
Najpierw są odchylenia w morfologii krwi - zwiększona ilość białych krwinek, później może wystąpić niedokrwistość i małopłytkowość. W miarę postępu choroby pojawia się powiększenie węzłów chłonnych, śledziony, zwiększona podatność na zakażenia. Przewlekła białaczka limfocytowa najczęściej rozpoznawana jest powyżej 65. roku życia, czyli u naszych rodziców i dziadków.
Zarówno dla jednych chorych jak i drugich informacja o tym, że są cierpią na przewlekłą białaczkę limfocytową jest bardzo obciążająca. Stan tych, którzy po rozpoznaniu nie wymagają terapii, jest na bieżąco monitorowanych. Dla nich każda wizyta w laboratorium, żeby wykonać morfologię krwi, jest niezwykle stresująca - obawiają się postępu choroby i konieczności leczenia. Ci, którzy leczenie rozpoczynają, boją się z kolei powikłań, działań niepożądanych a także braku skuteczności leczenia.
Leczenie
W ostatnich latach dokonał się istotny postęp w leczeniu PBL dzięki wprowadzeniu tzw. terapii celowanych. Standardem leczenia pierwszej linii stała się immunochemioterapia. Dzięki dołączeniu do tradycyjnej chemioterapii przeciwciał monoklonalnych skierowanych przeciw cząsteczce CD20 obecnej na powierzchni komórek białaczkowych uzyskano wydłużenie czasu przeżycia chorych. Kolejną, nowszą metodą są leki, które hamują przewodzenie przez receptor limfocytu B sygnałów istotnych dla przeżycia komórek białaczkowych. Są one skuteczne u chorych, u których występuję oporność na immunochemioterapię lub odpowiedź na leczenie trwa krótko oraz u chorych z zaburzeniami cytogenetycznymi (delecja 17p), które warunkują oporność na standardowe metody terapii.
Mimo że w wielu wypadkach PBL jest chorobą, która na początku nie wymaga leczenia a jedynie obserwacji, to w Polsce średni odsetek 5-letnich przeżyć z przewlekłą białaczką limfocytową jest niższy o ponad 18 proc. niż średnia w Europie. Według raportu "Biała Księga - PBL", winne są temu ograniczona dostępność do nowoczesnego leczenia i diagnostyki oraz niewystarczająca liczba hematologów.
Jak wskazuje raport jeszcze 4 lata temu chorzy na agresywną postać przewlekłej białaczki limfocytowej, nie mieli szans na leczenie - dziś nowoczesnym standardem w leczeniu tej grupy chorych są przełomowe terapie - drobnocząsteczkowe terapie celowane, przeciwciała monoklonalne. Niestety wciąż nie są one dostępne dla polskich pacjentów. Polska jest jedynym krajem środkowo-wschodniego regionu Europy, w którym brakuje refundacji innowacyjnych terapii dla chorych z tą agresywną odmianą PBL. Mimo podejmowanych starań, dotychczas żadna z 3 terapii: ibrutynib, obinutuzumab czy ofatumumab nie została sfinansowana ze środków publicznych.
Autorzy zwracają również uwagę na niewystarczającą liczbę lekarzy hematologów. Obecnie na 100 000 mieszkańców przypada 1,3 tys. hematologów – jest to jeden z najgorszych wskaźników na tle krajów UE. Sytuacja ta skutkuje długimi kolejkami i odległymi terminami konsultacji hematologicznych.
