
Masz 19 lat i uwielbiasz tańczyć. Na parkiecie spędzasz każdą wolną chwilę. Fakt, czasem ćwiczysz do upadłego, ale przecież zawody same się nie wygrają. Pewnego dnia po dość ostrym treningu czujesz ból w dolnej części pleców. Oczywiście, że się nie przejmujesz - bo to pierwszy raz się przetrenowałaś? Następnego dnia, jak zwykle wciągasz trykoty i biegniesz ćwiczyć. Taka sytuacja trwa kilka miesięcy - ból atakuje, a ty dziarsko mu się nie dajesz. Kiedy w końcu idziesz do lekarza, zamiast zalecenia, żeby trochę przystopować z treningami, słyszysz tajemniczy skrót: ZZSK.
- Byłam przerażona - tak swoją reakcję na powyższą diagnozę opisuje Aleksandra Serafin. 21-letnia studentka fizjoterapii od dwóch lat zmaga się z zesztywniającym zapaleniem stawów kręgosłupa. I choć nazwa rzeczywiście nie brzmi zachęcająco, to sama choroba, choć poważna, w powszechnej świadomości właściwie nie istnieje.
Aleksandra Serafin
Wbrew pozorom, ZZSK nie jest chorobą ekstremalnie rzadką - według statystyk zmaga się z nią około 2 proc. europejskiej populacji, czyli w przybliżeniu - co setna osoba. Mimo to, jak zauważa Aleksandra, przeciętny pacjent z reguły słyszy prawidłową diagnozę dopiero po kilku latach. W jej przypadku choroba została rozpoznana szybko - już po trzech miesiącach:
Aleksandra Serafin
Zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa to choroba autoimmunologiczna, czyli taka, w której organizm chorego zaczyna atakować własne, zdrowe tkanki. Jak wskazuje nazwa, ZZSK to również choroba zapalna, atakująca stawy kręgosłupa. Objawia się sztywnością i bólem pleców. W najbardziej zaawansowanej fazie, kręgosłup pacjenta zaczyna przypominać ”kij bambusowy” dramatycznie ograniczając zakres ruchów.
Tyle medycznej teorii, w której nie ma słowa o tym, że diagnoza pod tytułem “ZZSK” wywraca życie pacjenta do góry nogami. Zwłaszcza pacjenta młodego i aktywnego, który od tej pory musi dzielić swoje życie na cykle: zaostrzeń i remisji. - Chciałabym powiedzieć, że w okresie remisji żyje się dokładnie tak jak przed diagnozą, ale tak nie jest - tłumaczy Aleksandra.
Aleksandra Serafin
O ile osobie względnie zdrowej już rezygnacja z wina czy letniego plażowania wydaje się gigantycznym wyrzeczeniem, Aleksandra przekonuje, że to nic takiego w porównaniu z tym, z czym zmaga się w okresach zaostrzenia choroby. - Właśnie jestem „świeżo” po prawie dwumiesięcznym takim okresie i śmiało mogę powiedzieć, że były to dwa najgorsze miesiące mojego życia.
Aleksandra Serafin
ZZSK nie da się wyleczyć, można jedynie hamować jego objawy. Aleksandra przyznaje, że ma w tej kwestii podwójne szczęście: po pierwsze, trafiła na świetnego lekarza, a po drugie, bardzo dobrze zareagowała na dobraną przez niego terapię.
Aleksandra Serafin
“Nowe życie” z ZZSK to życie pozbawione porannej sztywności, dużego bólu i ogromnego zmęczenia. - Tak, jak wspomniałam, ze względu na przyjmowane leki, wielu rzeczy robić nie mogę. Z drugiej strony, wszystko ma swoją cenę i myślę, że w tym przypadku nie jest ona zbyt wysoka - nawet dla osoby młodej, która mimo wszystko nadal chce czerpać z życia pełnymi garściami - zapewnia Aleksandra.
Ból pleców bólowi nierówny - warto o tym pamiętać, kiedy następnym razem z miną znawcy zdiagnozujecie u kogoś “przeciążenie” lub “przetrenowanie. Zamiast zgrywać specjalistę, zasugerujcie wizytę u lekarza. Przed wizytą warto wejść na stronę kiedybolaplecy.pl, wypełnić kwestionariusz i podzielić się jego wynikami z lekarzem.
Artykuł powstał we współpracy z kampanią "Nie odwracaj się plecami od bólu".
