
Jak mówi naTemat Jadwiga Pawłowska-Machajek, prezeska Fundacji Parkinsona, istnieje mit, wierzą w niego nawet niektórzy lekarze. Patrzą na kogoś takiego jak Jadwiga, osobę czterdziestoparoletnią i mówią: jak to choroba Parkinsona w tym wieku. To niemożliwe. Niestety, możliwe, a nawet wcale nie takie rzadkie.
Choroba zaczyna się niepostrzeżenie, zaskakuje nieprzygotowanych na nią ludzi, czasami bardzo młodych, którzy mają przed sobą całe życie.
Mój maż zawsze mówi, że ta choroba zakrada się do domu jak złodziej. Po cichu, pomału, dzień po dniu. U mnie zaczęło się od tego, że miałam problemy z wytarciem mojego syna po kąpieli. Nie mogłam zawinąć dziecka w ręcznik, chwycić ręcznik żeby cokolwiek zrobić. Moje ręce były jakby bezwładne. Dziewięć lat temu, kiedy postawiono mi diagnozę, mój syn był małym chłopcem - miał 6 lat.
Choroba Parkinsona jest znana lekarzom przynajmniej od 200 lat. To jedna z najczęstszych chorób zwyrodnieniowych układu nerwowego. Do tej pory jest schorzeniem nieuleczalnym, choć odpowiednio dobrane leczenie pozwala przeżyć aktywnie kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. Nie ustalono też ostatecznie jakie czynniki wywołują chorobę. W jej powstaniu najprawdopodobniej biorą udział czynniki genetyczne i środowiskowe. Ryzyko zachorowania zmniejsza: aktywność fizyczna, picie kawy, niewielkie ilości alkoholu (większe działają przeciwnie), niesteroidowe środki przeciwzapalne i jak twierdzą niektórzy lekarze… palenie papierosów, przez które można jednak zachorować na wiele innych groźnych chorób z całą gamą nowotworów włącznie. Na chorobę Parkinsona chorowali m.in.: św. Jan Paweł II, Muhammad Ali, Salvador Dali. 11 kwietnia obchodzimy Światowy Dzień Chorych na Chorobę Parkinsona.
– Nie na darmo lekarze nazywają ten okres choroby "miodowym miesiącem", który kojarzy się z nowożeńcami, weselem, radością. Cały problem, przynajmniej w Polsce, jeśli chodzi o leczenie choroby Parkinsona, zaczyna się wtedy gdy po 5-6 latach chory musi brać coraz więcej leków. Ten okres lekarze nazywają "rajem utraconym” – wyjaśnia nam Wojciech Machajek, mąż założycielki Fundacji Parkinsona.
Podstawowe objawy choroby Parkinsona to: spowolnienie i zubożenie ruchów, trudności z wykonywaniem ruchów precyzyjnych, chód szurający, drobnymi kroczkami, brak fizjologicznych współruchów (balansowania kończyn górnych) i trudności w rozpoczęciu ruchów, sztywność mięśniowa, drżenie spoczynkowe.
Jadwiga na pierwszy rzut oka nie wygląda na osobę chorą. Jednak utrzymanie się w takiej formie, oznacza codzienną, tytaniczną pracę. Dla Jadwigi ogromnym wsparciem jest tu mąż.
Oczywiście polski system ochrony zdrowia nie rozpieszcza chorych na Parkinsona. Jedna sprawa to brak refundacji części niezbędnych leków. Druga to choćby dostęp do specjalistów. Jak tłumaczy Wojciech Machajek, do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej nie ma jakichś specjalnych kolejek, ale już do neurologa, który ma postawić rozpoznanie choroby, zwykle trzeba iść prywatne, bo w ramach ubezpieczenia trudno się doczekać.
Jeśli już człowiek dostanie się do neurologa, to trzeba pamiętać, że nie każdy jest w stanie pomóc. Mamy w Polsce niewielu neurologów specjalizujących się w chorobie Parkinsona. W Lublinie np. jest jeden taki neurolog. W sumie trudno się dziwić, w leczeniu tej choroby trudno o spektakularne sukcesy. W Polsce jest ok. 80 tys. chorych na chorobę Parkinsona i ok. 100 neurologów, którzy zajmują się leczeniem tej choroby.
Przy diagnozowaniu choroby Parkinsona, jak tłumaczy mąż Jadwigi, wykonuje się tomografię komputerową lub rezonans magnetyczny. Jednak czasami zmian nie widać, tak było u Jadwigi, która ewidentnie była w złej kondycji, a w badaniach nic nie wychodziło. Wtedy podje się lewodopę. Jeśli jest pozytywna reakcja na leczenie, to jest to potwierdzeniem diagnozy.
