Facebook to zdrowie, ale nie zawsze.
Facebook to zdrowie, ale nie zawsze. fot. facebook

To, że kontakty z ludźmi wpływają na długość życia, wiadomo od czasu badań Lisy Berkman z 1979 roku. Teraz okazuje się, że również wirtualne więzi mają podobny skutek. Ryzyko śmierci jest o 12 proc. mniejsze u tych ludzi, którzy korzystają z Facebooka niż u tych, którzy go nie używają.

REKLAMA
Badanie przeprowadzili naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego (USA). Pod lupę wzięli osoby urodzone w latach 1945-1989 i podzielili je na dwie grupy: korzystających z Facebooka i tych, którzy tego nie robią lub oddają się temu zajęciu bardzo rzadko.
Naukowcy przeanalizowali sześciomiesięczną aktywność wszystkich badanych na Facebooku. Uwzględnili liczbę zamieszczanych postów, zdjęć, znajomych, płeć, wiek, oraz status związku, a także to, ile czasu badani spędzali w popularnym serwisie społecznościowym.
Okazuje się, że ryzyko śmierci osób korzystających z Facebooka jest o 12 proc. mniejsze. Jednak musi być to aktywność umiarkowana, która uzupełnia relacje ze świata rzeczywistego. Nadal podstawowe znaczenie mają osobiste spotkania z przyjaciółmi i znajomymi.
Kilka dni temu Lidia Pustelnik pisała w naTemat, że podczas gdy polski rząd interweniuje w sprawie zablokowanych kont narodowców na Facebooku, niemiecka prokuratura oskarża serwis społecznościowy o nieusuwanie rasistowskich wpisów.
źródło: Onet