
Decyzja Ministerstwa Zdrowia, dotycząca ograniczenia sprzedaży leków bez recepty w sklepie spożywczym, czy na stacji benzynowej uderzy w rolników, którzy już protestują przeciwko tym zmianom.
Rolnicy protestują, jednak nie wiadomo, czy ktoś ich wysłucha. Krajowa Rada Izb Rolniczych stanowczo sprzeciwia się projektowi rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 2 stycznia 2017 r. w sprawie produktów leczniczych dopuszczonych do obrotu poza apteką.
W tej dyskusji nie można zapominać o dostępie do podstawowych leków dla mieszkańców wsi i mniejszych miejscowości. W obecnym projekcie rozporządzenia, pomimo naszych apelów, niestety go pominięto. 15 milionów Polaków mieszka na terenach wiejskich i w mniejszych miejscowościach. Apteka ogólnodostępna nie ma ekonomicznej racji bytu w większości przypadków na tych obszarach, a nawet jeżeli znajduje się w pobliskiej większej miejscowości czy mieście, to często nie jest otwarta w weekendy, a gdy jest, to jedynie bardzo krótko w soboty. Stąd niezrozumiała pozostaje decyzja Ministra Zdrowia o wycofaniu prawie 2/3 substancji z rynku pozaaptecznego.
Przypomnijmy, że według zmian proponowanych przez resort zdrowia, poza apteką nie będzie można np. dostać popularnych leków z kwasem acetylosalicylowym i dodatkiem kofeiny do rozpuszczania w wodzie, czy tabletek "na grypę" z paracetamolem i innymi składnikami stosowanych przy przeziębieniach. Można będzie jedynie kupić kwas acetylosalicylowy w tabletkach bez dodatków np. popularną polopirynę lub aspirynę albo tabletki jedynie z paracetamolem, bez dodatków.
Napisz do autora: [email protected]
