
Kiedy dowiadują się o chorobie mają zwykle nie więcej niż 35 lat. Ich uwaga zamiast skupiać się na nauce, pracy, rodzinie i wszystkim, co dla młodych ludzi jest ważne, skupia się na tym, jak przetrwać z bólem i jak zdążyć do toalety, bo trzeba do niej zdążyć nawet 20 razy dziennie. Jednak to nie wszystko. Tu często walczy się o życie, na pewno zawsze o jego jakość. A i tak nie ma tu mowy o pełnym wyleczeniu, bo choroba jest nieuleczalna. Takie problemy ma w Polsce aż 50 tys. osób, które chorują na nieswoiste zapalenia jelit (NZJ), czyli wrzodziejące zapalenie jelita grubego (WZJG) lub chorobę Leśniowskiego - Crohna (ChLC).
Specjaliści nie znają przyczyn zachorowania na wspomniane choroby. Charakteryzują się one przewlekłym, nawrotowym przebiegiem. Chorym dokuczają ciągłe biegunki (do 20 stolców na dobę), ogólne zmęczenie, osłabienie, utrata masy ciała. To wszystko sprawia, że jakość życia chorych jest fatalna.
W lekkich zaostrzeniach choroby stosuje się krótkotrwale steroidy lub tzw. bezpieczne steroidy, czyli budezonid mmx, który szczęśliwie w obu chorobach jest refundowany. Przez lata był refundowany jedynie budezonid, gdy tymczasem budezonid mmx, czyli inna forma tego leku, która dostaje się do jelita grubego nie była dostępna. Pacjenci przywozili czasami lek aż ze Stanów Zjednoczonych, bo tam był wcześniej zarejestrowany.
Podkreśla, że koszty terapii biologicznych nie są najniższe, ale koszty nieleczenia lub nieskutecznego leczenia są jeszcze wyższe.
Polscy gastroenterolodzy robią co mogą, aby za pomocą dostępnych leków wywalczyć głęboką remisję, czyli praktyczne zatrzymanie choroby u swoich pacjentów. Ta walka jest jednak niezwykle trudna. Z zazdrością obserwują swoich kolegów z innych krajów, takich jak Czechy, Słowacja czy nawet Rumunia, gdzie standardem leczenia są leki biologiczne takie jak np. wedolizumab. Lek ten jest standardem leczenia w innych krajach, u nas mówi się o nim w kontekście innowacji.
Chorzy na nieswoiste zapalenia jelit to młodzi ludzie, często dopiero u progu dorosłego życia. Z naszego rejestru wynika, że 70 proc. pacjentów w momencie diagnozy ma mniej niż 35 lat. To pokazuje ogrom skali tego problemu. Oni muszą być lepiej leczeni, żeby mogli lepiej żyć. Nawet dramatyczna decyzja o kolektomii, to jest jedynie ratowanie życia chorych na wrzodziejące zapalenie jelita grubego, w chorobie Leśniowskiego - Crohna to nie jest ratunek, nawet ostateczny, bo choroba może dotyczyć każdego odcinka przewodu pokarmowego.
