje poza tym, że czuje się fatalnie pod każdym względem – telepie nią gorączka, jest jak naćpana.Więcej

Natalia Przybysz

Fragment wywiadu opublikowanego w Wysokich Obcasach

Oszuści zarabiają na kobiecym nieszczęściu Historia Natalii Przybysz jest oczywiście potwierdzeniem tego. Jednak na forach internetowych możemy znaleźć wiele informacji na temat leku stosowanego w leczeniu stawów, lub wspomnianego przez Natalię Przybysz leku przeciwko chorobie wrzodowej żołądka. W dużej mierze o właściwościach poronnych leków piszą ich nie zawsze uczciwi sprzedawcy. Wspomniane leki są sprzedawane na receptę w aptece lub właśnie przez internetowych „sprzedawców” po wyższej cenie niż ta apteczna.

Producenci obu farmaceutyków podają jako możliwe skutki uboczne zażywania wspomnianych leków: krwotoki miesiączkowe, bolesne miesiączkowanie, skurcze macicy, zapalenie pochwy, krwawienia międzymiesiączkowe, przedłużone krwawienia miesięczne, krwawienia po okresie menopauzy.

Jak każde skutki uboczne mogą wystąpić, ale nie muszą - to po pierwsze. Po drugie, jeśli nawet wystąpią to niekoniecznie doprowadzą do poronienia. Jeśli nawet doprowadzą, to i tak trzeba zgłosić się do lekarza, ponieważ często potrzebne jest łyżeczkowanie macicy, żeby nie doszło do zakażenia spowodowanego pozostałościami po poronionej ciąży.

Leki teratogenne Generalnie leki, które są w Polsce dostępne na receptę lub bez niej, a których nie można brać w ciąży, mogą doprowadzić do poronienia ale wcale nie muszą.

Leki, których kobieta nie może przyjmować w ciąży najczęściej zagrażają prawidłowemu rozwojowi płodu. Doprowadzają do jego deformacji i czasami, ale nie zawsze, obumarcia i poronienia. Jednak nie są to środki poronne.

Dr Leszek Borkowski

Farmakolog

Istnieje oczywiście aborcja farmakologiczna, jednak stosowane w jej ramach leki nie są w ogóle dostępne w polskich aptekach. Niektóre panie próbują je kupić za granicą przez internet, co skwapliwie wykorzystuje wielu naciągaczy.

Jeśli rzeczywiście to lekarz doradził Natalii Przybysz aborcję poprzez branie leku przeciwko wrzodom żołądka, to Natalia powinna zmienić lekarza. Jednak mam wrażenie, że tych porad mógł udzielać dr Google, a ten nie zawsze dobrze doradza.

Napisz do autora: [email protected]