
To, że czekają nas zmiany w kwestii tego, jakie leki i preparaty lecznicze będziemy mogli kupić poza apteką, czyli w sklepie spożywczym i na stacji benzynowej, jest już pewne. Część leków zniknie ze sklepowych półek, inne mają być w mniejszych dawkach i opakowaniach. Zmian obawiają się nie tylko producenci leków, ale również mieszkańcy wsi i małych miejscowości, którzy mają daleko do apteki i często korzystają ze sklepowego asortymentu leków.
Jak podaje PASMI Polski Związek Producentów Leków bez Recepty, z rynku pozaaptecznego znikną znane pacjentowi leki, które były kupowane w sklepach i na stacjach benzynowych nawet od ponad kilkudziesięciu lat.
Taką zmianę resort zdrowia argumentuje troską o pacjenta, podnoszeniem bezpieczeństwa stosowania leku, przy zachowaniu jego dostępności. Tym bardziej jest to zaskakujące, iż w rzeczywistości żadne z tych kryteriów nie jest spełnione. Dla obu z powyższych substancji standardem terapeutycznym w leczeniu bólu i gorączki jest dawka 500 mg. Jej skuteczność potwierdzono w badaniach klinicznych. Obniżenie maksymalnej dawki z 500 mg do 300 mg w konsekwencji spowoduje, iż pacjent zamiast jednej tabletki weźmie 2 lub nawet 3 w celu uzyskania odczuwalnego efektu. Taka zmiana długookresowo doprowadzi do zwiększenia zużycia leków, a przecież ograniczenie sprzedaży pozaaptecznej miało na celu zmniejszenie spożycia tych produktów.
Wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda uspokaja jednak, że cały czas trwają jeszcze konsultacje zewnętrzne, ale idea zmian powinna być dla wszystkich jasna.
Leki przeciwbólowe, na nadkwasotę, środki do odkażania ran – to są preparaty, które generowały i będą generować największy obrót pozaapteczny. Potrzeby ludzi w tej kwestii raczej się nie zmieniają. Osoby, które mają utrudniony dostęp do apteki czy lekarza, wcale nie będą płacić więcej. Myślę wręcz, że będzie taniej, bo nie będą musieli kupować dużych opakowań leków, a tylko tę niewielką ilość, która doraźnie jest im potrzebna. Do tej pory nie mieli wyboru, często musieli kupić duże opakowanie. Jeśli będą potrzebowali większej ilości leków, to kupią je w aptece, gdzie mogą zasięgnąć porady farmaceuty, ewentualnie pójdą do lekarza, który zaleci odpowiednie leczenie.
Jednak zdaniem PASMI mogą być problemy z dostępem do leków w nowych dawkach, ponieważ producenci nie są przygotowani na zmiany linii produkcyjnych. PASMI podaje, że w przypadku np. paracetamolu zaproponowana maksymalna dopuszczalna moc na poziomie 300 mg implikuje brak dostępności leku na rynku pozaaptecznym.
Minister Łanda uspokaja i mówi, że resort zdrowia czeka na uwagi i je dokładnie przeanalizuje. W kwestii dawek substancji czynnych w tabletce, tłumaczy, że jest to jeszcze otwarta kwestia.
Tu trzeba zwrócić uwagę na to, jaka dawka jest rzeczywiście w badaniach klinicznych i w charakterystyce produktu leczniczego, np. paracetamolu i ibuprofenu. Sprawdzimy wniesione postulaty. Pamiętajmy, że jest też sprawa dawkowania niektórych z tych leków u dzieci. Dodatkową kwestią dotyczącą niesteroidowych leków przeciwbólowych jest tzw. efekt sufitowy. Podnoszenie dawki jest coraz mniej skuteczne. Nie daje większego efektu przeciwbólowego, natomiast zwiększa ryzyko wystąpienia działań niepożądanych.
Jednak zdaniem Ewy Jankowskiej, prezes PASMI, proponowana zmiana, pomimo iluzorycznego pozostawienia przez Ministerstwo Zdrowia obrotu pozaaptecznego, a nawet jego rozszerzenie o kolejne substancje jest w rzeczywistości zamknięciem tego kanału sprzedaży leków.
Projekt poselski ustawy dotyczącej aptek zakłada m.in., że aptekę będzie mógł otworzyć tylko farmaceuta, który nie mógłby prowadzić więcej niż czterech takich placówek. Dodatkowo jedna apteka miałaby przypadać na 3 tys. osób, a poszczególne punkty musiałoby dzielić przynajmniej 500 m. Takie propozycje oczywiście zablokują otwieranie aptek sieciom.
Ta ustawa jest dla resortu zdrowia bardzo istotna i minister zdrowia rekomenduje jej przyjęcie w całości. Natomiast, jak wyjaśnia minister Łanda, Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów przyjął wszystkie postulaty zawarte w tym projekcie, poza jednym – „apteka dla aptekarza”. Zalecono, by usunąć ten zapis i żeby w przyszłości każdy mógł być właścicielem apteki.
My nie wprowadzamy moratorium, co byłoby bardzo mocnym ruchem i znacznie twardsze niż projekt poselski. Popieramy wprowadzenie projektu poselskiego, który petryfikuje stan obecny z możliwością tworzenia aptek rozsądnie, zgodnie z kryteriami populacyjno-geograficznymi, osobowe, a nie kapitałowe, co zapobiega nielegalnemu wywozowi leków refundowanych. Natomiast ten projekt poselski pozwoli nam na spokojne prowadzenie konsultacji zewnętrznych i procedowanie przez Sejm, Senat dużej nowelizacji Prawa farmaceutycznego. Bez wprowadzenia poselskiego projektu mogłoby dochodzić podczas procedowania nad Prawem farmaceutycznym do wielu bardzo negatywnych efektów na rynku farmaceutycznym i ja bym się tego obawiał, dlatego minister zdrowia rekomenduje zapisy projektu poselskiego.
Napisz do autora: [email protected]
