
Już od pewnego czasu kobiety podpisują się pod petycją w sprawie odebrania prawa wykonywania zawodu prof. Bogdanowi Chazanowi. Teraz z kolei podpisy pod petycją w obronie profesora zbiera Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny. Niestety ani jedna, ani druga petycja, choćby podpisało się pod nimi nawet kilka milionów osób nie sprawi, że profesor straci lub utrzyma prawo wykonywania zawodu. Tak to nie działa.
Sądy lekarskie nakładają wiele kar na lekarzy, którzy łamią prawo, jednak kara pozbawienia prawa wykonywania zawodu jest tą najwyższą wymierzaną przez sąd lekarski i nie jest orzekana bardzo często.
Skargi anonimowe zwykle pozostają bez rozpoznania z uwagi na brak faktycznej możliwości uzupełnienia danych zawartych w takiej informacji lub sprawdzenia faktów w tym zakresie. Petycję zamieszczoną na stronie internetowej należy traktować jako dokument anonimowy. Jeżeli osoby, których imiona i nazwiska są zamieszczone pod tą petycją, uważają, że mogło dojść przez danego lekarza do popełnienia określonego przewinienia zawodowego, mogą skierować odpowiednią informację (skargę) do właściwego okręgowego rzecznika odpowiedzialności zawodowej, który podejmie działania przewidziane w ustawie o izbach lekarskich.
Cóż wniosek jest jeden – obie petycje są niewiele warte. Co innego gdyby kobiety, które uważają, że prof. Chazan zachował się wobec nich nieprofesjonalnie, leczył je niezgodnie ze sztuką lub zachowywał się nieetycznie, złożyły na niego osobiście skargi do rzecznika odpowiedzialności zawodowej. Prof. Chazan jest członkiem Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie i właśnie do Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej w Warszawie należałoby takie skargi złożyć.
Napisz do autora: [email protected]
